Kia Stinger – co dalej? Raczej nic, bo sprzedaje się poniżej oczekiwań

Im dłużej koreański grand tourer pozostaje na tynku, tym nikną szanse na to, że za kilka lat odrodzi się pod postacią nowej generacji. Kię cieszą ciepłe recenzje, ale mówi wprost – ludzie kupują za mało Stingerów, żeby ten samochód miał przed sobą przyszłość.

Kia Stinger to bez wątpienia jeden z najciekawszych samochodów, jakie kiedykolwiek opracowali koreańscy konstruktorzy. Sportowy liftback zebrał nie tylko doskonałe recenzje za rewelacyjny design, ale i pozytywnie zaskoczył testujących go w warunkach drogowych i torowych.

Samochód trafił do sprzedaży na światowych rynkach w połowie 2017 roku, więc można go uznać za bardzo młodą konstrukcję. Producenci samochodowi muszą jednak wyglądać daleko w przyszłość, a dwa lata od debiutu to standardowy czas na podjęcie decyzji o tym, czy np. powstanie następca.

I tutaj pojawiają się schody. Kia nie jest zadowolona z wyników sprzedażowych, jakie odnotował Stinger od początku stażu. 17,5 tys. sprzedanych sztuk w USA i nieco ponad 5 tys. w Europie to mało. Szczególnie rozczarowała sytuacja w USA, gdzie takie auta teoretycznie są rozchwytywane.

Kia ma powody do dumy ze Stingera, dlatego i ma prawo oczekiwać, że klienci docenią to w salonach. Gregory Guillaume ze studia projektowego marki nie łudził się, że tzw. halo car będzie hitem sprzedażowym. Nadzieje jednak były spore.

W rozmowie z portalem CarAdvice projektant zwraca jednak uwagę i na drugą stronę medalu. Audi potrzebowało trzech generacji, by limuzyna A8 zaczęła być powszechnie traktowana jako ta sama liga, co BMW serii 7. Być może i Stinger potrzebuje czasu, by zdobyć renomę i popularność.

Z tego względu przyszłość Stingera nie jest jeszcze całkowicie przesądzona. Gregory Guillaume przyznaje, że marka nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji i być może – wszystko nie jest stracone. Kto wie, może koreańskie gran turismo przeobrazi się kiedyś np. w auto elektryczne.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Kia Stinger – co dalej? Raczej nic, bo sprzedaje się poniżej oczekiwań
Kia Stinger – co dalej? Raczej nic, bo sprzedaje się poniżej oczekiwań
Kia Stinger – co dalej? Raczej nic, bo sprzedaje się poniżej oczekiwań

Im dłużej koreański grand tourer pozostaje na tynku, tym nikną szanse na to, że za kilka lat odrodzi się pod postacią nowej generacji. Kię cieszą ciepłe recenzje, ale mówi wprost – ludzie kupują za mało Stingerów, żeby ten samochód miał przed sobą przyszłość.

Kia Stinger to bez wątpienia jeden z najciekawszych samochodów, jakie kiedykolwiek opracowali koreańscy konstruktorzy. Sportowy liftback zebrał nie tylko doskonałe recenzje za rewelacyjny design, ale i pozytywnie zaskoczył testujących go w warunkach drogowych i torowych.

Samochód trafił do sprzedaży na światowych rynkach w połowie 2017 roku, więc można go uznać za bardzo młodą konstrukcję. Producenci samochodowi muszą jednak wyglądać daleko w przyszłość, a dwa lata od debiutu to standardowy czas na podjęcie decyzji o tym, czy np. powstanie następca.

I tutaj pojawiają się schody. Kia nie jest zadowolona z wyników sprzedażowych, jakie odnotował Stinger od początku stażu. 17,5 tys. sprzedanych sztuk w USA i nieco ponad 5 tys. w Europie to mało. Szczególnie rozczarowała sytuacja w USA, gdzie takie auta teoretycznie są rozchwytywane.

Kia ma powody do dumy ze Stingera, dlatego i ma prawo oczekiwać, że klienci docenią to w salonach. Gregory Guillaume ze studia projektowego marki nie łudził się, że tzw. halo car będzie hitem sprzedażowym. Nadzieje jednak były spore.

W rozmowie z portalem CarAdvice projektant zwraca jednak uwagę i na drugą stronę medalu. Audi potrzebowało trzech generacji, by limuzyna A8 zaczęła być powszechnie traktowana jako ta sama liga, co BMW serii 7. Być może i Stinger potrzebuje czasu, by zdobyć renomę i popularność.

Z tego względu przyszłość Stingera nie jest jeszcze całkowicie przesądzona. Gregory Guillaume przyznaje, że marka nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji i być może – wszystko nie jest stracone. Kto wie, może koreańskie gran turismo przeobrazi się kiedyś np. w auto elektryczne.