Dacia Sandero LPG – fajna, tania, ale mniej bezpieczna – TEST PL

To jest już mój trzeci egzemplarz nowego Sandero, którym mam okazję jeździć. Wcześniej miałem możliwość przejechać się dwoma odmianami Stepwaya, teraz w ręce wpadła mi wersja standardowa.

I jak? Całkiem nieźle. Za niewielkie pieniądze dostajemy bardzo przestronnego, zaskakująco komfortowego hatchbacka z segmentu B. Do wyposażenia nowego Sandero też ciężko mieć jakieś zastrzeżenia.

Wykończenie stoi na zadowalającym poziomie, a uwagi można mieć jedynie do bezkresnych połaci czarnego plastiku we wnętrzu. Ale to też nie koniec świata.


Pod maską pracuje silnik 3 cylindrowy, 1.0 o mocy 100 KM, co w zestawieniu z masą ~1130 kg prezentuje się bardzo dobrze. Silnik rozpędza auto od niskich obrotów, mocy nie brakuje ani na autostradzie, ani też do dynamicznego wyprzedzania po drogach krajowych.

Koszty podróży? Dzięki instalacji LPG są 40% niższe, niż w przypadku wersji benzynowej. Do tego bagażnik jest całkiem duży, bo butla LPG zainstalowana została w miejscu koła zapasowego.

Minusy? Ostatnio pojawiły się testy Euro NCAP, w których nowe Sandero (Stepway) dostało tylko 2/5 gwiazdek. Ale nie można tego porównywać ani z Renault Clio (5/5 gwiazdek), ani Volkswagenem Polo (też 5/5). Dlaczego?

Normy Euro NCAP zmieniły się bowiem w roku 2020, więc wszystkie auta przetestowane wcześniej, poddawane były innym, mniej wymagającym crash-testom.

Ale wynik można porównać z innym autem segmentu B, moim ulubionym nawiasem mówiąc, przetestowanym w roku 2020 (tu normy są te same, co w 2021). A więc Honda Jazz dostała 5/5 gwiazdek. Można? Można. Tyle, że kosztuje to dwa razy więcej pieniędzy.

Poza tym denerwował mnie brak isofix z przodu, czy upierdliwy dostęp do isofix na tylnej kanapie.

Dacia te braki nadrabia ceną. Za “dopasiony” egzemplarz Sandero zapłacić trzeba ~60 000 zł. Konkurencyjne auta przy podobnym wyposażeniu kosztuje minimum 10 000 zł więcej.