Nowa Toyota Mirai to najlepiej wyglądające “ekoauto” na rynku

Po 5 latach produkcji, Toyota szykuje się do radykalnej zmiany wizerunku swojego samochodu na wodór. W przyszłym tygodniu w Tokio Japończycy przedstawią model Mirai drugiej generacji, na razie jako prototyp. Ekoauta nareszcie zaczynają wyglądać cywilizowanie – i to jak!

Toyota Mirai jest dla technologii napędzania wodorem tym samym dla producenta, czym w dziedzinie napędu hybrydowego Prius. To kamień milowy i dowód, że niekonwencjonalne źródła napędu przy odrobinie determinacji można przenieść pod strzechy.

Po 5 latach produkcji seryjnego Mirai, Toyota szykuje się do prezentacji następcy. Ma on wyeliminować wszystkie uchybienia i niedoskonałości dotychczasowego modelu, na czele z największym – ekscentrycznym wyglądem.

Czasy, kiedy dziwne proporcje nadwozia miały podkreślać eko-usposobienie samochodu już mijają. Chcąc trafić do masowego klienta, trzeba postawić na bardziej przystępny design i wszystko wskazuje na to, że Toyota nareszcie to zrozumiała.

Na Salonie Samochodowym w Tokio, który odbędzie się już w przyszłym tygodniu, Japończycy przedstawią przedprodukcyjny, ale oddający praktycznie w 99% wygląd seryjnego modelu, egzemplarz zupełnie nowego Mirai drugiej generacji.

Auto zwraca uwagę sportowymi, tym razem już w pełni typowymi dla klasy średniej, proporcjami, agresywnymi akcentami stylistycznymi i ogółem – całkiem sportową sylwetką. Z każdej strony nowa Mirai może się podobać. Szczerze? Tak mogłaby wyglądać nowa Avensis (gdyby powstała).

Dużo zmian i porządków zaprowadzono także we wnętrzu. Dziwaczne, plastikowe wnętrze znane z obecnego modelu zastąpił projekt z półki wyżej. Jest bardziej przytulnie, futurystycznie, ale i nieszablonowe. Skórą wykończono nie tylko kokpit, ale i deskę rozdzielczą.

Na koniec, pora na najważniejsze – czyli napęd, który dalej jest wodorowy. Toyota niestety nie zdradza zbyt dużo w tej materii, mówiąc tylko o tym, że samochód oferuje znacznie większy zasięg, wynoszący około 630 kilometrów.

Seryjna Toyota Mirai drugiej generacji ma trafić do produkcji w drugiej połowie 2020 roku. Czy odniesie sukces, zależy głównie od rozwoju infrastruktury do tankowania wodoru. Ta póki co jest bardzo mizerna, a jej rozwojowi i PR-owi nie służy np. eksplozja w Norwegii, po której czasowo zamknięto wszystkie punkty w tym kraju.

To, czy technologia wodorowa okaże się groźnym konkurentem dla klasycznych samochodów elektrycznych, przekonamy się zatem dopiero za kilka-kilkanaśćie lat. Nie można jednak odmówić Toyocie braku aktywności na rzecz tego, aby ją spopularyzować.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Nowa Toyota Mirai to najlepiej wyglądające “ekoauto” na rynku
Nowa Toyota Mirai to najlepiej wyglądające “ekoauto” na rynku
Nowa Toyota Mirai to najlepiej wyglądające “ekoauto” na rynku

Po 5 latach produkcji, Toyota szykuje się do radykalnej zmiany wizerunku swojego samochodu na wodór. W przyszłym tygodniu w Tokio Japończycy przedstawią model Mirai drugiej generacji, na razie jako prototyp. Ekoauta nareszcie zaczynają wyglądać cywilizowanie – i to jak!

Toyota Mirai jest dla technologii napędzania wodorem tym samym dla producenta, czym w dziedzinie napędu hybrydowego Prius. To kamień milowy i dowód, że niekonwencjonalne źródła napędu przy odrobinie determinacji można przenieść pod strzechy.

Po 5 latach produkcji seryjnego Mirai, Toyota szykuje się do prezentacji następcy. Ma on wyeliminować wszystkie uchybienia i niedoskonałości dotychczasowego modelu, na czele z największym – ekscentrycznym wyglądem.

Czasy, kiedy dziwne proporcje nadwozia miały podkreślać eko-usposobienie samochodu już mijają. Chcąc trafić do masowego klienta, trzeba postawić na bardziej przystępny design i wszystko wskazuje na to, że Toyota nareszcie to zrozumiała.

Na Salonie Samochodowym w Tokio, który odbędzie się już w przyszłym tygodniu, Japończycy przedstawią przedprodukcyjny, ale oddający praktycznie w 99% wygląd seryjnego modelu, egzemplarz zupełnie nowego Mirai drugiej generacji.

Auto zwraca uwagę sportowymi, tym razem już w pełni typowymi dla klasy średniej, proporcjami, agresywnymi akcentami stylistycznymi i ogółem – całkiem sportową sylwetką. Z każdej strony nowa Mirai może się podobać. Szczerze? Tak mogłaby wyglądać nowa Avensis (gdyby powstała).

Dużo zmian i porządków zaprowadzono także we wnętrzu. Dziwaczne, plastikowe wnętrze znane z obecnego modelu zastąpił projekt z półki wyżej. Jest bardziej przytulnie, futurystycznie, ale i nieszablonowe. Skórą wykończono nie tylko kokpit, ale i deskę rozdzielczą.

Na koniec, pora na najważniejsze – czyli napęd, który dalej jest wodorowy. Toyota niestety nie zdradza zbyt dużo w tej materii, mówiąc tylko o tym, że samochód oferuje znacznie większy zasięg, wynoszący około 630 kilometrów.

Seryjna Toyota Mirai drugiej generacji ma trafić do produkcji w drugiej połowie 2020 roku. Czy odniesie sukces, zależy głównie od rozwoju infrastruktury do tankowania wodoru. Ta póki co jest bardzo mizerna, a jej rozwojowi i PR-owi nie służy np. eksplozja w Norwegii, po której czasowo zamknięto wszystkie punkty w tym kraju.

To, czy technologia wodorowa okaże się groźnym konkurentem dla klasycznych samochodów elektrycznych, przekonamy się zatem dopiero za kilka-kilkanaśćie lat. Nie można jednak odmówić Toyocie braku aktywności na rzecz tego, aby ją spopularyzować.