Nowy Renault Koleos 2020 z silnikiem diesla 190 KM, napędem 4×4 i automatem – TEST

Koleos nie jest aż tak dobry, jak Skoda Kodiaq. Natomiast gdy oba auta porównamy ze sobą, z silnikiem o tej samej mocy, napędem 4×4, automatem i podobnym wyposażeniem, to wychodzi że za Renault zapłacić trzeba o 31 050 zł mniej, niż za Skodę.

Renault Koleos 2.0 Blue dCi 190 X-Tronic 4x4 - Initiale Paris
Komfort
8
Dynamika
8.5
Zużycie paliwa
8
Multimedia
8
Wyposażenie
8.5
Wygląd
8.5
zalety
cena/jakość
dynamika
bogate wyposażenie
wyciszenie i komfort podróży w trasie
nagłośnienie Bose
wady
praca zwieszenia w mieście
tempomat adaptacyjny działa od 40 km/h
8.3

Komfort

Na pochwałę zasługuje wyciszenie przy wysokich prędkościach, zwłaszcza jak na klasę średnią. Jazda z prędkościami 140-160 km/h wciąż pozwala na bezproblemową komunikację.

Jedyne nieco głośniejsze miejsce, to łączenie otwieranego/uchylanego dachu panoramicznego. Aby się go pozbyć wystarczy zasunąć elektryczną roletę. Ewentualnie nie zamawiać dachu panoramicznego. Chociaż osobiście taki dach bardzo mi się podoba i z chęcią bym do niego dopłacił.


Wygodny podłokietnik centralny. Jest szeroki, miękki i do tego przesuwa się przód/tył.

Silnik i skrzynia

Renault Koleos 2020 2.0 Blue dCi 190 - dane techniczne
Wersja
Blue dCi 190 X-Tronic 4x4
Rodzaj napędu
4WD
Typ skrzyni biegów
automatyczna X-Tronic
Pojemność skokowa (cm3)
1995
Maksymalna moc w kW CEE (KM DIN) przy (obr./min.)
140 (190) przy 3500
Maksymalny moment obrotowy Nm CEE (m.kg) przy (obr./min.)
380 przy 1750
Prędkość maksymalna (km/h)
198
0-100 km/h (s)
10,1
Długość, wysokość, szerokość z lusterkami (mm)
4673, 1667, 2063
Prześwit pojazdu nieobciążonego (mm)
190
Pojemność bagażnika (dm3 VDA / l)
Całkowita / z zestawem do naprawy uszkodzenia opony: 498 / 579

W kwestii układu napędowego też nie mam zastrzeżeń. Nowy, 190-konny, 2 litrowy diesel Blue dCi, znakomicie radzi sobie z rozpędzaniem wielkiego Koleosa. Moim zdaniem robi to nie gorzej, niż 190 konny TDI w Skodzie Kodiaq.

Chociaż papierowe wyniki zdają się tego nie potwierdzać. W przypadku Koleosa rozpędzenie się od 0 do 100 km/h zajmuje 10,1 sekundy, natomiast Skoda o tej samej mocy robi to w 8,4 s. W przypadku sprintu od zera jestem w stanie nawet w to uwierzyć. Natomiast subiektywne odczucia w przypadku przyspieszania w zakresie 80-140 km/h są z grubsza takie same w obu samochodach.

Zużycie paliwa przy 90 km/h wynosi ok. 6 litrów na 100 km. Podczas mierzenia mocno wiało i raz było to 5,5 l, a jadąc w inną stronę – 7 litrów na 100 km. Przy 140 km/h spodziewać należy się 9,5-10 litrów na 100 km.

Kodiaq przy 90 km/h osiąga mniej więcej takie samo zużycie paliwa. Natomiast przy 140 km/h Skoda potrafiła zaoszczędzić ponad 2 litry na 100 km. Spokojna jazda w mieście w obu przypadkach kończyła się takim samym rezultatem – 10 l na 100 km.

No i jest też skrzynia CVT, czyli bezstopniowa, stereotypowo uważana za beznadziejną i znienawidzona przez każdego. Głównie przez tych, którzy nie jeździli autem z taką skrzynią, albo zrobili to 10 lat temu.

To, co najbardziej podoba mi się w CVT, bo bardzo szybka reakcja na wciśnięcie gazu. Auto prawie natychmiast przyspiesza. Dobre automaty, zwłaszcza dwusprzęgłowe, robią niby to samo. Natomiast niektóre z nich wciąż są wolniejsze i zdarza im się zamyślić, w momencie kiedy trzeba np. wyprzedzić ciężarówkę. A Koleos po prostu przyspiesza.

Wadą są oczywiście obroty, które czasem lubią utrzymywać się na jednym poziomie. Jest to szczególnie odczuwalne po zimnym starcie samochodu. Przez pierwszy kilometr, przy delikatnym przyspieszaniu, skrzynia trzyma obroty na jednym poziomie, co jest nieco denerwujące. Potem jest znacznie lepiej.

Natomiast prowadzenie w trasie jest takie, jak w niemal wszystkich nowych samochodach na rynku. Może poza Dacią, której chyba wszystkie modele trochę boją się dużych prędkości. W każdym razie Koleos w trasie jeździ bardzo stabilnie i trzeba naprawdę silnego wiatru, żeby to się zmieniło.

Z zewnątrz

Stylistycznie auto jest takie sobie, a zwłaszcza w wersji Initiale Paris wydaje mi się skrajnie dziadkowe. Ilość zastosowanych tu chromów jest po prostu niedorzeczna, przynajmniej z punktu widzenia osoby w wieku lat 30 kilku.

Dlatego stanowczo lepiej wybrać tańszą wersję auta – Intens. Raz, że zyskamy przyjemniejsze felgi, dwa – w darmowym kolorze białym, nie ma takiego problemu z chromami. Giną one nieco na tle jasnego lakieru.

Za to fenomenalne wrażenie, mimo że ów design ma na karku jakieś 5 lat, robi na mnie oświetlenie zewnętrzne. Kształt i podświetlenie lamp z przodu i z tyłu jest po prostu piękne i wspaniałe.

Wnętrze

Wielka szkoda, że Renault wraz z liftingiem 2020 nie zdecydowało się wrzucić do Koleosa nowych multimediów, stosowanych m.in. w Clio V, Capturze II oraz Zoe II. Wciąż mamy do czynienia z oprogramowaniem poprzedniej generacji, nieco bardziej topornym oraz nieco brzydszym.

Najważniejsze jednak jest to, że ekran może być duży – 8,7″ – i obsługuje Android Auto oraz Apple CarPlay. Oznacza to możliwość korzystania na nim m.in. z Map Google, Spotify oraz Audioteki. Dzięki temu jedynym momentem, kiedy trzeba skorzystać z fabrycznego oprogramowania, jest obsługa radia. Ale, że w radiu znaleźć można głównie reklamy i koszmarną muzykę – strata jest niewielka.

Bardzo przyjemnym aspektem jest za to audio Bose. Naprawdę od dłuższego czasu nie słyszałem tak przyjemnego, głębokiego i czystego basu, jak w Koleosie. I to nieważne, czy muzyka gra głośno, czy też cicho. Bo zwykle jest tak, że jak w aucie ustawimy sobie odpowiednie basy przy głośnym graniu, to po odwolumieniu, bas znika. A w Koleosie zawsze jest go tyle, ile trzeba.

No i wykończenie wnętrza wersji Initiale Paris – też robi wrażenie. Znajdziemy tutaj wygodne, skórzane fotele, rewelacyjnie wykończone – zwłaszcza w ich górnej części. Skórą z ładnymi przeszyciami wykończone są też elementy deski rozdzielczej (nawet te poniżej kierownicy) oraz drzwi. A na drzwiach znajdziemy też podświetlanie ambientowe RGB, co stanowczo poprawia klimat w nocy.

Wnętrze znane jest m.in. z Megane, czy Talismana. W Koleosie Initiale Paris zostało jednak wykonane z zauważalnie lepszych materiałów.

Wady

Aktywny tempomat jest, ale działa od 40 km/h. Oznacza to, że gdy prędkość spadnie poniżej tej wartości, auto zaczyna wydawać dźwięki, a tempomat przestaje działać. Kierowco radź sobie sam.

Na szczęście auto jest w stanie samo zahamować, gdy wykryje pieszego albo inny pojazd. Opcja nazywa się “Aktywny system wspomagania nagłego hamowania z funkcją wykrywania pieszych”.

Natomiast nie ma autonomicznego utrzymywania się w pasie ruchu. Czyli zaśniemy, albo zasłabniemy, to walimy na czołówkę, albo w drzewo. Jedyne, co zrobi Koleos, to uaktywni piknie z głośnika. Jeżeli nas to nie obudzi – przewalone.

Natomiast Skoda Kodiaq potrafi zarówno sama zahamować w przypadku wykrycia auta/pieszego oraz sama utrzymywać odpowiedni pas ruchu.

Wybieranie nierówności jest takie sobie, zwłaszcza w porównania do Kodiaq z zawieszeniem adaptacyjnym DCC. W Renault zawieszenia adaptacyjnego nie ma, zaś jego standardowe nastawienia są dosyć sztywne.

Ponadto do kabiny dociera sporo odgłosów z pracy zawieszenia. Dlatego z salonu stanowczo lepiej wyjechać na felgach 18 calowych, co powinno poprawić komfort jazdy w mieście. Egzemplarz na zdjęciach ma zaś felgi 19-calowe.

Ceny

Koleosa w podstawowym wyposażeniu z dieslem o mocy 150 KM, napędem na przód i automatem, dostaniemy za 122 900 zł. Taką samą Skodę Kodiaq wyceniono na 134 400 zł.

W podstawowym wyposażeniu Renault dostaniemy m.in. system bezkluczykowy, 18-calowe felgi, 7 calowy wyświetlacz na środku (i 7 calowy ekran zamiast prędkościomierza), dwustrefową klimatyzację automatyczną, światła LED przód/tył (ale bez mijania/drogowych), czy system antykolizyjny.

Jak wcześniej wspominałem, wersji Initiale Paris nie wypada kupować przed 60 rokiem życia. Dlatego skupmy się na odmianie Intens. Po pierwsze – w niższym wyposażeniu nie da się zamówić 190 konnego silnika z napędem 4×4. Po drugie, biały kolor nadwozia (bez dopłaty) i inny wzór 19 calowych felg (też bez dopłaty), moim zdaniem prezentuje się znacznie lepiej, niż odmiana Initiale Paris. Cena – od 148 900 zł. Kodiaq w wersji 190 KM kosztuje minimum 157 300 zł.

Wspomniana wersja Intens, która jest tańsza od Initiale Paris i moim zdaniem – wygląda lepiej.

6000 zł dorzucić można do skórzanej tapicerki, ale moim zdaniem nie warto. Podstawowa, materiałowa ze wstawkami z eko skóry, też wygląda dobrze. Warto za to dorzucić pakiet zimowy za 2000 zł (podgrzewane fotele, szyba, kierownica, spryskiwacze), ekran 8,7″ z nagłośnieniem Bose (3200 zł) i dach panoramiczny (4500 zł).

W standardzie wyposażenia Intens dostajemy też ambientowe podświetlenie, światła Full LED, czy lusterko elektrochromatyczne. Odpuściłem sobie za to dodatkowo płatny tempomat adaptacyjny, elektrycznie otwieraną klapę bagażnika oraz wspomnianą skórę. Moim zdaniem po prostu nie warto.

A to oznacza, że dobrze wyposażany Koleos kosztuje 158 600 zł.

Natomiast dziadkowa wersja Initiale Paris zaczyna się od 164 900 zł. W standardzie dostajemy skórę (ciemną lub jasną), nagłośnienie Bose, większy ekran, czy możliwość zamówienia podgrzewanych siedzeń z tyłu. Po dorzuceniu dachu panoramicznego robi się 171 400 zł.

Reasumując

Koleos jest tańszy, niż Kodiaq, ale też nieco gorszy, niż największy SUV od Skody. Nie warto też brać wyposażenia Initiale Paris. Lepiej zaoszczędzić i zdecydować się na doposażoną opcję Intens za wspomniane 148 900 zł.

Gdy w zbliżony sposób próbowałem skonfigurować 190 konnego Kodiaq z napędem 4×4, wyszło mi 179 950 zł. A to oznacza, że Koleos jest tańszy o 31 050 zł. Ale nie ma wersji 7 miejscowej, mimo że jest tylko 2,4 cm krótszy od Skody.

Liczniki są elektroniczne, ale nie tak funkcjonalne jak w Skodzie. Np. nie można wyświetlić mapy nawigacji, albo średniego i aktualnego spalania jednocześnie.
Środkowy ekran obsługuje Android Auto, co oznacza że z fabrycznego oprogramowania korzystać nie trzeba.
Moje miejsce na smartfona z Yanosikiem. Tuż za telefonem znajduje się gniazdo USB.
Jeden z niewielu śladów X-Traila, na którym bazuje Koleos, czyli przyciski otwierania szyb prosto z Nissana. Niestety szyba automatyczna jest tylko u kierowcy.
Skrzynia automatyczna CVT nie jest taka straszna, jak o niej się mówi.
Fotele wersji Initiale Paris na żywo robią znakomite wrażenie.