Tesla świadomie pogarszała osiągi aut aktualizacjami oprogramowania

Tesla Model S

Amerykańska marka znalazła się pod ostrzałem tamtejszego urzędu ds. bezpieczeństwa drogowego. Ten wykrył wady konstrukcyjne w bateriach montowanych w Teslach, które mogą nieść ryzyko pożaru. Producent zamiast je wymienić, wolał nieczyste zagrywki z oprogramowaniem.

Federalna agencja ogłosiła wyniki śledztwa, jakie prowadziła w ostatnich miesiącach wobec kalifornijskiej Tesli. Okazuje się, że producent nie tylko nie wprowadził nowej jakości do świata motoryzacji, ale i jeszcze bardziej zuchwale stosuje nieczyste zagrywki wobec klientów.


Okazało się, że w różnych elektrycznych modelach producenta pojawiły się wadliwe baterie, które mogą zagrażać bezpieczeństwu pasażerów, z pożarami włącznie. Co gorsza, według ustaleń amerykańskiej agencji, producent nie wdrożył działań w celu wymiany wadliwych baterii.

Świadoma wad konstrukcyjnych Tesla postanowiła wprowadzić aktualizacje oprogramowania, które m.in. wyraźnie pogarszało osiągi oraz zasięg pojazdów. W wielu przypadkach mógł on spaść nawet o 40 kilometrów.

Nie można jednak przypisywać Tesli wyłącznie złych intencji. W końcu aktualizacja oprogramowania pozwalała zapobiegać przegrzewaniu się baterii, by uniknąć najgorszego – czyli zapłonu pojazdu. Na tym jednak linia obrona się kończy, bo bilans działań producenta to zwykłe oszustwo.

Właściciele samochodów nie dość, że nie wiedzą, że poruszają się samochodami z wadą produkcyjną, to jeszcze po aktualizacjach systemu otrzymywali wolniejsze i mniej wydajne pojazdy, z czego niekoniecznie mogli sobie zdawać na początku sprawę.

Czy Tesla zostanie ukarana, zadecyduje federalna administracja. Producent nie odniósł się jeszcze do zarzutów, jak podaje Reuters.