Niemcy protestują przeciwko SUV-om na drogach miast po tragicznym wypadku

Moda na SUV-y, która opanowała cały świat, budzi mieszane uczucia. Tym razem jednak argumenty przeciwko tego typu samochodom to zupełnie inny kaliber. Po tragicznym wypadku w Berlinie, Niemcy dostrzegają w SUV-ach śmiertelne niebezpieczeństwo dla pieszych. I klimatu.

Świat zwariował na punkcie SUV-ów – ta kwestia nie ulega wątpliwości. Samochody, które najpierw zaczęły naśladować pojazdy terenowe, a potem wszystkie inne rodzaje nadwozia, opanowały kalendarze premier różnych producentów i zyskują coraz więcej entuzjastów.

Według danych JATO Dynamics, w tym roku już ponad 37% sprzedanych na naszym kontynencie nowych samochodów to SUV-y. Widać to zresztą po drogach i parkingach, także w Polsce. Można zatem mówić o fenomenie, trendzie, modzie. A takie zjawiska, jak wiadomo, gromadzą też wielu przeciwników.

Podnoszą oni zazwyczaj argument, że SUV-y są mało urodziwe, wulgarne, udają coś, czym nie są i zajmują cenne miejsce w miejskiej przestrzeni. Ponadto, przez panującą modę producenci – zdaniem sceptyków – kantują klientów, sprzedając podwyższane auta w absurdalnie wysokich cenach.

Kto ma rację – nie ocenimy. Wszystko jest kwestią gustu i indywidualnych potrzeb. Nie da się jednak ukryć, że powyższe dywagacje są w gruncie rzeczy bezcelowe i nic nie wnoszą. W przeciwieństwie do głosów protestujących na początku września za naszą zachodnią granicą.

Wyszli oni na ulicę Berlina po tragicznym wypadku, jaki 6 września spowodował kierowca Porsche Macana. Mężczyzna stracił panowanie nad samochodem i wjechał na chodnik, zabijając 4 osoby i raniąc kolejne dwie. Sytuacja wywołała dyskusję na temat bezpieczeństwa SUV-ów w ruchu drogowym.

Zwrócono uwagę, że przez większą masę i masywniejsze nadwozie, samochody te powodują większe zagrożenie dla pieszych. W starciu z SUV-em, ma on naturalnie mniejsze szanse na lżejsze obrażenia lub przeżycie. Potwierdzają to zresztą badania bezpieczeństwa pieszych np. Euro NCAP.

Szczególnie mniej uzdolnieni kierowcy mogą mieć więcej problemów z opanowaniem samochodu w kryzysowej sytuacji lub właśnie – dostrzeżenie pieszego. Zdaniem niemieckich protestujących, szał na SUV-y prowadzi do spadku bezpieczeństwa, choć dążymy do odwrotnego zjawiska.

Do tego dochodzi jeszcze jeden problem – wpływ na środowisko. SUV-y, znów przez m.in. większą masę i większy opór powietrza – jak podaje Autokult – generują średnio więcej CO2. Producenci zatem z jednej strony inwestują w niskoemisyjne napędy, a z drugiej – prezentują SUV-y.

Wyjściem z tej sytuacji ma być dodawanie do list wyposażenia SUV-ów systemów bezpieczeństwa, które zniwelują błędy ludzkie (przynajmniej ich część). A co z wysoką emisją CO2? Pomóc ma montowanie w SUV-ach napędów hybrydowych lub elektrycznych. Tyle teorii.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Niemcy protestują przeciwko SUV-om na drogach miast po tragicznym wypadku
Niemcy protestują przeciwko SUV-om na drogach miast po tragicznym wypadku
Niemcy protestują przeciwko SUV-om na drogach miast po tragicznym wypadku

Moda na SUV-y, która opanowała cały świat, budzi mieszane uczucia. Tym razem jednak argumenty przeciwko tego typu samochodom to zupełnie inny kaliber. Po tragicznym wypadku w Berlinie, Niemcy dostrzegają w SUV-ach śmiertelne niebezpieczeństwo dla pieszych. I klimatu.

Świat zwariował na punkcie SUV-ów – ta kwestia nie ulega wątpliwości. Samochody, które najpierw zaczęły naśladować pojazdy terenowe, a potem wszystkie inne rodzaje nadwozia, opanowały kalendarze premier różnych producentów i zyskują coraz więcej entuzjastów.

Według danych JATO Dynamics, w tym roku już ponad 37% sprzedanych na naszym kontynencie nowych samochodów to SUV-y. Widać to zresztą po drogach i parkingach, także w Polsce. Można zatem mówić o fenomenie, trendzie, modzie. A takie zjawiska, jak wiadomo, gromadzą też wielu przeciwników.

Podnoszą oni zazwyczaj argument, że SUV-y są mało urodziwe, wulgarne, udają coś, czym nie są i zajmują cenne miejsce w miejskiej przestrzeni. Ponadto, przez panującą modę producenci – zdaniem sceptyków – kantują klientów, sprzedając podwyższane auta w absurdalnie wysokich cenach.

Kto ma rację – nie ocenimy. Wszystko jest kwestią gustu i indywidualnych potrzeb. Nie da się jednak ukryć, że powyższe dywagacje są w gruncie rzeczy bezcelowe i nic nie wnoszą. W przeciwieństwie do głosów protestujących na początku września za naszą zachodnią granicą.

Wyszli oni na ulicę Berlina po tragicznym wypadku, jaki 6 września spowodował kierowca Porsche Macana. Mężczyzna stracił panowanie nad samochodem i wjechał na chodnik, zabijając 4 osoby i raniąc kolejne dwie. Sytuacja wywołała dyskusję na temat bezpieczeństwa SUV-ów w ruchu drogowym.

Zwrócono uwagę, że przez większą masę i masywniejsze nadwozie, samochody te powodują większe zagrożenie dla pieszych. W starciu z SUV-em, ma on naturalnie mniejsze szanse na lżejsze obrażenia lub przeżycie. Potwierdzają to zresztą badania bezpieczeństwa pieszych np. Euro NCAP.

Szczególnie mniej uzdolnieni kierowcy mogą mieć więcej problemów z opanowaniem samochodu w kryzysowej sytuacji lub właśnie – dostrzeżenie pieszego. Zdaniem niemieckich protestujących, szał na SUV-y prowadzi do spadku bezpieczeństwa, choć dążymy do odwrotnego zjawiska.

Do tego dochodzi jeszcze jeden problem – wpływ na środowisko. SUV-y, znów przez m.in. większą masę i większy opór powietrza – jak podaje Autokult – generują średnio więcej CO2. Producenci zatem z jednej strony inwestują w niskoemisyjne napędy, a z drugiej – prezentują SUV-y.

Wyjściem z tej sytuacji ma być dodawanie do list wyposażenia SUV-ów systemów bezpieczeństwa, które zniwelują błędy ludzkie (przynajmniej ich część). A co z wysoką emisją CO2? Pomóc ma montowanie w SUV-ach napędów hybrydowych lub elektrycznych. Tyle teorii.