Samochody Volvo od wakacji 2020 pojadą maksymalnie 180 km/h!

Slippery Road Alert demonstration on V60

Wielki lament podniósł się w Sieci, ale nikt nie zauważył, że dokładnie ten sam manewr stosuje Lexus. I to już od dłuższego czasu. I nikogo to nie ruszyło.

Kilka dni temu Sieć obiegła dramatyczna informacja, że samochody Volvo od 2020 roku nie pojadą szybciej, niż 180 km/h. Pierwsze “zablokowane” samochody mają trafić w ręce klientów już podczas nadchodzących wakacji.

Elektroniczny limit prędkości jest elementem strategii Volvo o nazwie Vision 2020. Wszystko po to, by ograniczyć liczbę poważnych wypadków, przede wszystkim tych śmiertelnych.


Szwedzki producent ma na celu, żeby w 2020 roku nie było żadnej ofiary śmiertelnej w aucie ze znaczkiem Volvo. Biorąc pod uwagę, że system antykolizyjny nie działa egzemplarzach z roku 2019/2020 – może być to trudne do wykonania. No ale trzeba się starać.

Rzecz w tym, że Lexus takie rzeczy robi od dawna i nikt się tym nawet nie przejął (w tym ja). Na przykład Lexus UX 250h, którym miałem okazję jeździć przed rokiem, też nie chciał się rozpędzić ponad licznikowe 185 km/h (177 km/h na GPS), mimo zauważalnego zapasu mocy.

Kolejny przykład – rozmiar większy Lexus NX 300h – 180 km/h i ani trochę więcej. Lexus CT 200h – to samo. Reszta aut Lexusa w większości przypadków ma prędkość ograniczoną do 200 km/h, jak np. NX 300 (bez h), czy nawet RX 450h z dużym, 3,5-litrowym V6 pod maską.

Lexus UX 250h E-FOUR – jak jeździ nowy, najmniejszy SUV od Lexusa? – TEST