PIOTR Z. MAREK

28 MAJ 14:00

Tak wygląda pierwszy autonomiczny samochód Google

Prowadzi się sam, a obsługa sprowadza się do naciśnięcia jednego przycisku. Można nim jeździć po alkoholu, bo nie ma kierownicy, pedałów, ani skrzyni biegów. W środku jest tylko wygodna kanapa i wyświetlacz ciekłokrystaliczny z trasą przejazdu.

Google przypomina, że już od początku projektu jego celem było stworzenie pojazdu całkowicie zwalniającego nas z konieczności prowadzenia. Nie zawsze jest jest to bowiem czynność przyjemna. Takie auto umożliwi nam m.in. podróż po centrum miasta bez konieczności długiego szukania miejsca parkingowego. Jest to też dobre rozwiązanie dla seniorów, którzy nie są już w stanie prowadzić zwykłego samochodu. Takim autem będzie można wracać także w stanie nietrzeźwym, o ile tylko zdołamy do niego wejść.

Do tej pory Google wykorzystywał do testów zwykłe samochody, ale sterowane przez komputer. W każdej chwilo można było odzyskać nad nim kontrolę chwytając za kierownicę. Tym razem będzie to niemożliwe, choćby ze względu na brak kierownicy. Nie ma też pedału gazu, ani hamulca, bo kierowca ich zwyczajnie nie będzie potrzebował. Wszystko wykonywane jest za pomocą oprogramowania i czujników, a cała obsługa samochodu ogranicza się do… wciśnięcia przycisku. W środku poza tym przyciskiem znajdziemy jedynie kanapę, wyświetlacz z trasą przejazdu. To wszystko.

Wg Google podstawowym założeniem projektu było skupienie się na tym, co budzi największe obawy, czyli na bezpieczeństwie. Samochód, którego maksymalna prędkość wynosi obecnie 40 km/h, jest w stanie wykryć inne obiekty na dystansie ponad 200 metrów i we wszystkich kierunkach. Ponadto do tej pory jeszcze żaden samochód Google nie uległ wypadkowi. Oficjalne statystyki podają, że na świecie w wypadkach drogowych ginie rocznie aż 1,2 mln osób, a Google twierdzi, że ta liczba może być niższa o 90 %. Powód – samochody sterowane komputerowo zawsze reagują szybciej od ludzi i nigdy nie tracą uwagi.

Google w najbliższym czasie planuje stworzenie stu prototypów i rozpoczęcie kolejnych testów. Na początku z kierowcami testowymi, którzy w razie gdy coś pójdzie nie tak, będą mogli zapanować nad samochodem. Następnie auta mają być testowane w wersji bez kierowcy. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, tak jak przewidzieli to projektanci, w ciągu najbliższych lat możemy spodziewać się wprowadzenia tego typu rozwiązania w samochodach dostępnych komercyjnie.

{module_contentholder, name="maj14_U70" ice:editable="content"} {module_contentholder, name="maj14_U71" ice:editable="content"} {module_contentholder, name="maj14_U88" ice:editable="content"}
comments powered by Disqus