Nie jest najlepszy, za to jest najtańszy – Mitsubishi Eclipse Cross PHEV (2021)

Nowe Mitsubishi Eclipse Cross PHEV to samochód dobry, ale na tle dzisiejszych konkurentów – jak nowy Tucson, C5 Aircross, czy Qashqai – SUV od Mitsubishi jest tylko dobry.

Ciężko jednak się tego czepić, skoro za 190 tys zł dostajemy maksymalnie dopasioną wersję Eclipse Cross PHEV, podczas gdy ceny konkurentów przy tym poziomie dopiero zaczynają się rozpędzać.

Na przykład C5 Aircross PHEV za podobne pieniądze nie oferuje 4×4, a Mitsubishi – tak. Hyundai Tucson? Ze zbliżonym wyposażeniem wyszedł mi 26 tys. zł drożej. Ma już wprawdzie 265 KM, a Eclipse tylko 188 KM. Grandland X PHEV – 37 tys. zł drożej. Peugeot 3008 PHEV – 48 tys. więcej. Chociaż trzeba przyznać, że te dwa ostatnie mają po 300 KM.


Jeżeli chodzi o samo Eclipse Cross PHEV – to zupełnie inne auto od Eclipse Cross bez PHEV. Po pierwsze i najważniejsze – jest dużo ładniejsze. Po drugie – jest dłuższe o 14 cm i bardziej pojemne.

W gruncie rzeczy to bardzo przestrzenny SUV, jeżeli chodzi o tylną kanapę. To, co odróżnia go nieco na minus na tle konkurentów, to mocno ścięta klapa bagażnika. W takich samochodach mój owczarek niemiecki nie jest zachwycony ilością miejsca na głowę. Ale taki jest efekt mody na nadwozia w stylu coupe.

Napęd PHEV od Mitsubishi to klasyk gatunku. Jest świetny, pod warunkiem że masz własny garaż z gniazdkiem 230 V. Wtedy jest ekonomiczny, ekologiczny, super komfortowy i bezgłośny.

Jeżeli nie, zakup hybrydy PHEV będzie prawdopodobnie jedną z twoich gorszych życiowych decyzji. Jeżeli takich hybryd nie ładujemy z gniazdka co 24 godziny, kotłują one zimą po 12-13 litrów w mieście. I takie same doświadczenia mam z Volkswagenów, Mercedesów, czy Mitsubishi. A reszta – na filmie.