proszę, wyłącz adblocka
reklamy na leftlane.pl nie zasłonią ci żadnych treści,
nie będą też same z siebie wydawały dźwięków

{module_contentholder,name="reklama750"}

Test: Seat Toledo
Style, 1.4 TSI, 122 KM, DSG-7

To najnudniejszy samochód jakim dotąd jeździłem. Pomimo wielu niby trafnie dobranych przetłoczeń karoserii, nie ma w nim niczego, na co mam ochotę patrzeć przed wejściem do wnętrza. To oznacza, że decydując się na Toledo, musiałeś wcześniej wzdychać do... Fiata Sieny i Renault Thalia oraz często używać argumentu rozsądny. Problem w tym, że nie mogę tak skończyć wstępu, gdyż to właśnie ten samochód poleciłbym swoim znajomym, bo jest… rozsądny. Rozsądny i szybki.

{module_contentholder, name="gru14_U94683"} {module_contentholder, name="gru14_U94682"}

31 GRU 12:25

ZIEMOWIT ZIEMKIEWICZ

Jednak z drugiej strony, musisz się poważnie zastanowić, jeżeli masz poniżej 30 lat i chcesz wybrać Toledo. Zwłaszcza, że w ofercie Seata jest też inny samochód, który w przeciwieństwie do tego generuje emocje – Leon. Jeżeli jednak nie chcesz ludziom nic mówić o sobie poprzez posiadane auto, Seat wydaje się w tej sprawie wyjątkowo solidny. Wozi cię bardzo komfortowo i nie zwraca niczyjej uwagi, co z upływającym czasem wydaje mi się całkiem niegłupim rozwiązaniem.

Pomimo lekkiej nudy, gdy będę szukał samochodu z oszczędnym silnikiem benzynowym, z dużym prawdopodobieństwem wybiorę Toledo. Poza tym po wejściu do auta nie ma już większego znaczenia, jak wygląda z zewnątrz. Wtedy najważniejsze stają się 122 konie generowane z pojemności 1.4 w połączeniu 7 biegową skrzynią DSG. To najbardziej błyszczący punkt tego samochodu. Zestaw którego chcą wszyscy, ale po prostu nie wszyscy jeszcze o tym wiedzą. Jest oszczędnie, dynamicznie, nic nie klekocze i można bez nerwów wyprzedzać na trasie.

Z każdego testowanego dotąd samochodu zawsze brakowało mi pod maską paru koni mechanicznych, tutaj ten problem nie występował. Oczywiście mowa o autach za podobne pieniądze, a Toledo z tym silnikiem i skrzynią kosztuje aktualnie od 66 900 zł (31.12.14). Ponadto większość małych silników przy wysokich obrotach nie brzmi dobrze, a obecny tu 1.4 TSI pod tym względem jest jednym z lepszych w swojej kategorii.

Poza tym samochód był dla mnie wielką zagadką i wiele w nim było nieścisłości. Chociażby takich, że Seat reklamuje Toledo jako typowego sedana z segmentu C. A prawda jest taka, że płyta podłogowa (platforma A05) pochodzi z Polo, Ibizy i A1, czyli aut segmentu B. Wersja A05+, na której bazuje Seat, wykorzystywana jest za to jedynie w Skodzie Rapid, oraz Volkswagenach – Jetta oraz Santana.

Tych kilka nieścisłości, które były mi znane przed rozpoczęciem testów Seata Toledo zaważyły na moim nastawieniu do testowanego auta. Powiem szczerze – na początku nie byłem mu przychylny. Ale jak to w życiu często bywa – nie ważne jak dziewczyna wygląda, ważne czy umie lepić pierogi! Zatem...

Wygląd zewnętrzny

Zacznijmy od wyglądu nadwozia. To będzie szybki akapit, bo Toledo z zewnątrz prezentuje się bardzo zachowawczo. Widać w nim niemiecki sznyt, ale próżno w nim szukać designerskich akcentów. Wszystko jest podporządkowane ergonomii. Pierwsze co rzuca się w oczy, to wymiary auta.

Samochód ma zaledwie 170 cm szerokości i prawie 450 cm długości. Sprawia przez to wrażenie, jakby miał zaburzone proporcje. Jest to efekt płyty podłogowej, na której został zbudowany. Jak już wspominałem na wstępie, to pożyczka platformy Polo – krótszego o ponad 50 cm. To jeden z powodów, przez które Seat nie chwycił mnie za serce. Nadwozie typu liftback jest za to niebywale praktyczne. A wiadomo nie od dziś, że wygląd zewnętrzny to tylko i wyłącznie kwestia gustu.

Wnętrze

Wsiadając pierwszy raz do Toledo zaskoczyła mnie grubość drzwi. Były cienkie jak wafle. Prawie połowę tego co się normalnie spotyka. Jednak moje zdziwienie przerodziło się w zrozumienie, gdy rozgryzłem o co w tym chodzi. Odpowiedź była dość oczywista. Wąska płyta podłogowa... Biorąc pod uwagę szerokość auta, nie można było liczyć na zbyt wiele miejsca we wnętrzu. Ale tu pojawiło się pierwsze zaskoczenie. Niby na papierze ciasno, ale w rzeczywistości po zajęciu miejsca za kierownicą jest całkiem sympatycznie.

Pokryte Alcantarą i skórą ekologiczną fotele może nie wyglądały jak te znane z naszych domów, ale mimo wszystko były dość wygodne. Nawet po przejechaniu kilkuset kilometrów moja tylna część ciała czuła się rześko. Przenosząc wzrok z foteli na kierownicę i deskę rozdzielczą, ze smutkiem muszę stwierdzić, że Seat Toledo przesiąkł niemiecką poprawnością. Wszystko ładnie spasowane, ergonomicznie rozmieszczone, ale jednak brakowało w wyglądzie kabiny tego czegoś, co urzeka. Oceniając wnętrze muszę wspomnieć o jakości plastiku użytego do wykończenia deski rozdzielczej. I tu będę dość brutalny. Nie godzi się, żeby w XXI wieku sprzedawać auta wykończone twardym i chropowatym plastikiem.

Przechodząc na tylną kanapę można odnieść wrażenie, że jednak siedzimy w aucie segmentu C. Miejsca na nogi i nad głową jest pod dostatkiem, a wszystko wygląda solidnie. Omawiając wnętrze nie sposób nie wspomnieć o jednym z największych atutów Seata Toledo – bagażnik. Po prostu jest ogromny. Pomieściłby stado kóz i cztery prosiaki. Pojemność 550 litrów to więcej niż trzeba jeżeli nie chcemy dorabiać jako taksówka bagażowa. Ale jeżeli tego by było mało, możemy złożyć asymetryczną tylną kanapę. Wtedy przestrzeń bagażowa zwiększa się do 1490 litrów! Z taką ilością miejsca spokojnie możemy organizować kolejne Euro 2016.

Testowane Toledo (wersja Style) wyposażone było w pełny pakiet z zakresu bezpieczeństwa. Czyli: ABS, ESC, EBA (asystent awaryjnego hamowania), HHC (asystent podjazdu), TPM (system monitorujący ciśnienie w kołach). Dodatkowo aby nakarmić naszą próżność, producent doposażył samochód w takie gadżety jak światła przeciwmgielne z funkcją doświetlania zakrętów, el. sterowane i podgrzewane lusterka, pogrzewane fotele, el. sterowane szyby w drzwiach przednich i tylnych, komputer pokładowy, tempomat, radio z CD/MP3 z czterema głośnikami, automatyczną klimatyzację, pakiet schowków, centralny podłokietnik, czy wspomnianą dzieloną tylną kanapę. Brakowało mi tylko kamery wstecznej, która bardzo ułatwiłaby manewr cofania.

Silnik i skrzynia

Przejdźmy do tego na co najczęściej zwraca uwagę statystyczny klient. Mowa o trzewiach Seata Toledo. Nasz testowy egzemplarz wyposażony był w benzynowy silnik 1.4 TSI współpracujący z automatyczną, dwusprzęgłową skrzynią biegów DSG. Przyznam, że takie zestawienie jest idealne. Żwawy 4-cylindrowy turbodoładowany silnik o mocy 122 KM i momencie obrotowym wynoszącym 200 Nm sprawia wrażenie zbudowanego pod dwusprzęgłową 7 biegową przekładnię VW. Razem tworzą duet jak Wellman z Prokopem. Po wciśnięciu gazu reakcja jest natychmiastowa, samochód przyspiesza jak rakieta. Wskazówka obrotomierza momentalnie ląduje na czerwonym polu a skrzynia biegów przełącza biegi w mgnieniu oka.

Dodatkowo, silnik podczas wysokich obrotów brzmi jakby był żywcem wyjęty z rajdówki Kubicy. Takie miałem odczucia, słowo daję! Dodatkowo można było wcisnąć magiczny przycisk Sport, który powodował trzymanie obrotów na wyższym poziomie i jeszcze późniejszą zmianę biegu. Na papierze nie wygląda to jednak aż tak doskonale. Producent podaje, że przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosi 9,5 sekundy. A prędkość maksymalna 206 km/h. Dałbym sobie rękę obciąć, że było znacznie lepiej, co jest m.in. zasługą bardzo szybkiej skrzyni DSG.

Średnie spalanie jakie podaje producent to 5,8 litra na 100 km. Jest to realne, ale na trasie i to przy stałej prędkości 100 km/h. Jeżeli jednak chcemy wykorzystać te 122 KM i wciskać pedał gazu przy każdym wyprzedzaniu, musimy spodziewać się znacznie gorszych wyników. W średnio zakorkowanym mieście przy temperaturach dochodzących do zera trzeba się spodziewać wyniku 7,5 – 8 litrów.

Zawieszenie

Jest dość odporne na polskie dziury. Moim zdaniem nastawy idealnie trzymają proporcję pomiędzy komfortem, a sportową sprężystością. Dodatkowym atutem komfortu, choć już nie wyglądu, były 16 calowe felgi z dosyć wysokim profilem opony. Te w zetknięciu ze studzienką czy inną przeszkodą, brały na siebie pierwszy impet uderzenia. Prowadzenie Toledo było pewne i stabilne. Samochód nie miał tendencji do kładzenia się na asfalcie.

Podsumowanie

Seat Toledo przy pierwszym kontakcie nie ujął mnie swoim wyglądem nadwozia ani wnętrzem. Na pewno nie była to miłość od pierwszego wyjrzenia. Pierwsze niezadowolenie minęło z chwilą odpalenia silnika, a grymas przerodził się w szczery uśmiech po pokonaniu pierwszych kilometrów. Próżno w nim szukać fajerwerków, ale dla wielu ludzi jest to właśnie zaleta. To dobry wybór dla rodziny z dwójką dzieci. Dla której ważny jest wysoki poziom bezpieczeństwa (5 gwiazdek Euro NCAP) i duża przestrzeń bagażowa (550 litrów).

Najtańszy jest model z 75 konnym silnikiem 1.2 l i dość ubogim wyposażeniem Entry, który kosztuje 48 200 zł. Jeśli zależy nam na silniku Diesla, to musimy wydać 61 000 zł. Za takie pieniądze otrzymamy najtańszą wersję Toledo z 90 konną jednostką wysokoprężną o pojemności 1.6 litra. Testowany przez nas egzemplarz to już wydatek 85 333 zł, choć ceny Toledo z tym silnikiem i skrzynią DSG startują od 66 900 zł.

ZOBACZ TAKŻE