Samochody elektryczne w końcu nabierają sensu

Ostatnie 7 dni spędziłem za kierownicą Skody Enyaq iV 80 i nie jeździłem jeszcze tak dobrym elektrykiem z tak dużym zasięgiem, bo po prostu wcześniej ich nie było. Poza Teslą rzecz jasna.

Co oznacza dobry zasięg? A więc jadąc jak leśne dziadki, czyli do 90 km/h, jesteśmy w stanie przejechać do 530 km. Natomiast gdy w okolicy mamy dostępne autostrady, więc jeździmy szybciej, wtedy zrobimy około 320 km. I to jest naprawdę znakomity wynik jak na nowoczesny samochód elektryczny.

Kolejny aspekt w którym Enyaq zaskakuje, to wnętrze. Takiego dopasu w Skodzie nie widziałem jak żyję. Enyaq wygląda świetnie zarówno na tle Volkswagenów, jak i w sumie całej reszty. Przy odrobinie nieuwagi Skodę można nawet pomylić z klasą premium.


Wady? Największa to cena, auto w bogato wyposażonej wersji kosztuje 265 tys zł. To 60 tys zł drożej od podobnie skonfigurowanego Kodiaq 190 KM.