Policyjna Tesla zgasła w czasie pościgu przez baterie? Policja dementuje

Jednemu z elektrycznych radiowozów w kalifornijskim Fremont skończył się prąd po długotrwałym pościgu przy wysokiej prędkości. Policja twierdzi jednak, że incydent nie miał wpływu na pościg i dementuje wcześniejsze doniesienia światowych mediów.

Elektryczna Tesla Model S przez 7 lat produkcji zdążyła na dobre zapisać się w krajobrazach dróg wielu państw i regionów, które sprzyjają rozwojowi elektromobilności. Duży liftback, poza klientami prywatnymi, coraz częściej staje się też atrybutem służb mundurowych.

Na zakup kilku elektrycznych radiowozów zdecydowała się swego czasu lokalna jednostka policji w kalifornijskim Fremont. Tesle służą dzielnie tam po dziś dzień, jednak kilka dni temu stało się o nich głośno z powodu nieciekawego incydentu.

Otóż podczas pościgu za przestępcą, który przy prędkości sięgającej 200 km/h pędził slalomem między samochodami postronnych osób, w policyjnej Tesli skończył się prąd. Samochód zwolnił do prędkości 9 km/h i uniemożliwił dalszą jazdę.

Kalifornijscy funkcjonariusze wezwali inny, tym razem spalinowy radiowóz, do kontynuowania pościgu, jednak nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Poszukiwany zbiegł. Policjanci bronią się, twierdząc, że media przeinaczyły całą historię.

Dementują doniesienia, jakoby incydent miał bezpośredni wpływ na pościg. Samochód po prostu przejechał tyle, ile mógł od ostatniego naładowania i taka sytuacja nie różni się niczym od zdarzeń, w których w baku skończyło się paliwo po zbyt długiej eksploatacji.

źródło: Autokult; zdjęcia: ABCnews, CNBC

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Policyjna Tesla zgasła w czasie pościgu przez baterie? Policja dementuje
Policyjna Tesla zgasła w czasie pościgu przez baterie? Policja dementuje
Policyjna Tesla zgasła w czasie pościgu przez baterie? Policja dementuje

Jednemu z elektrycznych radiowozów w kalifornijskim Fremont skończył się prąd po długotrwałym pościgu przy wysokiej prędkości. Policja twierdzi jednak, że incydent nie miał wpływu na pościg i dementuje wcześniejsze doniesienia światowych mediów.

Elektryczna Tesla Model S przez 7 lat produkcji zdążyła na dobre zapisać się w krajobrazach dróg wielu państw i regionów, które sprzyjają rozwojowi elektromobilności. Duży liftback, poza klientami prywatnymi, coraz częściej staje się też atrybutem służb mundurowych.

Na zakup kilku elektrycznych radiowozów zdecydowała się swego czasu lokalna jednostka policji w kalifornijskim Fremont. Tesle służą dzielnie tam po dziś dzień, jednak kilka dni temu stało się o nich głośno z powodu nieciekawego incydentu.

Otóż podczas pościgu za przestępcą, który przy prędkości sięgającej 200 km/h pędził slalomem między samochodami postronnych osób, w policyjnej Tesli skończył się prąd. Samochód zwolnił do prędkości 9 km/h i uniemożliwił dalszą jazdę.

Kalifornijscy funkcjonariusze wezwali inny, tym razem spalinowy radiowóz, do kontynuowania pościgu, jednak nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Poszukiwany zbiegł. Policjanci bronią się, twierdząc, że media przeinaczyły całą historię.

Dementują doniesienia, jakoby incydent miał bezpośredni wpływ na pościg. Samochód po prostu przejechał tyle, ile mógł od ostatniego naładowania i taka sytuacja nie różni się niczym od zdarzeń, w których w baku skończyło się paliwo po zbyt długiej eksploatacji.

źródło: Autokult; zdjęcia: ABCnews, CNBC