Skoda Kamiq 1.0 TSI 115 KM – najmniejszy czeski SUV ze znakomicie wykończonym wnętrzem

No to tak. Na początku zeszłego tygodnia miałem okazję wybrać się na oficjalną premierę Skody Kamiq i przejechać nią kilkaset kilometrów. Po pierwsze jestem zaskoczony jak tak mała Skoda może być dopasiona. Na przykład w Tiguanie, skonfigurowanym na 211 tys. zł – którym jeżdżę teraz – nie mam elektrycznych foteli. A w Skodzie Kamiq fotel kierowcy miałem regulowany elektrycznie. Choć oczywiście wymaga to dopłaty.

Podobnie z deską rozdzielczą. Z racji, że Kamiq jest autem nowszym od Tiguana, to deska rozdzielcza w Tiguanie wygląda mniej ciekawie i jest wykonana ze słabszych materiałów. W sensie wizualnym, bo w praktyce to jeden czort.

Kamiq można też wyposażyć w 9,2-calowy ekran LCD na konsoli centralnej. Pięknie umieszczony i zaprojektowany. Aż nie wierzę, że takie słowa piszę o stereotypowo zachowawczej Skodzie. Ale wracając do tematu, wraz z tym opcjonalnym dużym ekranem (bo standardowy ma 6,5″), dostajemy też zestaw wirtualnych wskaźników, zamiast klasycznej wskazówki prędkościomierza i obrotomierza.

Rozpisywałem się już o tym w recenzji 190 konnej Skody Karoq Sportline, więc nie będę się powtarzał. Ale z grubsza, to jeden z najbardziej rozbudowanych i najwygodniejszych w obsłudze tego typu systemów na rynku.

Ktoś podczas jazd testowych rzucił nawet, że Kamiq jest fajniejsza od BMW X2. Jest ono wprawdzie 12 cm dłuższe od Skody, ale niech to świadczy o fakcie, jaki progres wykonała Skoda w ostatnim roku, jeżeli chodzi o wykończenie wnętrza. Że w ogóle do głowy przychodzą komuś takie porównania.

Bowiem pierwszym czeskim autem z nowym, dopasionym wnętrzem, w sensie lepiej wykonanym i z ciekawszych materiałów, jest Scala. Pozostałe, starsze auta Skody wyglądają na ich tle zupełnie przeciętnie. Włączając w to nawet Superba Sportline w konfiguracji za 200 000 zl.

Jeżeli chodzi o komfort, wyciszenie stoi na znakomitym poziomie

Ale dużo bardziej zachwycony jestem jak działa skrzynia manualna w Skodzie. Na tle Renault Megane, którym jeździłem kilka dni temu, no to różnica jest zauważalna. Niby w Renówce jest wszystko całkiem ok, ale w Kamiq skrzynia działa w cholerę bardziej gładko.

Jakby komuś nie pasował manual, co całkowicie rozumiem, Skodę Kamiq można wyposażyć w automatyczną skrzynię dwusprzęgłową, czyli DSG. Działa ona bardzo płynnie i dynamicznie.

Jeżeli chodzi o zawieszenie, to wydało mi się ono bardziej sztywne, niż te w Karoq z funkcją DCC, czyli zmienną charakterystyką sztywności. Karoq w trybie Comfort po prostu płynniej przejeżdża przez nierówności.

Natomiast w przypadku Kamiq nie ma już tak dobrze. Co więcej przed zakupem musimy zdecydować się jakie chcemy zawieszenie – standardowe, czy sportowe. Jednak z racji, że wersję sportową miałem do dyspozycji na wyższej oponie, a standardową na niższej, to oba rodzaje zawieszenia pracowały podobnie.

Pod maską na razie mamy maksymalnie 3 cylindry

1 litr pojemności i turbodoładowanie. W efekcie pod nogą kierowca ma 95 KM lub 115 KM. Jeżeli ktoś chce więcej cylindrów i mocy, to taka opcja też będzie. W Kamiq jeszcze we wrześniu ma zadebiutować 4 cylindrowy silnik benzynowy 1.5 TSI o mocy 150 KM.

1.0 TSI 95 KM oferuje 175 Nm momentu obrotowego od 2000 obr./min, co pozwala na przyspieszenie do 100 km/h w 11,1 sekundy. Silnik oferowany jest jedynie z przekładnią manualną… i nie miałem okazji się nim przejechać.

Natomiast w przypadku 1.0 TSI 115 KM mamy 200 Nm. Silnik oferowany jest albo z 6 stopniowym manualem, albo z 7 stopniowym automatem DSG. Jedna jak i drugą opcja jest znakomita, chociaż naturalnie wolę automat. Jest zwyczajnie mniej roboty, zwłaszcza w korkach.

Jeżeli chodzi o przyspieszenie, manual na rozpędzenie się do 100 km/h potrzebuje 9,9 s, zaś automat – 10 s.

Pod względem komfortu 3 cylindry od Skody sprawdzają się lepiej, niż 4 cylindrowe 1.3 montowane m.in. w Renault i Nissanie

1.0 TSI zarówno przy obrotach jałowych, jak i tak do 3 tys. obr./min generuje zauważalnie mniej wibracji. Dopiero przy wyższych wskazaniach obrotomierza 3 cylindowy silnik Skody zaczyna brzmieć nieco gorzej. Nie mniej jednak to dowód na to, że nie zawsze 3 cylindry pracują lepiej od 4 cylindrów. Warto o tym pamiętać, zanim zacznie się bezmyślnie powtarzać, że 3 cylindry to g…

Jeżeli chodzi o ceny, nie jest to poziom Dacii Duster

Ale przynajmniej nie dostajemy na start “golasa”. Podstawowa wersja Skody Kamiq kosztuje 67 150 zł. Mamy za to 95 KM, 5 stopniowy manual i wyposażenie Active. A to oznacza obecność m.in. klimatyzacji manualnej, funkcji hamowania awaryjnego, asystenta pasa ruchu, czy systemu wspomagania ruszania pod wzniesienie. Do tego mamy ekran LCD o przekątnej 6,5″, Bluetooth, elektryczne szyby przednie + podgrzewane lusterka, światła LED do jazdy dziennej z przodu i częściowe LED z tyłu.

Lepiej prezentuje się wyposażenie Ambition – od 73 500 zł

Obejmuje on czujniki cofania, kamerę cofania, alufelgi, lepsze audio, elektryczne szyby z tyłu i wygodniejszy fotel. Do tego aktualnie Skoda ma promocję, że za złotówkę dodatkowo zgarniemy 8 calowy ekran LCD, 2 strefową klimatyzację, czujniki parkowania z przodu oraz przyciemniane szyby.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku najwyższego wyposażenia Style. Jego ceny zaczynają się od 85 000 zł, ale w “standardzie” dostajemy 115 KM. Mamy też 8 calowy ekran LCD, światła tylne Full LED, system bezkluczykowy, tempomat, czy podgrzewane fotele.

I znów za złotówkę możemy wyjechać z salonu m.in. z czujnikiem deszczu i zmierzchu, przednimi reflektorami Full LED, aktywnym tempomatem i ze składanymi lusterkami z funkcją przyciemniania. Za dodatkowe 3500 zł dostaniemy też zewnętrzną antenę to smartfona, bezprzewodową ładowarkę, zestaw wirtualnych wskaźników i elektryczną klapę bagażnika.

Oznacza to, że za bardzo dobrze wyposażony egzemplarz Kamiq z silnikiem 115 KM zapłacimy 88 501 zł

Natomiast gdy chcemy do tego automat i większość wyposażenia opcjonalnego, to trzeba szykować się na 100-120 tys. zł.

Komentarze

Najnowsze

  •  

    Najmocniejszy Seat Tarraco FR to 241-konna hybryda

    Rok światowej premierze największego SUV-a Seata, hiszpańska marka zaprezentowała najszybszą i zarazem bardzo ekonomiczną odmianę. 241-konne Tarraco FR to, zgodnie z trendami,...
    29 sierpnia 2019

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Skoda Kamiq 1.0 TSI 115 KM – najmniejszy czeski SUV ze znakomicie wykończonym wnętrzem
Skoda Kamiq 1.0 TSI 115 KM – najmniejszy czeski SUV ze znakomicie wykończonym wnętrzem
Skoda Kamiq 1.0 TSI 115 KM – najmniejszy czeski SUV ze znakomicie wykończonym wnętrzem

No to tak. Na początku zeszłego tygodnia miałem okazję wybrać się na oficjalną premierę Skody Kamiq i przejechać nią kilkaset kilometrów. Po pierwsze jestem zaskoczony jak tak mała Skoda może być dopasiona. Na przykład w Tiguanie, skonfigurowanym na 211 tys. zł – którym jeżdżę teraz – nie mam elektrycznych foteli. A w Skodzie Kamiq fotel kierowcy miałem regulowany elektrycznie. Choć oczywiście wymaga to dopłaty.

Podobnie z deską rozdzielczą. Z racji, że Kamiq jest autem nowszym od Tiguana, to deska rozdzielcza w Tiguanie wygląda mniej ciekawie i jest wykonana ze słabszych materiałów. W sensie wizualnym, bo w praktyce to jeden czort.

Kamiq można też wyposażyć w 9,2-calowy ekran LCD na konsoli centralnej. Pięknie umieszczony i zaprojektowany. Aż nie wierzę, że takie słowa piszę o stereotypowo zachowawczej Skodzie. Ale wracając do tematu, wraz z tym opcjonalnym dużym ekranem (bo standardowy ma 6,5″), dostajemy też zestaw wirtualnych wskaźników, zamiast klasycznej wskazówki prędkościomierza i obrotomierza.

Rozpisywałem się już o tym w recenzji 190 konnej Skody Karoq Sportline, więc nie będę się powtarzał. Ale z grubsza, to jeden z najbardziej rozbudowanych i najwygodniejszych w obsłudze tego typu systemów na rynku.

Ktoś podczas jazd testowych rzucił nawet, że Kamiq jest fajniejsza od BMW X2. Jest ono wprawdzie 12 cm dłuższe od Skody, ale niech to świadczy o fakcie, jaki progres wykonała Skoda w ostatnim roku, jeżeli chodzi o wykończenie wnętrza. Że w ogóle do głowy przychodzą komuś takie porównania.

Bowiem pierwszym czeskim autem z nowym, dopasionym wnętrzem, w sensie lepiej wykonanym i z ciekawszych materiałów, jest Scala. Pozostałe, starsze auta Skody wyglądają na ich tle zupełnie przeciętnie. Włączając w to nawet Superba Sportline w konfiguracji za 200 000 zl.

Jeżeli chodzi o komfort, wyciszenie stoi na znakomitym poziomie

Ale dużo bardziej zachwycony jestem jak działa skrzynia manualna w Skodzie. Na tle Renault Megane, którym jeździłem kilka dni temu, no to różnica jest zauważalna. Niby w Renówce jest wszystko całkiem ok, ale w Kamiq skrzynia działa w cholerę bardziej gładko.

Jakby komuś nie pasował manual, co całkowicie rozumiem, Skodę Kamiq można wyposażyć w automatyczną skrzynię dwusprzęgłową, czyli DSG. Działa ona bardzo płynnie i dynamicznie.

Jeżeli chodzi o zawieszenie, to wydało mi się ono bardziej sztywne, niż te w Karoq z funkcją DCC, czyli zmienną charakterystyką sztywności. Karoq w trybie Comfort po prostu płynniej przejeżdża przez nierówności.

Natomiast w przypadku Kamiq nie ma już tak dobrze. Co więcej przed zakupem musimy zdecydować się jakie chcemy zawieszenie – standardowe, czy sportowe. Jednak z racji, że wersję sportową miałem do dyspozycji na wyższej oponie, a standardową na niższej, to oba rodzaje zawieszenia pracowały podobnie.

Pod maską na razie mamy maksymalnie 3 cylindry

1 litr pojemności i turbodoładowanie. W efekcie pod nogą kierowca ma 95 KM lub 115 KM. Jeżeli ktoś chce więcej cylindrów i mocy, to taka opcja też będzie. W Kamiq jeszcze we wrześniu ma zadebiutować 4 cylindrowy silnik benzynowy 1.5 TSI o mocy 150 KM.

1.0 TSI 95 KM oferuje 175 Nm momentu obrotowego od 2000 obr./min, co pozwala na przyspieszenie do 100 km/h w 11,1 sekundy. Silnik oferowany jest jedynie z przekładnią manualną… i nie miałem okazji się nim przejechać.

Natomiast w przypadku 1.0 TSI 115 KM mamy 200 Nm. Silnik oferowany jest albo z 6 stopniowym manualem, albo z 7 stopniowym automatem DSG. Jedna jak i drugą opcja jest znakomita, chociaż naturalnie wolę automat. Jest zwyczajnie mniej roboty, zwłaszcza w korkach.

Jeżeli chodzi o przyspieszenie, manual na rozpędzenie się do 100 km/h potrzebuje 9,9 s, zaś automat – 10 s.

Pod względem komfortu 3 cylindry od Skody sprawdzają się lepiej, niż 4 cylindrowe 1.3 montowane m.in. w Renault i Nissanie

1.0 TSI zarówno przy obrotach jałowych, jak i tak do 3 tys. obr./min generuje zauważalnie mniej wibracji. Dopiero przy wyższych wskazaniach obrotomierza 3 cylindowy silnik Skody zaczyna brzmieć nieco gorzej. Nie mniej jednak to dowód na to, że nie zawsze 3 cylindry pracują lepiej od 4 cylindrów. Warto o tym pamiętać, zanim zacznie się bezmyślnie powtarzać, że 3 cylindry to g…

Jeżeli chodzi o ceny, nie jest to poziom Dacii Duster

Ale przynajmniej nie dostajemy na start “golasa”. Podstawowa wersja Skody Kamiq kosztuje 67 150 zł. Mamy za to 95 KM, 5 stopniowy manual i wyposażenie Active. A to oznacza obecność m.in. klimatyzacji manualnej, funkcji hamowania awaryjnego, asystenta pasa ruchu, czy systemu wspomagania ruszania pod wzniesienie. Do tego mamy ekran LCD o przekątnej 6,5″, Bluetooth, elektryczne szyby przednie + podgrzewane lusterka, światła LED do jazdy dziennej z przodu i częściowe LED z tyłu.

Lepiej prezentuje się wyposażenie Ambition – od 73 500 zł

Obejmuje on czujniki cofania, kamerę cofania, alufelgi, lepsze audio, elektryczne szyby z tyłu i wygodniejszy fotel. Do tego aktualnie Skoda ma promocję, że za złotówkę dodatkowo zgarniemy 8 calowy ekran LCD, 2 strefową klimatyzację, czujniki parkowania z przodu oraz przyciemniane szyby.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku najwyższego wyposażenia Style. Jego ceny zaczynają się od 85 000 zł, ale w “standardzie” dostajemy 115 KM. Mamy też 8 calowy ekran LCD, światła tylne Full LED, system bezkluczykowy, tempomat, czy podgrzewane fotele.

I znów za złotówkę możemy wyjechać z salonu m.in. z czujnikiem deszczu i zmierzchu, przednimi reflektorami Full LED, aktywnym tempomatem i ze składanymi lusterkami z funkcją przyciemniania. Za dodatkowe 3500 zł dostaniemy też zewnętrzną antenę to smartfona, bezprzewodową ładowarkę, zestaw wirtualnych wskaźników i elektryczną klapę bagażnika.

Oznacza to, że za bardzo dobrze wyposażony egzemplarz Kamiq z silnikiem 115 KM zapłacimy 88 501 zł

Natomiast gdy chcemy do tego automat i większość wyposażenia opcjonalnego, to trzeba szykować się na 100-120 tys. zł.