Opel Crossland bez X (2021) – całkiem fajny, trochę brzydki

Nowemu Crosslandowi nie można zarzucić ani braku komfortu, ani walorów praktycznych. Mały suv/crossover od Opla ma też zaskakująco obszerne wnętrze oraz bagażnik. Mimo to raczej bym go nie wybrał.

Wiem, że to zupełnie subiektywne, ale wygląd tyłu Crosslanda zupełnie mi nie pasuje. W aspekcie wizualnym znacznie bardziej podoba mi się Nissan Juke, Skoda Kamiq, czy Renault Captur.

Po liftingu w Crosslandzie (już bez X w nazwie) zmienił się front i detale. Wnętrze pozostało jednak bez istotnych modyfikacji – w przeciwieństwie do większego Grandlanda po liftingu.


Silnik pracujący pod maską ma 3 cylindry, 1.2 litra pojemności i 130 KM. To jednostka od lat wykorzystywana przez Citroena, Peugeota, a od niedawna także przez Opla. Silnik – jak na 3 cylindry – jest bardzo dobrze wyciszony i wyważony. Dynamika i zużycie paliwa też stoją na niezłym poziomie.

Także do wnętrza trudno się przyczepić. Może jest trochę zachowawcze na tle konkurentów, ma za to mnóstwo fizycznych przycisków, więc jest wygodne. Multimedia są proste, ale szybkie i nie mają żadnych istotnych błędów. A więcej dowiesz się z filmu.