Mercedes klasy V 300 d o mocy 239 KM – najszybszy bus w mieście – TEST

0-100 km/h w 8 sekund, 239 KM, 530 Nm, prędkość maksymalna 220 km/h. Nieźle, jak na busa, który zmieści 8 osób, duży bagaż, ma na pokładzie lodówkę i jeszcze można wyposażyć go w napęd 4×4.

Oto nowa klasa V, czyli w rzeczywistości model zaprezentowany w roku 2014, który został poddany lekkiemu liftingowi na początku tego roku. Najważniejsza zmiana to moim zdaniem debiut nowego silnika o oznaczeniu V 300 d.

W skrócie oznacza to obecność 2 litrowego diesla o mocy 239 KM oraz z momentem obrotowym aż 500 Nm, który jest dostępny już od – uwaga – 1350 obr./min. Do 2400 obr./min wprawdzie tylko, bo to diesel. Jest też funkcja overtorque, która w początkowej fazie przyspieszania zwiększa moment obrotowy o dodatkowe 30 Nm.

Nad wszystkim czuwa 9 stopniowa skrzynia 9G-Tronic. Wcześniej była to skrzynia 7 stopniowa. I szczerze mówiąc nie widzę różnicy, bo jedna jak i druga przekładnia działa szybko, gładko i bez zarzutów. No i dodać warto, że wcześniej klasa V oferowała wcześniej tylko 190 KM, co powodowało że 100 km/h osiągane było po 10 sekundach. I tutaj – moim zdaniem – różnica jest mocno wyczuwalna.

Dochodzi też kwestia napędu 4×4 o nazwie 4Matic. Jeżeli go mamy, auto waży więcej i przyspiesza wolniej – o ok. 1 sekundę. Dłuższe wersje klasy V też przyspieszają nieco wolniej, ale różnica nie jest aż tak duża.

Dłuższe, bowiem klasa V dostępna jest w trzech wersjach nadwozia. Wersja kompaktowa mierzy 4,9 m długości, więc jest całkiem zgrabna przy parkowaniu. 4,9 m to tyle, ile mierzy np. Opel Insignia w kombi. Dalej mamy odmianę długą – 5,14 m oraz ekstra długą – 5,37 m z większym rozstawem osi. W efekcie bagażnik ma 610, 1030 lub 1410 litrów pojemności. Natomiast pod względem wysokości klasa V ma 1,92 m, dzięki czemu zmieści się w większości garaży podziemnych. Szerokość jest niemal identyczna jak wysokość, co sprawia że auto w aucie jest mnóstwo miejsca, ale znowu trudniej jest znaleźć odpowiednio szerokie miejsce parkingowe.

W każdym razie ja miałem do czynienia z wersją 4×4, więc w teorii tą wolniejszą, a i tak dynamika zrobiła na mnie znakomite wrażenie. Klasą V po prostu jeździ się jak dynamicznym SUV-em, który ma pod 200 KM.

No i jak na gabaryty, moc i napęd 4×4, auto wcale nie było paliwożerne. 2 litrowy diesel potrzebował 8-9 litrów przy jeździe drogami krajowymi i ok. 10-11 litrów podczas jazdy na autostradzie, trzymając się prędkości 140 km/h.

Wizualnie po staremu, ale wciąż najlepiej na tle konkurentów

Natomiast jeżeli chodzi o zmiany wizualne – nie ma ich wiele. Szczerze mówiąc na początku nie widziałem żadnych zmian. Tymczasem zmienił się grill, ale tylko przy wyższym wyposażeniu – AMG Line. Czyli wersja widoczna na zdjęciach.

Nie zmienia to jednak faktu, że klasa V na tle Multivana, czy jakiegokolwiek innego busa, wciąż wygląda wystrzałowo. Pod względem wykończenia wnętrza też żadne inne auto nie zbliżyło się do poziomu Mercedesa, więc w sumie Mercedes nie miał żadnego ciśnienia, żeby dokonywać tam rewolucji. Chociaż trochę szkoda, że producent nie zdecydował się na nowsze multimedia, które rok temu zadebiutowały w klasie A, bo w końcu mają dotykowy ekran.

W środku jest wszystko, czego można oczekiwać po znakomicie wyposażonej limuzynie

Oprócz asystenta utrzymywania pasa ruchu. Ale to dotyczy akurat mojego egzemplarza. Funkcję można dokupić i kosztuje to 3429 zł. Ale poza tym miałem nawet lodówkę w podłokietniku centralnym. Jest też masaż i to nie tylko w pierwszym, ale i drugim rzędzie siedzeń.

Z ciekawszych rzeczy, po liftingu pojawił się m.in. system Active Brake Assist spięty z aktywnym tempomatem. Służy on do ostrzegania kierowcy przed kolizjami. A jeżeli kierowca nie zareaguje, auto będzie próbowało uniknąć kolizji przez uruchomienie hamulców. System wykrywa auta, pieszych, ale i przeszkody stacjonarne, co nie jest często spotykane. To jeden z niewielu nowych wymogów Unii, który faktycznie ma sens.

Pojawiły się też adaptacyjne światła drogowe LED. Nazywa się to Highbeam Assist Plus i pozwala uruchomić światła drogowe, które nie oślepiają innych kierowców. Komputer sam wykrywa, czy może świecić na lewe/prawe pobocze. Jeżeli pojawi się tam inne auto, część LED-ów klasie V zostaje wyłączona. I co ważne, działa to niezawodnie, faktycznie poprawiając widoczność nocą.

Jest nawet asystent wiatru bocznego, który potrafi korygować tor jazdy w przypadku intensywnych podmuchów. To może się przydać w złą pogodę, gdy wyjeżdżamy zza ekranów akustycznych. Ja akurat nie miałem odpowiedniej aury, by sprawdzić czy to rzeczywiście coś daje.

Wady?

Naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. W porównaniu do aut osobowych na pewno będą bardziej doskwierać gabaryty. Trudniej szuka się miejsca parkingowego. Sytuację mocno ratują kamery 360 stopni. Poza tym wsiada się nieco wyżej, a cała reszta rzeczywiście nie odbiega od poziomu limuzyny.

Ile to kosztuje?

Biorąc pod uwagę kategorie busów – jest drogo. Patrząc na to przez pryzmat przestrzeni, wyposażenia i wykończenia, to jak na auto ze znaczkiem Mercedesa jest już całkiem tanio.

Klasa V zaczyna się od 195 556 zł za wyposażenie podstawowe, natomiast najbardziej wypasiona wersja Exclusive kosztuje już 333 207 zł. Ale to wciąż mowa o 163 konnym silniku, czyli odmianie V 220 d. Wersja 239-konna, czyli V 300 d, kosztuje już 357 069 zł. Natomiast V 300 d 4MATIC – czyli napęd 4×4 – podnosi cenę do 375 666 zł. A bawiąc się konfiguratorem ze strony Mercedesa łatwo przekroczyć barierę 400 000 zł.

Mercedes i tak nie ma z tym problemu, bo jeżeli ktoś potrzebuje większej klasy S, to klasa V i tak wychodzi taniej. Do tego nie ma absolutnie żadnej rozsądnej konkurencji na rynku.

Wnętrze klasy V w nocy prezentuje się fenomenalnie.
Dwa miejsca na kubki z możliwością podgrzewania lub chłodzenia. Jakby komuś było mało, po lewej, w schowku, jest też mała lodówka.
Fotele przednie ustawiamy elektrycznie.
Fotele z tyłu (2 rząd) mają ogrzewanie i wentylację. Takich rzeczy jeszcze w busie nie widziałem.
Multimedia obsługujemy za pomocą tego oto touchpada lub pokrętła pod nim. Ekran nie jest dotykowy. Wymaga to dłuższego przyzwyczajenia, ale z czasem wszystko okazuje się być pod ręką.
Kolor podświetlenia (ten niebiesko-zielony) można sobie zmieniać.
Liczniki nie są jeszcze w pełni cyfrowe, za to wyświetlacz pomiędzy nimi jest dosyć duży.
Wentylacja, podgrzewanie, elektryczna regulacja, czyli fotel pasażera z przodu.
Dach wyposażony jest w dwie szyby pokaźnych rozmiarów. Robi robotę.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Mercedes klasy V 300 d o mocy 239 KM – najszybszy bus w mieście – TEST
Mercedes klasy V 300 d o mocy 239 KM – najszybszy bus w mieście – TEST
Mercedes klasy V 300 d o mocy 239 KM – najszybszy bus w mieście – TEST

0-100 km/h w 8 sekund, 239 KM, 530 Nm, prędkość maksymalna 220 km/h. Nieźle, jak na busa, który zmieści 8 osób, duży bagaż, ma na pokładzie lodówkę i jeszcze można wyposażyć go w napęd 4×4.

Oto nowa klasa V, czyli w rzeczywistości model zaprezentowany w roku 2014, który został poddany lekkiemu liftingowi na początku tego roku. Najważniejsza zmiana to moim zdaniem debiut nowego silnika o oznaczeniu V 300 d.

W skrócie oznacza to obecność 2 litrowego diesla o mocy 239 KM oraz z momentem obrotowym aż 500 Nm, który jest dostępny już od – uwaga – 1350 obr./min. Do 2400 obr./min wprawdzie tylko, bo to diesel. Jest też funkcja overtorque, która w początkowej fazie przyspieszania zwiększa moment obrotowy o dodatkowe 30 Nm.

Nad wszystkim czuwa 9 stopniowa skrzynia 9G-Tronic. Wcześniej była to skrzynia 7 stopniowa. I szczerze mówiąc nie widzę różnicy, bo jedna jak i druga przekładnia działa szybko, gładko i bez zarzutów. No i dodać warto, że wcześniej klasa V oferowała wcześniej tylko 190 KM, co powodowało że 100 km/h osiągane było po 10 sekundach. I tutaj – moim zdaniem – różnica jest mocno wyczuwalna.

Dochodzi też kwestia napędu 4×4 o nazwie 4Matic. Jeżeli go mamy, auto waży więcej i przyspiesza wolniej – o ok. 1 sekundę. Dłuższe wersje klasy V też przyspieszają nieco wolniej, ale różnica nie jest aż tak duża.

Dłuższe, bowiem klasa V dostępna jest w trzech wersjach nadwozia. Wersja kompaktowa mierzy 4,9 m długości, więc jest całkiem zgrabna przy parkowaniu. 4,9 m to tyle, ile mierzy np. Opel Insignia w kombi. Dalej mamy odmianę długą – 5,14 m oraz ekstra długą – 5,37 m z większym rozstawem osi. W efekcie bagażnik ma 610, 1030 lub 1410 litrów pojemności. Natomiast pod względem wysokości klasa V ma 1,92 m, dzięki czemu zmieści się w większości garaży podziemnych. Szerokość jest niemal identyczna jak wysokość, co sprawia że auto w aucie jest mnóstwo miejsca, ale znowu trudniej jest znaleźć odpowiednio szerokie miejsce parkingowe.

W każdym razie ja miałem do czynienia z wersją 4×4, więc w teorii tą wolniejszą, a i tak dynamika zrobiła na mnie znakomite wrażenie. Klasą V po prostu jeździ się jak dynamicznym SUV-em, który ma pod 200 KM.

No i jak na gabaryty, moc i napęd 4×4, auto wcale nie było paliwożerne. 2 litrowy diesel potrzebował 8-9 litrów przy jeździe drogami krajowymi i ok. 10-11 litrów podczas jazdy na autostradzie, trzymając się prędkości 140 km/h.

Wizualnie po staremu, ale wciąż najlepiej na tle konkurentów

Natomiast jeżeli chodzi o zmiany wizualne – nie ma ich wiele. Szczerze mówiąc na początku nie widziałem żadnych zmian. Tymczasem zmienił się grill, ale tylko przy wyższym wyposażeniu – AMG Line. Czyli wersja widoczna na zdjęciach.

Nie zmienia to jednak faktu, że klasa V na tle Multivana, czy jakiegokolwiek innego busa, wciąż wygląda wystrzałowo. Pod względem wykończenia wnętrza też żadne inne auto nie zbliżyło się do poziomu Mercedesa, więc w sumie Mercedes nie miał żadnego ciśnienia, żeby dokonywać tam rewolucji. Chociaż trochę szkoda, że producent nie zdecydował się na nowsze multimedia, które rok temu zadebiutowały w klasie A, bo w końcu mają dotykowy ekran.

W środku jest wszystko, czego można oczekiwać po znakomicie wyposażonej limuzynie

Oprócz asystenta utrzymywania pasa ruchu. Ale to dotyczy akurat mojego egzemplarza. Funkcję można dokupić i kosztuje to 3429 zł. Ale poza tym miałem nawet lodówkę w podłokietniku centralnym. Jest też masaż i to nie tylko w pierwszym, ale i drugim rzędzie siedzeń.

Z ciekawszych rzeczy, po liftingu pojawił się m.in. system Active Brake Assist spięty z aktywnym tempomatem. Służy on do ostrzegania kierowcy przed kolizjami. A jeżeli kierowca nie zareaguje, auto będzie próbowało uniknąć kolizji przez uruchomienie hamulców. System wykrywa auta, pieszych, ale i przeszkody stacjonarne, co nie jest często spotykane. To jeden z niewielu nowych wymogów Unii, który faktycznie ma sens.

Pojawiły się też adaptacyjne światła drogowe LED. Nazywa się to Highbeam Assist Plus i pozwala uruchomić światła drogowe, które nie oślepiają innych kierowców. Komputer sam wykrywa, czy może świecić na lewe/prawe pobocze. Jeżeli pojawi się tam inne auto, część LED-ów klasie V zostaje wyłączona. I co ważne, działa to niezawodnie, faktycznie poprawiając widoczność nocą.

Jest nawet asystent wiatru bocznego, który potrafi korygować tor jazdy w przypadku intensywnych podmuchów. To może się przydać w złą pogodę, gdy wyjeżdżamy zza ekranów akustycznych. Ja akurat nie miałem odpowiedniej aury, by sprawdzić czy to rzeczywiście coś daje.

Wady?

Naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. W porównaniu do aut osobowych na pewno będą bardziej doskwierać gabaryty. Trudniej szuka się miejsca parkingowego. Sytuację mocno ratują kamery 360 stopni. Poza tym wsiada się nieco wyżej, a cała reszta rzeczywiście nie odbiega od poziomu limuzyny.

Ile to kosztuje?

Biorąc pod uwagę kategorie busów – jest drogo. Patrząc na to przez pryzmat przestrzeni, wyposażenia i wykończenia, to jak na auto ze znaczkiem Mercedesa jest już całkiem tanio.

Klasa V zaczyna się od 195 556 zł za wyposażenie podstawowe, natomiast najbardziej wypasiona wersja Exclusive kosztuje już 333 207 zł. Ale to wciąż mowa o 163 konnym silniku, czyli odmianie V 220 d. Wersja 239-konna, czyli V 300 d, kosztuje już 357 069 zł. Natomiast V 300 d 4MATIC – czyli napęd 4×4 – podnosi cenę do 375 666 zł. A bawiąc się konfiguratorem ze strony Mercedesa łatwo przekroczyć barierę 400 000 zł.

Mercedes i tak nie ma z tym problemu, bo jeżeli ktoś potrzebuje większej klasy S, to klasa V i tak wychodzi taniej. Do tego nie ma absolutnie żadnej rozsądnej konkurencji na rynku.

Wnętrze klasy V w nocy prezentuje się fenomenalnie.
Dwa miejsca na kubki z możliwością podgrzewania lub chłodzenia. Jakby komuś było mało, po lewej, w schowku, jest też mała lodówka.
Fotele przednie ustawiamy elektrycznie.
Fotele z tyłu (2 rząd) mają ogrzewanie i wentylację. Takich rzeczy jeszcze w busie nie widziałem.
Multimedia obsługujemy za pomocą tego oto touchpada lub pokrętła pod nim. Ekran nie jest dotykowy. Wymaga to dłuższego przyzwyczajenia, ale z czasem wszystko okazuje się być pod ręką.
Kolor podświetlenia (ten niebiesko-zielony) można sobie zmieniać.
Liczniki nie są jeszcze w pełni cyfrowe, za to wyświetlacz pomiędzy nimi jest dosyć duży.
Wentylacja, podgrzewanie, elektryczna regulacja, czyli fotel pasażera z przodu.
Dach wyposażony jest w dwie szyby pokaźnych rozmiarów. Robi robotę.