GŁÓWNA

PRAWY PAS

WSPÓŁPRACA

INSTAGRAM

Paweł Bijata

2 Lis 21:15

Nadal będą kręcić liczniki, bo CEPIK 2.0 można oszukać

Eksperci z ZDS mówią wprost, że 80% sprowadzonych aut ma cofnięte liczniki. Średnio o 100-150 tys. km. Nowy CEPIK miał ukrócić ten proceder. Auta z Polski będzie można sprawdzić, ale tym z Niemiec handlarze skorygują przebieg zanim trafią do naszej bazy. Jak będzie wyglądać oszustwo?

 

{module_contentholder,name="reklama750-300"}

Prawie 1,5 mln ofert używanych samochodów pojawiło w pierwszych trzech kwartałach 2017 roku – wynika z danych firmy AAA Auto. Średnia cena takiego auta w Polsce to ponad 23 tys. złotych, przy czym samochody mają dość niski przebieg jak na swój wiek, bo liczniki kręcą zarówno za granicą i w Polsce.

Średni przebieg wystawianych pojazdów, to 176 tys. przy czym ich wiek to 11 lat. Wychodzi, że na platformach aukcyjnych i giełdach nadal dużo "okazji", które nie przekraczają psychologicznej bariery 200 tys. km. Eksperci szacują, że bardzo dużo samochodów ma cofnięte liczniki o nawet 150 tys. kilometrów.

Nie tak dawno również niemiecka policja opublikowała raport, z którego wynika, że u naszych sąsiadów zza Odry również cofa się liczniki. Proceder dotyczy nawet 1/3 używanych samochodów, które potem jadą do Polski? A co z pozostałymi 2/3. Tymi zajmą się już polscy handlarze.

Cofną licznik przed pierwszym przeglądem

Nowy system CEPIK 2.0 ma gromadzić dane o stanie technicznym pojazdu. Ma też być odnotowany stan licznika przy każdym badaniu technicznym (to już funkcjonuje). Od grudnia tego roku CEPiK 2.0 będzie połączony z bazą CarFax.

A co z autami chociażby z Niemiec? Baza naszych sąsiadów nie jest podpięta pod system. Okazuje się, że handlarze cofają liczniki przed pierwszym przeglądem. Dopiero później jadą na stację i nowy niższy przebieg staje się w Polsce "legalny". Od tej pory auto ma nowy stan i kilometry będą dopisywane przy kolejnych wizytach. Zatem w Niemczech samochód miał 350 tys. a w polskiej bazie CEPIK 2.0 pojawia się z przebiegiem 180 tys.

Co mogłoby pomóc ukrócić proceder?

Obecnie w Polsce sprzedaż auta z zaniżonym przebiegiem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, to oszustwo. Niestety znamy z praktyki jak ciężko taki zamiar handlarzowi udowodnić. Zresztą prokuratura ściga takie przypadki tylko na wniosek pokrzywdzonego i to on musi wykazać, że sprzedający celowo chciał go oszukać. Jednym słowem, to walka z wiatrakami.

Od 2014 roku przy każdym przeglądzie na terenie UE możemy uzyskać certyfikat zdatności do ruchu, w którym odnotowano również przebieg auta. Gdyby wprowadzić przepisy, które wymagają okazanie takiego dokumentu przy pierwszej rejestracji, to liczba oszustw z pewnością by się zmniejszyła. Warto też byłoby karać osoby, które zajmują się tzw. "korektą liczników". Takie rozwiązania funkcjonują już w niektórych krajach zachodnich. W Belgii przebiegi sprawdzane są zarówno na przeglądach jak przy okazji wizyty w warsztacie.

 

Ostatnio popularne: