Citroën C5 Aircross PureTech 180 EAT8 – oto jeden z najbardziej komfortowych SUV-ów na rynku – TEST

Jest bardzo szeroki, jak na swoją klasę. Dzięki temu mamy duży podłokietnik centralny i mnóstwo miejsca na łokcie. Wadą tego patentu jest wrażenie, że jeździmy naprawdę dużym SUV-em, podczas gdy C5 aż tak duży nie jest. A poza tym to królestwo komfortu, z dynamicznym i oszczędnym silnikiem benzynowym o mocy 181 KM i z fatalną kamerą cofania.

C5 Aircross jest zauważalnie większy od Skody Karoq, którą jeździłem tydzień wcześniej. Citroen mierzy równe 4,5 m długości, czyli niemal 12 cm więcej od Skody. Jest też zauważalnie wyższy – o ponad 6 cm. Natomiast jeżeli chodzi o szerokość z lusterkami, to wg danych technicznych jest to do 2,01 m, czyli dosyć dużo. I to czuć w środku po ilości miejsca oraz po dużym podłokietniku centralnym.

Kodiaq to już zupełnie inna kategoria i znacznie większe auto. O 20 cm dłuższe od Citroena, chociaż o podobnej wysokości – 1,67 m. Pod względem wymiarów Citroenowi stanowczo bliżej jest do Renault Kadjar, który mierzy tylko 1 cm mniej, jeżeli chodzi o długość. Kadjar jest też węższy o 4 cm oraz niższy o 6 cm. I subiektywne wrażenia to potwierdzają – wnętrze jest odrobinę bardziej przestronne w Citroenie. Nie mniej jednak – chyba przez tą szerokość – przez cały test miałem wrażenie, że jeżdżę naprawdę dużym SUV-em.

Patrzę właśnie na prześwit i aż nie dowierzam. Auto zawieszone jest 23 cm nad ziemią. Czyli w porównaniu do Skody Karoq auta dzieli przepaść, gdyż Skoda wisi 5,5 cm niżej. To odczuwalna różnica, jeżeli chodzi o możliwość pokonywania wysokich krawężników.

Dynamiczny silnik

Jeżeli chodzi o właściwości terenowe, C5 Aircross nadrabia wspominanym dużym prześwitem, ale nie oferuje napędu 4×4. Napędzana jest jedynie oś przednia. Zaleta jest taka, że auto mało pali – 8 litrów w mieście da się spokojnie uzyskać, podczas gdy Karoq 4×4 potrzebuje jakieś 2 litry więcej.

Osobiście w ciągu ostatnich 5 lat nie zakopałem żadnego testowego auta z napędem na przód. Ale mieszkam w mieście i nie są to góry, więc dla mnie osobiście napęd 4×4 w aucie to niepotrzebny wydatek.

Ponadto w skład napędu wchodzi silnik 1.6 turbo benzyna o oznaczeniu PureTech 180. Podejrzenia, że ma on 180 KM są nie do końca słuszne, bowiem jest to 181 KM. Moment obrotowy wynosi 250 Nm i jest dostępny nisko, bo od 1650 obr./min.

Do tego dochodzi automat EAT8, co tym razem zupełnie słusznie sugeruje liczbę przełożeń. Pracuje przyjemnie, szybko i gładko i nie mam do niego najmniejszych zastrzeżeń.

Na papierze jednak Skoda Karoq z 190 konną benzyną przyspiesza szybciej – w 7 sekund. C5 Aircross potrzebuje do tego 8,2 s. Subiektywne wrażenia są jednak takie, że różnica jest znikoma, jeżeli chodzi o aspekty praktyczne, jak wyprzedzanie w trasie. Prędkość maksymalna wynosi natomiast 219 km/h, ale nie próbowałem jej osiągnąć.

Świetne wyposażenie

W kategorii wyposażenia, największe wrażenie robią rzecz jasna ogromne wskaźniki cyfrowe o przekątnej 12″. Można tam wyświetlać wszystko, co tylko trzeba, od nawigacji, po klasyczne liczniki. Do tego dochodzi ekran LCD o przekątnej 8″ na konsoli centralnej. Szkoda, że nie da się zamówić tak dużego ekranu, jak choćby w DS7, no ale trudno.

I tak jest przyzwoicie, bo mamy Android Auto, mamy Apple CarPlay, mamy też nawigację – moim zdaniem lepszą niż w Skodzie – bo z obsługą korków na żywo. Szkoda tylko, że mapy nie są aktualizowane na bieżąco. Ja i tak jeździłem głównie z Mapami Google, które można wyświetlić na ekranie samochodu, co widać na poniższym zdjęciu.

Wnętrze jest też bardzo funkcjonalne. Są uchwyty na napoje – i to podświetlane. Jest bardzo duży, jak na SUV-y tej klasy, podłokietnik centralny. Jest dodatkowa wnęka przy skrzyni biegów. Kolejne miejsce – na telefon – znajdziemy pod ekranem nawigacji i przyciskami. Nawet miejsca w drzwiach jest dużo. Jedynie schowek przed pasażerem ma dziwne kształty i nie jest zbyt pojemny. Mimo to – wszystko na plus.

Bezpieczeństwo i komfort

W kategorii bezpieczeństwa też jest wszystko, jak trzeba. Dobrze działający system utrzymywania pasa ruchu został połączony z systemem hamowania awaryjnego. A to mocno minimalizuje ryzyko kolizji z powodu roztargnienia, zaśnięcia, czy zasłabnięcia. Do C5 Aircross zatrzyma się też przed pieszymi i rowerzystami. Rzecz jasna jest też aktywny tempomat, więc gdy auto przed nami się zatrzyma, Aircross zrobi dokładnie to samo, nawet gdy my stracimy uwagę.

Na komfort też narzekać nie można, ale to domena Citroenów i Peugoetów od lat. W tej kwestii niewiele się zmienia. C5 Aircross świetnie radzi sobie z nierównymi drogami. W porównaniu do Renault Kadjar, czy Hyundaia Tucson, różnica jest mocno wyczuwalna. C5 jest po prostu znacznie bardziej miękki. Będzie to przeszkadzało ludziom z zapędami rajdowców, natomiast mi to nie przeszkadzało ani trochę. Uwielbiam miękkie samochody.

Chociaż prywatnie wziąłbym go na mniejszych, 17 calowych felgach. Wtedy komfort będzie jeszcze wyższy. W każdym razie mało jest aut, które tak fajnie prowadzą się po nierównej nawierzchni. Chyba tylko Skoda Karoq/Kodiaq z zawieszeniem adaptacyjnym w tej kategorii lekko przegania Citroena.

Największe wady

Silnik przy wysokich obrotach brzmi wg mnie trochę strasznie. Na szczęście dzięki turbo wcale nie trzeba go wkręcać na wysokie obroty, by jeździć dynamicznie. Gdy to jednak zrobimy, to do uszu dociera dźwięk znacznie mniej przyjemny od silników benzynowych 1.5, czy 2.0 ze Skody. Nawet silnik 1,33 litra z Renault brzmi lepiej od tego z C5 Aircross. Ale taka ich uroda, bo podobną przypadłość zaobserwowałem już przy teście C4 Picasso, jakieś 4-5 lat temu.

Wnętrze nie robi tak dobrego wrażenia, jak te z bliźniaczych Peugeotów 3008/5008. Jest wciąż bardzo nowoczesne, ale jednak nie tak dopieszczone jak w Peugeotach. Nawet Skoda wydaje mi się odrobinę lepiej wykonana, tyle że wnętrze Karoq czy Kodiaq jest maksymalnie zachowawcze. Zupełnie inaczej niż w Citroenie. Tutaj całość naprawdę broni się projektem.

Kamera cofania niby daje radę, bo nawet w nocy coś widać, więc jest przydatna. Ale obraz potrafi klatkować i jest wyprany z kontrastu i kolorów. Ale to przypadłość każdego auta z koncernu PSA.

Ceny

89 900 zł za podstawowe wyposażenie Live z podstawowym silnikiem 1.2 o mocy 130 KM. Ma 3 cylindry i turbodoładowanie. Jeździ znacznie lepiej, niż to wynika z powyższego opisu.

Drugą opcją jest PureTech 180 EAT8, czyli napęd z egzemplarza testowego. Wtedy cena rośnie do 111 400 zł w podstawowym wyposażeniu. W przypadku maksymalnego wyposażenia Shine cena rośnie już do 134 400 zł.

Ale najwyższe wyposażenie nie oznacza wszystkich opcji. To nie Honda, gdzie cennik jest prosty i jasny. Tutaj można jeszcze dokupić parę bajerów i gdy tego dokonamy, wtedy okaże się że dobrze wyposażony C5 Aircross kosztuje blisko 150 000 zł.

Biorąc pod uwagę, że to jeden z najbardziej komfortowych SUV-ów w tej kategorii – jest to naprawdę atrakcyjna cena.

C5 AirCross jest bardzo szeroki, więc szeroki jest też podłokietnik. A przez to bardzo wygodny.
Automat EAT8 jak nazwa sugeruje ma 8 przełożeń w przód i działa płynnie oraz sprawnie.
Jest obsługa Android Auto. Na ekranie można więc sobie wyświetlić Mapy Google.
Dach panoramiczny jest, chociaż osoby z przednich foteli raczej z niego za dużo nie skorzystają.
Jest oryginalnie i nowocześnie, co jak zauważyłem nie każdemu się podoba. Ale jest też praktycznie.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Citroën C5 Aircross PureTech 180 EAT8 – oto jeden z najbardziej komfortowych SUV-ów na rynku – TEST
Citroën C5 Aircross PureTech 180 EAT8 – oto jeden z najbardziej komfortowych SUV-ów na rynku – TEST
Citroën C5 Aircross PureTech 180 EAT8 – oto jeden z najbardziej komfortowych SUV-ów na rynku – TEST

Jest bardzo szeroki, jak na swoją klasę. Dzięki temu mamy duży podłokietnik centralny i mnóstwo miejsca na łokcie. Wadą tego patentu jest wrażenie, że jeździmy naprawdę dużym SUV-em, podczas gdy C5 aż tak duży nie jest. A poza tym to królestwo komfortu, z dynamicznym i oszczędnym silnikiem benzynowym o mocy 181 KM i z fatalną kamerą cofania.

C5 Aircross jest zauważalnie większy od Skody Karoq, którą jeździłem tydzień wcześniej. Citroen mierzy równe 4,5 m długości, czyli niemal 12 cm więcej od Skody. Jest też zauważalnie wyższy – o ponad 6 cm. Natomiast jeżeli chodzi o szerokość z lusterkami, to wg danych technicznych jest to do 2,01 m, czyli dosyć dużo. I to czuć w środku po ilości miejsca oraz po dużym podłokietniku centralnym.

Kodiaq to już zupełnie inna kategoria i znacznie większe auto. O 20 cm dłuższe od Citroena, chociaż o podobnej wysokości – 1,67 m. Pod względem wymiarów Citroenowi stanowczo bliżej jest do Renault Kadjar, który mierzy tylko 1 cm mniej, jeżeli chodzi o długość. Kadjar jest też węższy o 4 cm oraz niższy o 6 cm. I subiektywne wrażenia to potwierdzają – wnętrze jest odrobinę bardziej przestronne w Citroenie. Nie mniej jednak – chyba przez tą szerokość – przez cały test miałem wrażenie, że jeżdżę naprawdę dużym SUV-em.

Patrzę właśnie na prześwit i aż nie dowierzam. Auto zawieszone jest 23 cm nad ziemią. Czyli w porównaniu do Skody Karoq auta dzieli przepaść, gdyż Skoda wisi 5,5 cm niżej. To odczuwalna różnica, jeżeli chodzi o możliwość pokonywania wysokich krawężników.

Dynamiczny silnik

Jeżeli chodzi o właściwości terenowe, C5 Aircross nadrabia wspominanym dużym prześwitem, ale nie oferuje napędu 4×4. Napędzana jest jedynie oś przednia. Zaleta jest taka, że auto mało pali – 8 litrów w mieście da się spokojnie uzyskać, podczas gdy Karoq 4×4 potrzebuje jakieś 2 litry więcej.

Osobiście w ciągu ostatnich 5 lat nie zakopałem żadnego testowego auta z napędem na przód. Ale mieszkam w mieście i nie są to góry, więc dla mnie osobiście napęd 4×4 w aucie to niepotrzebny wydatek.

Ponadto w skład napędu wchodzi silnik 1.6 turbo benzyna o oznaczeniu PureTech 180. Podejrzenia, że ma on 180 KM są nie do końca słuszne, bowiem jest to 181 KM. Moment obrotowy wynosi 250 Nm i jest dostępny nisko, bo od 1650 obr./min.

Do tego dochodzi automat EAT8, co tym razem zupełnie słusznie sugeruje liczbę przełożeń. Pracuje przyjemnie, szybko i gładko i nie mam do niego najmniejszych zastrzeżeń.

Na papierze jednak Skoda Karoq z 190 konną benzyną przyspiesza szybciej – w 7 sekund. C5 Aircross potrzebuje do tego 8,2 s. Subiektywne wrażenia są jednak takie, że różnica jest znikoma, jeżeli chodzi o aspekty praktyczne, jak wyprzedzanie w trasie. Prędkość maksymalna wynosi natomiast 219 km/h, ale nie próbowałem jej osiągnąć.

Świetne wyposażenie

W kategorii wyposażenia, największe wrażenie robią rzecz jasna ogromne wskaźniki cyfrowe o przekątnej 12″. Można tam wyświetlać wszystko, co tylko trzeba, od nawigacji, po klasyczne liczniki. Do tego dochodzi ekran LCD o przekątnej 8″ na konsoli centralnej. Szkoda, że nie da się zamówić tak dużego ekranu, jak choćby w DS7, no ale trudno.

I tak jest przyzwoicie, bo mamy Android Auto, mamy Apple CarPlay, mamy też nawigację – moim zdaniem lepszą niż w Skodzie – bo z obsługą korków na żywo. Szkoda tylko, że mapy nie są aktualizowane na bieżąco. Ja i tak jeździłem głównie z Mapami Google, które można wyświetlić na ekranie samochodu, co widać na poniższym zdjęciu.

Wnętrze jest też bardzo funkcjonalne. Są uchwyty na napoje – i to podświetlane. Jest bardzo duży, jak na SUV-y tej klasy, podłokietnik centralny. Jest dodatkowa wnęka przy skrzyni biegów. Kolejne miejsce – na telefon – znajdziemy pod ekranem nawigacji i przyciskami. Nawet miejsca w drzwiach jest dużo. Jedynie schowek przed pasażerem ma dziwne kształty i nie jest zbyt pojemny. Mimo to – wszystko na plus.

Bezpieczeństwo i komfort

W kategorii bezpieczeństwa też jest wszystko, jak trzeba. Dobrze działający system utrzymywania pasa ruchu został połączony z systemem hamowania awaryjnego. A to mocno minimalizuje ryzyko kolizji z powodu roztargnienia, zaśnięcia, czy zasłabnięcia. Do C5 Aircross zatrzyma się też przed pieszymi i rowerzystami. Rzecz jasna jest też aktywny tempomat, więc gdy auto przed nami się zatrzyma, Aircross zrobi dokładnie to samo, nawet gdy my stracimy uwagę.

Na komfort też narzekać nie można, ale to domena Citroenów i Peugoetów od lat. W tej kwestii niewiele się zmienia. C5 Aircross świetnie radzi sobie z nierównymi drogami. W porównaniu do Renault Kadjar, czy Hyundaia Tucson, różnica jest mocno wyczuwalna. C5 jest po prostu znacznie bardziej miękki. Będzie to przeszkadzało ludziom z zapędami rajdowców, natomiast mi to nie przeszkadzało ani trochę. Uwielbiam miękkie samochody.

Chociaż prywatnie wziąłbym go na mniejszych, 17 calowych felgach. Wtedy komfort będzie jeszcze wyższy. W każdym razie mało jest aut, które tak fajnie prowadzą się po nierównej nawierzchni. Chyba tylko Skoda Karoq/Kodiaq z zawieszeniem adaptacyjnym w tej kategorii lekko przegania Citroena.

Największe wady

Silnik przy wysokich obrotach brzmi wg mnie trochę strasznie. Na szczęście dzięki turbo wcale nie trzeba go wkręcać na wysokie obroty, by jeździć dynamicznie. Gdy to jednak zrobimy, to do uszu dociera dźwięk znacznie mniej przyjemny od silników benzynowych 1.5, czy 2.0 ze Skody. Nawet silnik 1,33 litra z Renault brzmi lepiej od tego z C5 Aircross. Ale taka ich uroda, bo podobną przypadłość zaobserwowałem już przy teście C4 Picasso, jakieś 4-5 lat temu.

Wnętrze nie robi tak dobrego wrażenia, jak te z bliźniaczych Peugeotów 3008/5008. Jest wciąż bardzo nowoczesne, ale jednak nie tak dopieszczone jak w Peugeotach. Nawet Skoda wydaje mi się odrobinę lepiej wykonana, tyle że wnętrze Karoq czy Kodiaq jest maksymalnie zachowawcze. Zupełnie inaczej niż w Citroenie. Tutaj całość naprawdę broni się projektem.

Kamera cofania niby daje radę, bo nawet w nocy coś widać, więc jest przydatna. Ale obraz potrafi klatkować i jest wyprany z kontrastu i kolorów. Ale to przypadłość każdego auta z koncernu PSA.

Ceny

89 900 zł za podstawowe wyposażenie Live z podstawowym silnikiem 1.2 o mocy 130 KM. Ma 3 cylindry i turbodoładowanie. Jeździ znacznie lepiej, niż to wynika z powyższego opisu.

Drugą opcją jest PureTech 180 EAT8, czyli napęd z egzemplarza testowego. Wtedy cena rośnie do 111 400 zł w podstawowym wyposażeniu. W przypadku maksymalnego wyposażenia Shine cena rośnie już do 134 400 zł.

Ale najwyższe wyposażenie nie oznacza wszystkich opcji. To nie Honda, gdzie cennik jest prosty i jasny. Tutaj można jeszcze dokupić parę bajerów i gdy tego dokonamy, wtedy okaże się że dobrze wyposażony C5 Aircross kosztuje blisko 150 000 zł.

Biorąc pod uwagę, że to jeden z najbardziej komfortowych SUV-ów w tej kategorii – jest to naprawdę atrakcyjna cena.

C5 AirCross jest bardzo szeroki, więc szeroki jest też podłokietnik. A przez to bardzo wygodny.
Automat EAT8 jak nazwa sugeruje ma 8 przełożeń w przód i działa płynnie oraz sprawnie.
Jest obsługa Android Auto. Na ekranie można więc sobie wyświetlić Mapy Google.
Dach panoramiczny jest, chociaż osoby z przednich foteli raczej z niego za dużo nie skorzystają.
Jest oryginalnie i nowocześnie, co jak zauważyłem nie każdemu się podoba. Ale jest też praktycznie.