Nowy Lexus NX – grzeczniej, zgrabniej, więcej mocy

Z obecnej generacji Lexusem NX w gruncie rzeczy nie dzieje się nic złego. O ile dodaliby w końcu Android Auto, bo w roku 2019, kiedy ostatni raz miałem okazję jeździć NX-em, jeszcze takiej funkcji nie było.

Android Auto i CarPlay to teraz podstawa. Nikt normalny nie korzysta bowiem z wbudowanych nawigacji. Te – nawet w markach premium – nie dorównują Mapom Google, czy Waze. Zwłaszcza jeżeli chodzi o aktualność map i bieżących remontów.

Wracając do tematu – komfort podróży w NX stał już wcześniej na wysokim poziomie. Nie miałem też uwag do hybrydy, czy 2 litrowego silnika z turbo. To była wyraźnie klasa premium.


Mnie osobiście w odchodzącym modelu raziły głównie plastiki używane miejscami do wykończenia wnętrza. Mimo obecności skóry w kabinie, w nowszych autach konkurencji wewnętrzne przestrzenie wyglądają po prostu lepiej. W 2019 roku brakowało mi też świateł matrycowych z prawdziwego zdarzenia.

I wtem, po 7 latach od premiery 1 generacji NX-a, pojawia się jego następca

A ja miałem okazję być na premierze tego modelu – tym razem on-line. Oto zatem co zasłyszałem, bo jeszcze nie miałem okazji się tym autem przejechać.

Pierwsze wrażenie – zrobiono to samo co z nową Hondą Civic – jest grzeczniej, ale na pierwszy rzut oka również zgrabniej. Przód wygląda jak udany lifting poprzednika, zaś tył został zaprojektowany od nowa i prezentuje się naprawdę fajnie. To kwestia indywidualna, ale “dla mnie sie podoba”.

Wnętrze straciło srebrno-szare plastiki, trochę zalatujące już retro klimatem, na rzecz przyjemniej wyglądających materiałów. Przynajmniej tak to wygląda na materiale wideo.

Multimedia w końcu są zupełnie nowe

Zmienił się ich interfejs! Jak 7 lat zajmuje się opisywaniem nowych samochodów, to Lexusowe ekrany zawsze wyglądały bardzo podobne.

Pojawił się też Android Auto, jest Apple CarPlay. Producent zaznacza również, że nowe multimedia działają 3,6x szybciej od obecnych.

Hej Google, Hej Mercedes, a teraz Hej Lexus

Parwdopodobnie będzie to bezużyteczny system, jak każdy tego typu system rozpoznawania głosu na rynku. Nawet ten od Google (z Android Auto) nadaje się tylko (albo i aż) do wprowadzania adresów w nawigacji. W każdym razie Lexus będzie miał własnego asystenta głosowego.

Będzie hybryda plug-in! NX 450h+

To o tyle ważne, że do tej pory Lexus nie oferował takich napędów. Wszytkie hybrydy Lexusa miały małe akumulatory i ładowały się tylko podczas jazdy. Nie można było ładować ich z gniazdka i jeździć tylko na prądzie przez 50 km, co oferują hybrydy PHEV.

Lexus NX 450h będzie miał 306 KM i przyspieszał do 100 km/h w 6 s. Auto ma być też 20% bardziej oszczędne od konkurentów typu plug-in. To dobra wiadomość, bo często zdarza się, że hybrydy PHEV po rozładowaniu akumulatora, nie mają zbyt wiele wspólnego z oszczędną jazdą.

Poza tym pojawi się wersja benzynowa o mocy 199 KM oraz silnik 2.4 turbo, 279 KM, 430 Nm. W odchodzącym modelu benzyna jest jedna – 2.0 turbo i ma 238 KM.

Jeżeli chodzi o wymiar praktyczny

Bagażnik w nowym NX-ie jest tej samej wielkości w wersji PHEV, co i benzynowej. To zdarza się rzadko w autach konkurencyjnych. Napędy PHEV zżerają zwykle znaczną część przestrzeni bagażowej.

Lexus twierdzi, że nowy NX ma być wzorem hybrydy PHEV, czego sobie z całego serca życzę. Tego typu hybrydy sprawdzają się bowiem, gdy ładujemy je co noc. Ale gdy jeździmy z pustym akumulatorem, często nie mają sensu. Palą tyle samo, co odmiany spalinowe (a czasem nawet więcej).

Nowe systemy bezpieczeństwa

Lexus chwali się, że wszytkie systemy zostały usprawnione. Pojawiło się np. zabezpieczenie przed otwarciem drzwi. Jeżeli za autem będzie rozpędzony rowerzysta – NX uniemożliwi zamordowanie go drzwiami.

Bardziej godny odnotowania jest fakt, że Lexus Safety System+, czyli wszystkie te aspekty związane z utrzymanie bezpieczeństwa, oferowane będą od podstawowego wyposażenia.

A więcej na ten temat napiszę, jak auto wpadnie w końcu w moje ręce.