Ruszyły zawody w kręceniu liczników – rekordzista z Iveco cofnął o 480 tys. km

W maju 2019 prawo znowelizowano, w styczniu 2020 ruszyły policyjne żniwa – i już w pierwszych dniach pojawili się pierwsi, którzy w spektakularny sposób wpadli na “kręconych” licznikach. Codziennie padają kolejne rekordy – w dostawczym Iveco “wyparowało” 480 tys. km.

25 maja 2019 roku weszła w życie nowelizacja Kodeksu karnego, która pod art. 306a wprowadziła nowy zapis – “kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Aby lepiej egzekwować ten przepis, od 1 stycznia 2020 roku policjanci przy każdej kontroli drogowej spisują i weryfikują wskazania licznika, przesyłając wartość do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Trudno nie było się spodziewać tego, jakie skutki przyniesie ta nowa praktyka.


Kto w końcu chociaż raz miał styczność z rynkiem samochodów używanych, ten wie jakim wszechobecnym nowotworem w polskim handlarskim dzikim zachodzie jest zwyczaj cofania liczników. Już w pierwsze dni nowego roku media obiegło kilkanaście newsów o podobnej treści.

W informacjach o zuchwałych oszustwach na przebiegu samochodów, które wykazują kontrole policyjne, przeczytać można różne niebotyczne wartości. W Zduńskiej Woli BMW miało cofnięty licznik o 245 tys. km. Pod Suwałkami, z licznika Volkswagena wyparowało ponad 300 tys. km.

Rekordzistą jest póki co kierowca Iveco. Podczas weryfikacji wskazania licznika przejechanych kilometrów przez policjantów z Nakła nad Notecią okazało się, że dostawczy samochód miał cofnięty przebieg o… 480 tysięcy kilometrów. Sprawą zajęli się lokalni kryminalni.

Z drugiej strony, do każdego chwytliwego doniesienia o skręconym liczniku warto podchodzić z nutką dystansu i sceptycyzmu. Uczy nas tego przypadek z Trójmiasta, gdzie 23-letni Volkswagen Golf miał mieć rzekomo cofnięty licznik o 300 tys. km – do podejrzanych ledwie 107 tys. km.

Dlaczego “rzekomo”? Jak wykazało dochodzenie portalu Trojmiasto.pl, niektóre egzemplarze Golfa trzeciej generacji miały nietypowy defekt – po przejechaniu wspomnianych 300 tys. drogomierz się… zerował. W tym konkretnym przypadku zatem kierowca nie musiał nic “kombinować”.

Wyjątek oczywiście nie potwierdza reguły – problem fałszowania przebiegu samochodów to plaga, z którą po 30 latach otwarcia polskiego rynku na zachodni import pora wreszcie zacząć zdecydowanie walczyć. Jak z innymi zaniedbaniami okresu transformacji, nie pozbędziemy się ich prędko, ale warto próbować, aby choroba dalej się nie rozprzestrzeniała.