Renault Trafic Spaceclass jako rodzinne auto na co dzień?

Ten pomysł nie jest taki zły na jaki wygląda, bo Trafic w wersji Spaceclass ma niewiele więcej długości, od Opla Insignii.

Natomiast jego wnętrze jest bez porównania większe, od jakiegokolwiek sedana, czy nawet kombi. Przestrzeni jest na tyle dużo, że w zasadzie nie miałem potrzeby korzystania z bagażnika, bo wszystko mieściło się w kabinie.


Problem w tym, że trafiła mi się wersja Grand Spaceclass, czyli długa. To oznacza, że auto mierzyło aż 5,48 m i parkowało mi się nim koszmarnie. Dlatego jeżeli Trafic chcemy jeździć po mieście, to trzeba brać wersję krótką, która ma 5,08 m. To i tak jest sporo, ale jeszcze do przeżycia.

Natomiast poza tym Traficiem jeździ się trochę jak lepszą Dacią, co przy obecnej jakości tych samochodów, wcale nie jest ujmą. Plastiki w kabinie mamy wprawdzie twarde, ale do funkcjonalności wnętrza ciężko mieć zastrzeżenia.

Pod względem napędu jest bardzo ok. Diesel 170 KM / 380 Nm sprawnie radzi sobie z dużym nadwoziem i Traficowi nie brakuje mocny ani na krajówkach, ani na autostradach.

Zużycie paliwa – jak w dużym, ale oszczędnym SUV-ie, no bo to jednak diesel. Na krajówkach da się spokojnie zejść do 5-6 litrów, a gdy łączyłem to z miastem, wyszło mi nieco ponad 7 litrów. Tylko na krótkich odcinkach, przy sporych korkach, Trafic ma duży apetyt na paliwo typu 12-13 l.

Wady? Miejsce na prawe kolano jest niewygodne. Osoby niższe niż 1,9 m wzrostu raczej nie będą miały z tym problemu. Natomiast wysocy z tego względu powinni po prostu rozważyć zakup innego auta. Ale niestety miejsce na prawe kolano to też problem wielu innych busów.