BMW broni ekscentrycznego wyglądu nowych pojazdów marki

Styliści BMW ewidentnie bacznie śledzą reakcje na ostatnie rezultaty ich prac, bo ich szef postanowił znowu się odnieść do krytyki. Adrian van Hooydonk dalej bierze w obronę wielkie grille, które budzą najwięcej emocji. “Jako firma, musimy iść do przodu”.

Ostatnie zmiany w wyglądzie nowych samochodów BMW budzą bardzo silne emocje, a kolejne poczynania zespołu stylistów bawarskiej marki ewidentnie dolewają oliwy do ognia. Duże tzw. nerki nie tylko zdobią coraz więcej pojazdów marki, ale i stają się… coraz większe.

Czarę goryczy przelało studium nowego BMW serii 4, które ujrzało światło dzienne we wrześniu na wystawie we Frankfurcie. Samochód zszokował fanów motoryzacji i dziennikarzy ogromnym grillem, zajmującym całą powierzchnię przodu. “To karykatura dawnego wizerunku marki!” – grzmiano.

Krytyka najwyraźniej dotarła aż do biura szefa designerów BMW, Adriana van Hooydonka, który postanowił – kolejny już raz – zabrać głos w sprawie kontrowersyjnego wyglądu samochodów marki. Projektant w rozmowie z Autocarem wyraził zrozumienie dla sceptycznych głosów.

Jak dostrzegł, BMW to w końcu taka marka, która nie może narzekać na rzesze wiernych fanów, którzy w naturalny sposób bardzo emocjonalnie reagują na radykalne zmiany, z jakimi mamy teraz właśnie do czynienia. Van Hooydonk stwierdził jednak, że BMW “jako firma musi iść do przodu”.

Wyrazem niebycia biernym na prężnie rozwijającą się konkurencję ma być właśnie kontrowersyjny, bezkompromisowy wygląd nowych samochodów marki. “Najtrudniej jest wdrażać zmiany, gdy odnosisz sukcesy. Chwilę pozostajesz w miejscu i od razu stajesz się łatwym celem”.

Już tłumaczymy ten mdły korpobełkot na ludzki język. Designer BMW mówi wprost – “narzekajcie ile chcecie, karawana jedzie dalej”. Zobaczymy, czy BMW nie przeceniło swoich obserwacji, traktując krytyków designu jako ledwie biernych “fanów”, aniżeli bezpośrednią klientelę marki. Wtedy będzie trzeba postawić krok wstecz.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

BMW broni ekscentrycznego wyglądu nowych pojazdów marki
BMW broni ekscentrycznego wyglądu nowych pojazdów marki
BMW broni ekscentrycznego wyglądu nowych pojazdów marki

Styliści BMW ewidentnie bacznie śledzą reakcje na ostatnie rezultaty ich prac, bo ich szef postanowił znowu się odnieść do krytyki. Adrian van Hooydonk dalej bierze w obronę wielkie grille, które budzą najwięcej emocji. “Jako firma, musimy iść do przodu”.

Ostatnie zmiany w wyglądzie nowych samochodów BMW budzą bardzo silne emocje, a kolejne poczynania zespołu stylistów bawarskiej marki ewidentnie dolewają oliwy do ognia. Duże tzw. nerki nie tylko zdobią coraz więcej pojazdów marki, ale i stają się… coraz większe.

Czarę goryczy przelało studium nowego BMW serii 4, które ujrzało światło dzienne we wrześniu na wystawie we Frankfurcie. Samochód zszokował fanów motoryzacji i dziennikarzy ogromnym grillem, zajmującym całą powierzchnię przodu. “To karykatura dawnego wizerunku marki!” – grzmiano.

Krytyka najwyraźniej dotarła aż do biura szefa designerów BMW, Adriana van Hooydonka, który postanowił – kolejny już raz – zabrać głos w sprawie kontrowersyjnego wyglądu samochodów marki. Projektant w rozmowie z Autocarem wyraził zrozumienie dla sceptycznych głosów.

Jak dostrzegł, BMW to w końcu taka marka, która nie może narzekać na rzesze wiernych fanów, którzy w naturalny sposób bardzo emocjonalnie reagują na radykalne zmiany, z jakimi mamy teraz właśnie do czynienia. Van Hooydonk stwierdził jednak, że BMW “jako firma musi iść do przodu”.

Wyrazem niebycia biernym na prężnie rozwijającą się konkurencję ma być właśnie kontrowersyjny, bezkompromisowy wygląd nowych samochodów marki. “Najtrudniej jest wdrażać zmiany, gdy odnosisz sukcesy. Chwilę pozostajesz w miejscu i od razu stajesz się łatwym celem”.

Już tłumaczymy ten mdły korpobełkot na ludzki język. Designer BMW mówi wprost – “narzekajcie ile chcecie, karawana jedzie dalej”. Zobaczymy, czy BMW nie przeceniło swoich obserwacji, traktując krytyków designu jako ledwie biernych “fanów”, aniżeli bezpośrednią klientelę marki. Wtedy będzie trzeba postawić krok wstecz.