Ten unikatowy Nissan GT-R Kombi to samoróbka, ale wykonana ze starannością

Na ciekawe połączenie zdecydował się pewien Rosjanin, który przełożył przód sportowego Nissana GT-R do dużego, rodzinnego kombi Stagea. Egzotyczny miks na końcu poddał kuracji tuningowej, czego efektem jest 2,5-litrowe, 280-konne auto. A to wszystko na sprzedaż.

Nissan Stagea to jeden z tych japońskich samochodów, którego Japończycy postanowili w ramach niebywałego egoizmu zostawić tylko dla siebie i nie oferować go nigdzie poza rodzimym rynkiem. Szkoda, bo widząc po jego importowej popularności, duże kombi mogłoby całkiem dobrze sprzedawać się i poza Krajem Kwitnącej Wiśni.

Do grona państw, do którego chętnie sprowadza się z Japonii produkowaną w latach 1996-2007 Stageę, należy Rosja, która generalnie uwielbia JDM-y, nie zważając na to, że mają kierownicę po “złej stronie” – szczególnie w regionach którym geograficznie bliżej do Tokio, niż Moskwy.

Do takiego grona należy bez wątpienia miasto Jużnosachalińsk położone na wyspie sąsiadującej z Japonią. Tam poruszanie się japońskim autem trudno uznać za sposób na wyróżnienie się na ulicy, dlatego właściciel importowanego Nissana postanowił uczynić swoje japońskie kombi niepowtarzalnym.

Efektem tego było przełożenie przodu ze sportowego coupe GT-R włączając w to maskę i błotniki, a także poddanie reszty nadwozia tuningowi. Pojawiły się przez to nakładki na progi, większe alufelgi, a także poczwórna końcówka wydechu i spojler.

Pod maską znalazł się za to 2,5-litrowy benzyniak rozwijający 280 KM, a dotychczas wyprodukowane w 2003 roku auto przejechało 150 tysięcy kilometrów. Teraz, właściciel postanowił sprzedać swoje oryginalne kombi. Cena? Atrakcyjna! W ogłoszeniu widniało pod koniec 1,1 mln rubli, czyli – bagatela – 66,9 tysiąca złotych.

Ze sprzedażą jednak nie było łatwo. Ogłoszenie wystawiono 15 września, a nabywca znalazł się dopiero po 2 miesiącach, kilka dni temu. Być może nikomu w Rosji nie chciało się jechać nawet po tak ciekawe auto aż na daleki Sachalin…

źródło: Auto.ru

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Ten unikatowy Nissan GT-R Kombi to samoróbka, ale wykonana ze starannością
Ten unikatowy Nissan GT-R Kombi to samoróbka, ale wykonana ze starannością
Ten unikatowy Nissan GT-R Kombi to samoróbka, ale wykonana ze starannością

Na ciekawe połączenie zdecydował się pewien Rosjanin, który przełożył przód sportowego Nissana GT-R do dużego, rodzinnego kombi Stagea. Egzotyczny miks na końcu poddał kuracji tuningowej, czego efektem jest 2,5-litrowe, 280-konne auto. A to wszystko na sprzedaż.

Nissan Stagea to jeden z tych japońskich samochodów, którego Japończycy postanowili w ramach niebywałego egoizmu zostawić tylko dla siebie i nie oferować go nigdzie poza rodzimym rynkiem. Szkoda, bo widząc po jego importowej popularności, duże kombi mogłoby całkiem dobrze sprzedawać się i poza Krajem Kwitnącej Wiśni.

Do grona państw, do którego chętnie sprowadza się z Japonii produkowaną w latach 1996-2007 Stageę, należy Rosja, która generalnie uwielbia JDM-y, nie zważając na to, że mają kierownicę po “złej stronie” – szczególnie w regionach którym geograficznie bliżej do Tokio, niż Moskwy.

Do takiego grona należy bez wątpienia miasto Jużnosachalińsk położone na wyspie sąsiadującej z Japonią. Tam poruszanie się japońskim autem trudno uznać za sposób na wyróżnienie się na ulicy, dlatego właściciel importowanego Nissana postanowił uczynić swoje japońskie kombi niepowtarzalnym.

Efektem tego było przełożenie przodu ze sportowego coupe GT-R włączając w to maskę i błotniki, a także poddanie reszty nadwozia tuningowi. Pojawiły się przez to nakładki na progi, większe alufelgi, a także poczwórna końcówka wydechu i spojler.

Pod maską znalazł się za to 2,5-litrowy benzyniak rozwijający 280 KM, a dotychczas wyprodukowane w 2003 roku auto przejechało 150 tysięcy kilometrów. Teraz, właściciel postanowił sprzedać swoje oryginalne kombi. Cena? Atrakcyjna! W ogłoszeniu widniało pod koniec 1,1 mln rubli, czyli – bagatela – 66,9 tysiąca złotych.

Ze sprzedażą jednak nie było łatwo. Ogłoszenie wystawiono 15 września, a nabywca znalazł się dopiero po 2 miesiącach, kilka dni temu. Być może nikomu w Rosji nie chciało się jechać nawet po tak ciekawe auto aż na daleki Sachalin…

źródło: Auto.ru