Nic nie trzeba więcej bracie, niż Dacia Sandero w automacie – TEST

No bo jak tu narzekać, skoro za 14 tys zł mniej od Clio, 19 tys zł mniej od Fabii, czy 40 tys zł mniej od Hondy Jazz, dostajemy dobry i komfortowy samochód. Oczywiście biorąc pod uwagę lepsze wyposażenie, a nie jakąś tam biedawersję.

Z minusów Sandero – częściej stajesz się drogowym popychadłem w oczach innych kierowców. Zwłaszcza na ekspresówkach i autostradach.

Jazda po lewym pasie Dacią Sandero CVT to jak plucie w twarz właścicielom 15 letnich Audi i BMW. Zostaniesz szybko zepchnięty z tego pasa, mimo że ów kierowca nie będzie potem jechał ani trochę szybciej. Po prostu będzie jechał przed tobą.


Natomiast gdy powyższe masz w poważaniu, to za niewielkie pieniądze dostaniesz jedno z ciekawszych aut w segmencie B. Sandero ma komfortowe zawieszenie, bardzo przyzwoite wyposażenie, zaskakująco dobrą dynamikę i fajną skrzynię automatyczną. Wprawdzie bezstopniową CVT, ale fajną.

Jest też niemal największa przestrzeń w segmencie B. Przy takich wymiarach zewnętrznych więcej miejsca oferuje tylko Honda Jazz, znakomita, ale kosmicznie droga w porównaniu do Dacii.

Z drobniejszych wad – nie ma LPG i automatu. Albo jedno, albo drugie, co boli mnie najbardziej. Przydałyby się też lampki nad tylnym rzędem siedzeń oraz drugie złącze USB. Było, ale zniknęło. Również drzwi mogłyby wydawać przyjemniejszy dźwięk przy zamykaniu.