Prezydent Warszawy “w mieście nie brakuje parkingów, stoi pełno niewykorzystanych”

Samochodów na polskich ulicach jest już tak dużo, że znalezienie w miastach wolnego miejsca parkingowego staje się coraz większym luksusem. A może wcale nie jest tak źle? Prezydent Warszawy uważa, że w stolicy nie brakuje miejsc – kierowcy nie chcą tylko parkować na płatnych.

Gwałtowny wzrost popularności samochodów wśród Polaków niesie ze sobą trudne do przeoczenia skutki uboczne. Miasta pękają od nich w szwach, przez co znalezienie wolnego miejsca parkingowego coraz częściej jest niezwykle utrudnione. Czy jednak jest aż tak źle, jak sądzą niektórzy kierowcy?

Dyskutując o stanie miejskiej infrastruktury i wykorzystania przestrzeni, często powtarzają się głosy, że miejsc jest za mało. Że miasta nie stwarzają warunków do jazdy samochodem w wygodny sposób i nie przygotowały się na wzrost ich popularności. Czyżby?

Nie da się ukryć, że w wielu tych głosach jest ukryty komunikat – “chcę miejsc parkingowych, ale za darmo”. Niekiedy problemem nie jest zatem brak miejsc, tylko kwestia obowiązku płacenia za nie. Skąpstwo. Czy to odpowiedź na omawiany problem? W żadnym wypadku!

W końcu niewątpliwie istnieją miasta, gdzie brakuje także i płatnych miejsc do parkowania, co uderza nie tyle w stereotypową figurę “leniwego kierowcy chcącego wszędzie dojechać autem”, lecz np. w dostawców, mieszkańców czy inne osoby, które nie zasługują na złośliwości i zbywanie tematu.

Omawiany problem związany z pojemnością miast trzeba zatem poruszać raczej w ujęciu lokalnym, bo co miasto – to faktyczna skala problemu jest inna. Zdaniem Rafała Trzaskowskiego, prezydenta stolicy, w przypadku Warszawy miejsc parkingowych bynajmniej nie brakuje.

W sieci ktoś przytoczył rozmowę w Radiu ZET z lutego, która wywołała żywą dyskusję. Przyznajemy, wcześniej umknęła nam rozmowa, w której prezydent uznał głosy o “braku miejsc parkingowych” w stolicy za nieprawdziwe.

Trzaskowski stwierdził, że w mieście powstają stale parkingi podziemne w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, ale i tak nie są systematycznie zapełniane przez auta. Jak podał prezydent Warszawy, nawet 40% parkingów podziemnych nie jest w pełni wykorzystywanych.

Co jest tego przyczyną? Internauci interpretują te słowa jako sugestię, że kierowcy zwyczajnie nie chcą płacić za parkowanie. Obiekty budowane w ramach PPP w końcu zawsze roszczą sobie opłaty za korzystanie z obiektów.

W lutowym wywiadzie, Trzaskowski podał jako przykład parking podziemny pod centrum handlowym Złote Tarasy. Choć leży on w ścisłym centrum Warszawy, zdaniem prezydenta – w ciągu dnia nawet kilkaset miejsc stoi pustych. Parkowanie w tym obiekcie jest oczywiście płatne.

źródło: Transport Publiczny

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Prezydent Warszawy “w mieście nie brakuje parkingów, stoi pełno niewykorzystanych”
Prezydent Warszawy “w mieście nie brakuje parkingów, stoi pełno niewykorzystanych”
Prezydent Warszawy “w mieście nie brakuje parkingów, stoi pełno niewykorzystanych”

Samochodów na polskich ulicach jest już tak dużo, że znalezienie w miastach wolnego miejsca parkingowego staje się coraz większym luksusem. A może wcale nie jest tak źle? Prezydent Warszawy uważa, że w stolicy nie brakuje miejsc – kierowcy nie chcą tylko parkować na płatnych.

Gwałtowny wzrost popularności samochodów wśród Polaków niesie ze sobą trudne do przeoczenia skutki uboczne. Miasta pękają od nich w szwach, przez co znalezienie wolnego miejsca parkingowego coraz częściej jest niezwykle utrudnione. Czy jednak jest aż tak źle, jak sądzą niektórzy kierowcy?

Dyskutując o stanie miejskiej infrastruktury i wykorzystania przestrzeni, często powtarzają się głosy, że miejsc jest za mało. Że miasta nie stwarzają warunków do jazdy samochodem w wygodny sposób i nie przygotowały się na wzrost ich popularności. Czyżby?

Nie da się ukryć, że w wielu tych głosach jest ukryty komunikat – “chcę miejsc parkingowych, ale za darmo”. Niekiedy problemem nie jest zatem brak miejsc, tylko kwestia obowiązku płacenia za nie. Skąpstwo. Czy to odpowiedź na omawiany problem? W żadnym wypadku!

W końcu niewątpliwie istnieją miasta, gdzie brakuje także i płatnych miejsc do parkowania, co uderza nie tyle w stereotypową figurę “leniwego kierowcy chcącego wszędzie dojechać autem”, lecz np. w dostawców, mieszkańców czy inne osoby, które nie zasługują na złośliwości i zbywanie tematu.

Omawiany problem związany z pojemnością miast trzeba zatem poruszać raczej w ujęciu lokalnym, bo co miasto – to faktyczna skala problemu jest inna. Zdaniem Rafała Trzaskowskiego, prezydenta stolicy, w przypadku Warszawy miejsc parkingowych bynajmniej nie brakuje.

W sieci ktoś przytoczył rozmowę w Radiu ZET z lutego, która wywołała żywą dyskusję. Przyznajemy, wcześniej umknęła nam rozmowa, w której prezydent uznał głosy o “braku miejsc parkingowych” w stolicy za nieprawdziwe.

Trzaskowski stwierdził, że w mieście powstają stale parkingi podziemne w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, ale i tak nie są systematycznie zapełniane przez auta. Jak podał prezydent Warszawy, nawet 40% parkingów podziemnych nie jest w pełni wykorzystywanych.

Co jest tego przyczyną? Internauci interpretują te słowa jako sugestię, że kierowcy zwyczajnie nie chcą płacić za parkowanie. Obiekty budowane w ramach PPP w końcu zawsze roszczą sobie opłaty za korzystanie z obiektów.

W lutowym wywiadzie, Trzaskowski podał jako przykład parking podziemny pod centrum handlowym Złote Tarasy. Choć leży on w ścisłym centrum Warszawy, zdaniem prezydenta – w ciągu dnia nawet kilkaset miejsc stoi pustych. Parkowanie w tym obiekcie jest oczywiście płatne.

źródło: Transport Publiczny