Nowy Mercedes S500 (2021) to najlepszy samochód jakim jeździłem – TEST

Poziom komfortu oraz wyciszenia wnętrza w nowym Mercedesie S500 (W223) jest po prostu niesamowity.

A piszę to po 4 dniach za kierownicą S500 prowadzonego po ultra nierównych, bałuckich ulicach, gdzie kilka dni wcześniej podskakiwałem na siedzeniu Forda Kugi ze sportowym (czyli sztywnym) zawieszeniem.

Kolejny istotny aspekt to nowa generacja multimediów MBUX. Są intuicyjne, odbajerzone, a jednocześnie bardzo szybkie. Te trzy cechy zwykle ze sobą nie idą w dzisiejszych samochodach.


Lista opcji wyposażenia wydaje się nie mieć końca – o najważniejszych mówię na filmie. Jest też silnik, o którym trochę się zapomina, biorąc pod uwagę resztę możliwości klasy S. A jest nielichy, bo w odmianie S500 ma 435 KM, 520 Nm, 3 litry pojemności i 6 cylindrów.

Do tego dochodzi silnik elektryczny oferujący 22 KM oraz zaskakująco wysoki moment – 250 Nm. Efekt to 0-100 km/h w 4,9 s. Do tego zużycie paliwa w trasie i po mieście wahało się wokół 9-10 l na 100 km. To mniej, niż potrzebuje znacznie mniejsza Skoda Superb z silnikiem 280 KM.

Poza tym to świetne auto reprezentacyjne, ale marne auto rodzinne. Bagażnik klasy S ma 50 litrów mniej niż np. Octavia w liftbacku.

Problematyczne bywają też ogromne wymiary. Jeżdżąc klasą S po mieście z automatu odpada mniej więcej połowa miejsc przy centrach handlowych, czy równoległych kopert przy chodnikach. A o reszcie mówię na filmie.