Ford Explorer – 457 KM, 825 Nm, 2,5 tony i 6 sekund do setki – TEST

Nowy Ford Explorer to ogromny, luksusowy SUV z amerykańskim rodowodem. Jest to też pierwsza znana mi aż tak fajna hybryda PHEV.

Z jednej strony mamy ogromną moc z 3 litrowego, turbodoładowanego V6. A z drugiej, gdy tylko tego chcemy, możemy jeździć po mieście wyłącznie w trybie elektrycznym. Niemal o połowę taniej, niż autem miejskim z 3 cylindrowym silnikiem 1.0.

Do tego Ford Explorer jest znakomicie wyposażony w opcje znane mi głównie z klasy premium. Mamy masaże w fotelach, czy elektryczną regulację kolumny kierownicy – z pamięcią ustawień. No i komfort. Tłumienie nierówności oraz wyciszenie kabiny stoją tutaj na niesamowicie wysokim poziomie.


Wady? Gabaryty są zaletą – przestrzeń w kabinie – ale i wadą. Trudniej się parkuje, bo Explorer jest długi, szeroki i ma długą maskę.

Do tego skrzynia biegów momentami jest upierdliwa i szarpie. Czasem przy przyspieszaniu, a czasem przy ruszaniu. Zwłaszcza gdy uruchamia się silnik V6, bo auto zwykle rusza z silnika elektrycznego.

No i wnętrze, choć całkiem fajne i dobrze wyposażone, to jednak trochę odstaje projektem i polotem w porównaniu do Lexusów i Mercedesów, z którymi Explorer konkuruje cenowo.

Na korzyść Forda przemawia jednak to, że konkurenci nie oferują aż tak mocnych hybryd PHEV. Lexus RX (który w ogóle nie jest PHEV) kończy się na 313 KM, zaś hybrydowy Mercedes GLE ma “tylko” 333 KM.