Peugeot e-2008 GT – Highway To Hel

Byłem już w Sopocie testując Hyundaia Ioniqa i Hyundaia Konę. Byłem też we Wrocławiu testując Nissana Leafa. Stwierdziłem, że czas pójść o krok dalej i pojechać na sam koniec Polski – na Hel.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że bateria 50kWh z dostępnymi 45kWh w modelu Peugeot e-2008 uczyni to zadanie drogą przez mękę, ale nic takiego nie miało miejsca. Wymagało tylko odrobinę cierpliwości.

Pomysł pojawił się po lekturze specyfikacji e-2008. Otóż daje on możliwość ładowania z mocą 100kW. Oczywiście w stolicy prawie 40-milionowego kraju nie można takiej ładowarki uświadczyć (Greenway jest w trakcie uruchamiania ładowarki 150kW przy Kauflandzie na Jelonkach). Z lektury mapy PlugShare wynikało, że najbliższa ładowarka o odpowiedniej mocy znajduje się na Orlenie przy drodze S7 na MOP Pawliki tuż przed Nidzicą. Zaplanowałem zatem wyjazd na Hel.


Tradycyjnie nie było mowy o żadnym oszczędzaniu.

Jechałem zgodnie z przepisami z pomocą aktywnego tempomatu ustawionego zgodnie z obowiązującym ograniczeniem. Oczywiście sporo da się zaoszczędzić dzięki budowie S7 na której prędkość ograniczona jest do 60km/h. Kiedy trasa zostanie oddana w całości do użytku i będzie można jechać cały czas z prędkością 120km/h, to tylko samochody elektryczne z dużo większą baterią niż 45kWh poradzą sobie z zadaniem bez nadmiernej liczby postojów.

Po drodze na stację Orlenu minąłem ładowarkę Greenway w Mławie, gdzie moc wynosi 90kWh, ale postanowiłem się nie zatrzymywać. Po dojechaniu do celu miałem jeszcze 35% baterii. Ładowanie na Orlenie (z pomocą aplikacji w telefonie) rozpoczęło się z mocą 72kW i spadło do 20kW po osiągnięciu 75%. W międzyczasie ładowanie zakończyło się błędem. Pierwszy raz po niecałych 5 minutach i 4.2kWh naładowanej energii. Przy kolejnej próbie trwało 45 sekund podczas których samochód nie doładował się ani trochę. Do trzech razy sztuka…

Kolejne ładowanie trwało już 25 minut z maksymalną mocą 63kW i dodało 16kWh energii.

Oczywiście wszystko za darmo. Zatem po 30 minutach, jednej kanapce i kawie Peugeot był gotowy do dalszej jazdy. W związku z tym, że dla bezpieczeństwa (wszak wolałem nie ryzykować wolnego ładowania AC w Jastarni) postanowiłem naładować się w Pucku na stacji Energa musiałem po drodze jeszcze raz naładować się na Greenwayu przy salonie Forda w Elblągu. Tam ładowarka ma tylko 40kW, więc musiałem spędzić tam 50 minut. Tak przygotowany wybrałem się w dalszą drogę do Pucka.

W Pucku po bezproblemowym podłączeniu się do ładowarki Energa (wymaga użycia karty, którą otrzymuje się po rejestracji na stronie Energi) wybrałem się na pobliskiego McDonalda. Tutaj ciekawostka COVIDowa. Do stojącego obok KFC nie dało się wejść i czynna była tylko obsługa Drive-Thru. Zatem aby coś tam zamówić musiałbym się chyba ustawić w kolejce między samochodami.

Do McDonalda na szczęście dało się wejść i po zamówieniu stosownego zapasu węglowodanów i cholesterolu udałem się z powrotem do samochodu. Czas tego spaceru łącznie z konsumpcją zrównał się akurat z czasem ładowania. Na Hel dotarłem późno w nocy, gdzie zatrzymałem się w czterogwiazdkowym hotelu który oferował pokoje w bardzo niskiej cenie ze względu na panującą sytuację. Oczywiście pomimo tych gwiazdek nie było mowy o nawet najzwyklejszym gniazdku, które pozwoliłoby na doładowanie w ciągu nocy. Przed polskim hotelarstwem jeszcze daleka droga…

Jedynym przyjaznym elektrykom miejscem w okolicy jest Jastarnia.

Tam ładowarki Type 2 znajdują się w dwóch hotelach i jednym prywatnym miejscu z apartamentami. Dodatkowo w porcie jest możliwość doładowania się z gniazda siłowego, ale trzeba uiścić opłatę 10PLN za skorzystanie z toalety (sic!).

W samym Helu też są porty i widać skrzynki z gniazdami siłowymi, ale pewnie ewentualną kwestię ładowania trzeba by było negocjować z zarządcą portu. Widziałem też camping, który z pewnością ma sporo gniazd zasilania, ale póki co Hel na mapie PlugShare jest białą plamą.

Następnego dnia wyruszyłem w drogę powrotną. Dojechałem na stację Energi w Rental Parku w Gdańsku, gdzie od 10 do 90% naładowałem się w godzinę dodając do baterii 35kWh. Musiałem naładować się do 90%, gdyż chciałem mieć wystarczającą ilość energii, aby móc dotrzeć do drugiej ładowarki Orlenu z oznaczoną mocą 100kW. Ładowarka ta znajduje się przed Olsztynkiem przy drodze w kierunku Warszawy. Okazało się jednak, że podróż ta nie będzie już tak prosta jak to miało miejsce podczas jazdy w kierunku morza.

W stronę morza jadąc z prędkością 100km/h zużywałem 16.5kWh/100km, przy 110km/h odpowiednio 20.4kWh/100km i 24kWh/100km przy 120km/h, ale morze co logiczne znajduje się na poziomie morza, więc z Warszawy jedziemy „z górki”.

W drugą stronę jechałem „pod górkę”, więc przy 100km/h zużycie wzrosło z 16.5 do 22kWh/100km.

Z obawy przed wyładowaniem baterii musiałem pod koniec jazdy zwolnić do 90km/h i wyłączyć ogrzewanie (przez co zimno strasznie ciągnęło po nogach a na zewnątrz było zaledwie 8C). Pomimo tych zabiegów dojechałem na stację przed Olsztynkiem z pozostającym zasięgiem 6km i włączonymi wszystkimi możliwymi ostrzeżeniami.

Na Orlenie okazało się, że 100kW mocy to tylko chwyt marketingowy. Maksymalna moc wyniosła 55kW pomimo praktycznie całkowicie rozładowanej baterii. Tam przez godzinę doładowałem 38kWh co przełożyło się na 90% naładowania baterii. Z takim wynikiem zasięg wskazywał na 170km…

Tu już w trybie maksymalnie oszczędnościowym postanowiłem dojechać do pierwszej ładowarki Greenwaya przed Warszawą, która znajduje się w centrum handlowym w Łomiankach.

Jazdę z Helu rozpocząłem ok. 10 rano. Do Łomianek dotarłem o 17:45. I tu niespodzianka…. Ładowała się tam Mazda MX-30 zajmując łącze CCS. Całe szczęście, że ma mikroskopijną baterię o realnej pojemności 32kWh, więc czekałem 10 minut korzystając w tym czasie ze złącza Type 2.

Tu jedna uwaga. Udostępniane do testów samochody mają najczęściej wszelkie możliwe opcje wyposażenia, ale po raz kolejny się zdarzyło, że wśród tych opcji nie było zaznaczonej ładowarki trójfazowej. Skutkuje to tym, że zamiast z mocą 11kW ładujemy się z mocą 7.4kW (7h15m zamiast 5h do 100%). To jeszcze pół biedy, bo ładowarki stacjonarne ładują z prądem 32A.

Jeśli jednak w domu mamy najbardziej popularne gniazdo siłowe 16A, to moc spada do 3.7kW a ładowanie wydłuży się do 14,5h. Nie damy więc rady naładować się przez noc o skorzystaniu z taryfy nocnej (22.00-6.00) nawet nie wspominając. Jeśli zatem masz do wyboru szyberdach i trójfazową ładowarkę, to zdecydowanie wybierz to drugie. Po kolejnych 32 minutach spędzonych na ładowanie złączem CCS z mocą 50kW wybrałem się do domu.

Misja z przygodami, ale zakończyła się sukcesem.

Teraz wreszcie coś o samym Peugeocie e-2008. Wraz z e-208 są to chyba dwa najładniejsze i robiące największe wrażenie samochody elektryczne, co dodatkowo podkreśla niebieski kolor Vertigo (+2900PLN). Samochód bardzo zwraca na siebie uwagę i jeśli robicie akurat coś, co wymaga pozostania niezauważonym, to lepiej to robić w innym samochodzie.

Z kolei fotele należą do tych, które są tak wygodne, że siedząc w nich możecie dotrzeć nad morze a na końcu nie czuć kompletnie skutków tak długiej podróży. Bagażnik ma podwójną podłogę, więc kable zmieszczą się spokojnie na niższym piętrze. Świetny też jest patent zatrzasku przytrzymującego podwójną podłogę dzięki czemu mamy obie ręce wolne, kiedy potrzebujemy coś umieścić na dolnym piętrze.

Teraz kilka minusów, które zauważyłem mając z e-2008 do czynienia przez dłuższy czas.

Zawieszenie jest dość sztywne. Manetka tempomatu jest schowana za kierownicą z jej lewej strony, więc na początku wymaga zaglądania albo skręcenia kierownicy, co jest średnio bezpieczne np. podczas jazdy drogą ekspresową. Później przyzwyczajamy się do rozkładu przycisków i nie stanowi to problemu.

Z kolei mapa nie pokazuje dostępnego zasięgu jak w Hyundaiu/Kii a sam ekran odpowiadający za część elektryczną daje niewiele informacji. Nie ma mowy o tym, żeby dowiedzieć się ile procent baterii jeszcze zostało. Co więcej podczas ładowania nie mamy informacji o mocy ładowania a tylko o czasie i zasięgu.

Samo wskazanie gaśnie po 30 sekundach i trzeba otworzyć drzwi, żeby się znowu pojawiło… Ładowanie zmniejsza wskazanie licznika zużycia energii, więc ładując się trzy razy po drodze znad morza nie miałem szansy dowiedzieć się jakie jest średnie zużycie prądu podczas całej podróży.

Podstawowa cena Peugeota e-2008 GT to 165.000PLN.

Dodatkowo wspomniane 2900PLN za kolor. Testowany egzemplarz był wyposażony jeszcze w bezprzewodowe ładowanie telefonu (400PLN), panoramiczny szklany dach z roletą (4000PLN) i alarm (700PLN). Łącznie 173.000PLN a najciekawsze jest to, że nie było nawet monitorowania martwego pola.

Widać było diody w lusterkach, ale pozostawały ciemne przy mijaniu samochodów. Tak luksusowe wyposażenie wymaga wydania kolejnych 1600PLN na Pakiet Drive Assist + Pakiet Safety Plus, który ma w sobie 7 systemów zwiększających bezpieczeństwo. Jeśli dodamy wszystkie dostępne opcje, to cena wyniesie 182.100PLN.

Należy tu przypomnieć, że mówimy o bardzo ładnym, ale niezbyt dużym autku z małą baterią i silnikiem o mocy 136KM.

Za kilka tysięcy więcej możemy myśleć o Kii z silnikiem 204KM i baterią 64kWh a cena Tesli Model 3 Standard Range zaczyna się w okolicy 199.000PLN. Mam wrażenie, że PSA zbyt optymistycznie podszedł do ustalania cen.

Póki co na pierwszy miejscu we Francji jest Renault Zoe a Tesla 3 doganiała Peugeota e-208 będącego we wrześniu na drugim miejscu. Pojawił się również ID.3 z Volkswagena. Myślę, że po nowym roku cenniki wielu producentów doznają wielu zaskakujących zmian.

Reasumując, jeśli kupujecie oczami i przedkładacie design (m.in. fantastyczne zegary 3D) nad zasięgiem lub bogatym standardowym wyposażeniem, to Peugeot e-208 jak i e-2008 będzie najlepszą ofertą. Jeśli jednak zamierzacie podróżować na dłuższych trasach, to lepiej rozejrzeć się za ofertą konkurencji.