Ola Källenius twierdzi, że Dailmer (Mercedes) nie potrzebuje wsparcia od Niemiec

Produktionsstart der neuen A-Klasse im Mercedes-Benz Werk Rastatt Start of production of the new A-Class at Mercedes-Benz Rastatt plant in Germany

Zauważa, że tuż przed kryzysem branża motoryzacyjna miała bardzo dobry okres. Natomiast ceny akcji Daimlera są najniższe od kryzysu 2008/2009, zaś niemiecki rząd obawia się wrogich przejęć.

Zapytany, czy Daimler ma jakieś problemy z płynnością produkcji, odpowiedział że nie. Producent ponoć nie zanotował do tej pory żadnego przypadku z dostawami części. Co więcej Mercedes otworzył ostatnio fabrykę w Chinach, która została zamknięta na czas epidemii koronawirusa.

“Zdecydowana większość naszych przedstawicielstw została ponownie otwarta, klienci wracają” (…) “Każdego dnia coraz więcej osób przyjeżdża do salonów samochodowych. Zapotrzebowanie rośnie, co sprawia, że ​​jesteśmy optymistami.” – dodał dyrektor generalny.


Mimo to produkcja w Europie oraz w części fabryk Ameryki Północnej musiała się zatrzymać. Szef Daimlera ogłosił też zamiar zmniejszenia wymiaru czasu pracy pracowników fabryk.

Dodał z wywiadu udzielonego portalowi Handelsblatt wynika też, że niemal 300 000 pracowników koncernu nie powinno się obawiać utraty pracy, zaś Daimler jest w dobrej kondycji finansowej.

Wrogie przejęcie Daimlera przez Chińczyków?

Takie pogłoski pojawiły się kilka dni temu, w momencie gdy akcje koncernu spadły do 23 dolarów. W ciągu ostatnich 24 lat tańsze były jedynie w 2009 roku, po kryzysie. Kosztowały 18 dolarów.

Według doniesień prasowych, koncern dwa duże chińskie koncerny chcą wykorzystać niski kurs akcji i są zainteresowane przejęciem Daimlera.

To nie pierwsze tego typu przymiarki do niemieckiego biznesu. 2 lata temu pisaliśmy o tym, że chińskie Geely (należy do niego już Volvo, Polestar i Lotus) było też bliskie przejęcia BMW.