Pora zejść ze sceny – 10 samochodów, które znikną z salonów w 2020

Rynek samochodowy to żywy organizm, gdzie trwają nieustanne procesy – coś znika z rynku, coś wskakuje w jego miejsce, a jeszcze niekiedy – pozostaje próżnia, gdy ze sprzedaży wycofuje się cała marka. W 2020 roku będziemy mieć do czynienia ze wszystkimi wymienionymi przypadkami.

Audi A3 III

Audi nagrało nam trochę na nosie – spodziewaliśmy się, że przedstawione w 2012 coraz bardziej przestarzałe wcielenie A3 zniknie z rynku już w połowie roku na rzecz następcy. Ten ujrzy światło dzienne jednak dopiero w lutym, co oznacza, że ci, którym podoba się dotychczasowa generacja, będą mogli nabyć ją jeszcze nawet do wakacji tego roku.


BMW serii 3 Gran Turismo

Jak BMW obiecało, tak zrobiło – w pierwszych dniach stycznia 2020 roku zakończyła się produkcja dziwnego liftbacka będącego wariacją na temat poprzedniego wcielenia Serii 3. Samochód obecny powinien być u dealerów zatem już tylko do wyczerpania zapasów – jako że to właśnie z powodu nikłej popularności bawarska marka wycofuje 3 GT bez następcy, to być może natkniemy się na ten model u dealerów nawet do drugiej połowy roku.

Ford Kuga II

Choć schodzące wcielenie Kugi bez wątpienia może się podobać i wygląda nadal jak nowoczesne, godne uwagi rodzinne auto, to Ford ma już od kwietnia ubiegłego roku gotowego następcę. Trzecia generacja już jest produkowana w hiszpańskich zakładach marki, a pierwsze sztuki trafią do salonów w ciągu najbliższych tygodni. Komu nie podoba się specyficzna uroda auta i wyraźnie większe wymiary (teraz to auto klasy średniej, a nie kompaktowej), ten starą Kugę będzie mógł jeszcze kupić przez najbliższe kilka miesięcy – nie dłużej.

Honda Jazz III

Ostatnia w europejskiej historii marki miejska Honda z klasycznym, spalinowym napędem ma przed sobą policzone miesiące rynkowej obecności. W listopadzie zadebiutował następca, który do europejskich delalerów ma trafić w okolicach późnego lata – tym razem dostępny będzie tylko w wariancie hybrydowym. Komu podoba się schodzące wcielenie, ten ma czas na zakup zatem jeszcze co najmniej do trzeciego kwartału 2020 roku.

Infiniti

Najbardziej drastyczna zmiana tego zestawienia – w 2020 roku z europejskiego rynku bowiem w całości znika japońska marka premium Infiniti. Przyczyny? Fatalna sprzedaż, fatalna polityka modelowa, niedoinwestowanie – to nie mogło się inaczej skończyć. Kto chce kupić nowe auto – niech się śpieszy, bo znając przypadek Chevroleta sprzed 6 lat, “zwijanie” sieci dealerskiej może trwać bardzo szybko. Uprzedzamy – wybór mizerny. Sedan Q50, coupe Q60, hatchback Q30 i podwyższona wersja QX30. Ktoś ma jeszcze wątpliwości dlaczego to się tak skończyło?

Mercedes-Benz klasy X

Zaznaczamy – nic nie jest jeszcze pewne, ale biorąc pod uwagę doniesienia z ubiegłego roku, dni Nissana Navara w przebraniu Mercedesa są policzone. Luksusowy pickup nie zdobył serc klientów, marka oficjalnie uznała ten projekt za porażkę i powinien on zniknąć ze sprzedaży w ciągu najbliższych miesięcy. Jeżeli jakimś cudem jest w Polsce ktoś, kto potrzebuje drogiego pickupa z japońskim rodowodem, niech pędzi do salonów.

Skoda Citigo

Produkcja spalinowej Skody Citigo zakończyła się już jesienią 2019 roku, jednak punkty dealerskie mają jeszcze na zbyciu ostatnie sztuki. Komu potrzebne tanie, małe autko z oszczędnym benzynowym silniczkiem, niech się śpieszy, bo miejsce tego modelu w ofercie zajął już reinkarnowany nowy-stary następca. Stała się nim Citigo w wersji elektrycznej, przy okazji drożejąc ponad trzykrotnie. Takie realia rynku.

Suzuki Baleno

Ta budżetowa alternatywa dla stylowego Swifta zdobyła popularność wśród emerytów i niektórych ośrodków szkolenia kierowców, ale w szerszym ujęciu nie zawojowała rynku, a co gorsza – ma silniki nie spełniające wchodzących w życie w 2020 roku ostrzejszych norm spalin. I to dlatego europejski importer Suzuki zapowiedział w ubiegłym roku wycofanie Baleno ze sprzedaży wraz z mniejszym Celerio.

Toyota Yaris III

Toyota wyznaczyła dla obecnego wcielenia Yarisa rekordowo długi staż rynkowy, bo aż 9 lat. I to chyba nawet trochę za dużo, bo pomimo dwóch modernizacji samochód od dłuższego czasu wygląda już bardzo nieświeżo i wyraźnie odstaje od stale modernizowanej konkurencji. Nowe wcielenie jest na szczęście gotowe i czeka na polski cennik, wraz z pierwszymi dostawami z francuskiej fabryki japońskiej marki w okolicach wakacji. Dotychczasowe, przebojowe wcielenie będzie można zatem kupić jeszcze do ok. jesieni. Pora zejść ze sceny.

Volkswagen Caddy II

Chciałoby się powiedzieć – wreszcie! Po 17 latach produkcji dotychczasowego modelu w poznańskich zakładach Volkswagena, nareszcie nadchodzi całkowicie nowy następca na miarę lat dwudziestych, a nie wczesnych dwutysięcznych. Nowe Caddy jest już prawie gotowe, szykując się na debiut w okolicach połowy roku. Kto ma na oku schodzący model, ma zatem na zakup jeszcze ok. pół roku.