Wszystko jest ok, poza zbyt sztywnym zawieszeniem (Hyundai i20 1.2 84 KM)

I z tego też powodu mając do wyboru Hyundaia i20 oraz Renault Clio, raczej zdecydowałbym się na Clio.

Małe Renault jest wciąż bezkonkurencyjne w segmencie B, jeżeli chodzi o komfort. Jeżeli chodzi o wykończenie wnętrza – w sumie też. Choć tylko w najwyższych opcjach z jasnym wykończeniem i ambientami. W tańszych opcjach ta przewaga ta znika.

Natomiast Hyundai 20 nie jest zły. To naprawdę porządny, przemyślany samochód. Jest też zaskakująco przestronny, jak na swoją długość, czyli 4,04 m.


Ale największą siłą Hyundaia i20 w segmencie B jest silnik z opcjonalnym, fabrycznym gazem. Jest taki jak kiedyś. Ma 4 cylindry, 1.2 litra pojemości i nie ma turbo. Przez to stereotypowo uchodzi za bardziej wytrzymały. Być może, nie mam pojęcia.

Ów silnik ma jednak tylko 84 KM i 118 Nm momentu obrotowego, czyli niewiele. Do tego, gdy chcemy w pełni skorzystać z tych możliwości, musimy wkręcać go na bardzo wysokie obroty. A wtedy w kabinie robi się głośno, co jest dla mnie największą upierdliwością tego silnika.

Warto też dodać, że i20 można mieć też z mocniejszym 1.0 turbo (100 KM), z 7 stopniowym automatem. I takie zestawienie jest znacznie lepszym wyborem do Hyundaia i20.