Mandat za fotoradar zapłaci automatycznie właściciel samochodu? To może mieć sens


Niebawem w życie mogą wejść istotne zmiany w przepisach regulujących działanie fotoradarów. Cel – walka z masowym zjawiskiem “wymigiwania się” od odpowiedzialności za wlepione mandaty za prędkość. Bez wskazania kierowcy, karę poniesie właściciel pojazdu widniejący w dokumentach – chyba że wskaże faktycznego sprawcę wykroczenia.

Ministerstwo Infrastruktury prowadzi prace nad zmianami w funkcjonowaniu Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. W systemie nadzorującym fotoradary w ostatnich latach widoczna była bowiem istotna luka. Najsprytniejsi dzięki niej byli w stanie wymigiwać się od mandatu za przekroczenie prędkości. Budżet państwa mógł stracić na tym nawet 3 miliardy złotych – podaje portal brd24.

Chodzi głównie o problemy wokół wskazania sprawcy wykroczenia – w końcu pojazdem, który posiada w dowodzie rejestracyjnym określonego właściciela lub opcjonalnie współwłaściciela, może poruszać się de facto dowolna osoba. Wiele kierowców próbuje zwodzić organy państwa, wskazując inne osoby lub w ogóle nie odpowiadając na wezwania dotyczące wlepionych mandatów.


Sposobem na to może być karanie w trybie administracyjnym właścicieli pojazdów widniejących w dokumentach w sposób domyślny i automatyczny. Organy państwowe nie traciłyby czasu na bezcelowe i czasochłonne “zabawy” w upraszanie się o wskazanie sprawcy – ciężar udowodnienia, że nie jest się winnym spadałby na kierowcę w sposób bardziej sprawiedliwy. Otrzymując automatycznie mandat, to on musi udowodnić, że nie jest winny.

Jeżeli właściciel pojazdu faktycznie nie poruszał się nim w momencie zarejestrowania wykroczenia przez fotoradar, będzie on miał prawo do wskazania sprawcy w odgórnie wyznaczonym terminie. Nie będzie to jednak jego obowiązek, dlatego jeżeli ukarany uzna, że przyjmuje mandat na siebie, nie ma czasu na formalności lub po prostu – sprawa dotyczy jego, nie będzie musiał nic robić poza przyjęciem kary.

System ten nie jest awangardą w skali europejskiej – podobne rozwiązania obowiązują z powodzeniem od kilku lat m.in. u naszych zachodnich sąsiadów, w Niemczech. Plany takich zmian opracowały zresztą już poprzednie rządy PO-PSL, jednak ostatecznie do wdrożenia nowych przepisów nadzorujących egzekwowanie kar za przekraczanie prędkości. Czas pokaże, czy obecni rządzący będą mieli w sobie wystarczająco dużo determinacji.

  1. W jaki sposób właściciel mojego pojazdu- czyli leasingodawca- ma zdobyć wiedzę, kto w danej chwili kierował jego pojazdem? Ja, żona, współpracownicy, nieznajomy, bo chciał się przejechać i mu dalismy;)?? Nie mam obostrzenia w umowie, nie mam regulacji, jak mnie zapytają, nie mam szans, żeby sobie przypomnieć. Taki ma to sens jak sam fotoradar na drodze. Aut na własność będzie coraz mniej, bo to się już przestało opłacać dawno.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.