Ferrari straszy sądem celebrytę za robienie zdjęć, które “szkodzą wizerunkowi marki”

Niemiecki projektant mody Philip Plein lubi chwalić się w internecie swoim wystawnym życiem, w co wliczają się również drogie samochody. Ferrari po raz kolejny postanowiło wyrazić oburzenie, że jej auta pojawiają się w sytuacjach, jakich ona wolała by nie widzieć. I wezwali celebrytę do usunięcia zdjęć “godzących w wizerunek marki”, strasząc konsekwencjami prawnymi.

Niektórzy producenci drogich samochodów, wydają się, naiwnie nie wiedzieć, jak skonstruowany jest dzisiejszy świat lub dobrze to udają. Gdyby spytać się o oczekiwania takich firm wobec tego, do jakich klientów adresują swoje produkty, wielu pewnie wspomniałoby o dystyngowanych milionerach, lordach i innym reprezentantom stereotypowej elity. Tacy, co palą cygaro, noszą garnitur i gustowne zegarki.

Marki dla lordów i bogaczy? Chyba szejków i celebrytów

Jaka jest jednak rzeczywistość, nie trudno się domyślić. Ferrari, Lamborghini, Bentleye, Rolls Royce’y czy Mercedesy płyną szerokim strumieniem do szejków, dyktatorów, oligarchów i gangsterów, by w kolejnej partii dotrzeć do festyniarskich celebrytów, projektantów mody, raperów i innych niekoniecznie dystyngowanych i elitarnych, ale z pewnością – piekielnie bogatych.

W świecie łatwych pieniędzy i szerokich możliwości wzbogacenia się dla ludzi z różnych sfer społecznych, dziś drogie auto może kupić każdy. Majątek często nie idzie w parze z wyczuciem smaku, jakie tak silnie akcentują w reklamach marki premium i jakie – zdawałoby się – powinno być priorytetem dla ich klienteli.

To dlatego coraz częściej Mercedesy, które niegdyś uchodziły za luksusowe, minimalistyczne limuzyny, dzisiaj coraz częściej są przyozdabiane coraz bardziej obscenicznymi wzorami alufelg, dziwnymi pastelowymi kolorami i pojawiają się na teledyskach amerykańskich raperów i na ulicach postradzieckich dyktatur. Zamiast garnituru, częściej idą w parze ze złotymi zębami.

Tak, o gustach się dyskutuje

Choć wielu powiedziałoby teraz “no ale o gustach się nie dyskutuje”, to wszyscy dobrze wiemy, jak fałszywe i nieprawdziwe jest to ludowe porzekadło. Owszem, dyskutuje się i wielu to robi regularnie. Inaczej, artykuły o dziwnych kreacjach celebrytek na galach rozdania Oscarów albo o oszpecaniu elewacji budynków w polskich miastach, nie budziłyby takich żywych rozmów.

Nie wszystkie marki udają, że nie wiedzą, kto jest dziś ich główną klientelą. Niektóre, otwarcie mówią “tak, to festyniarscy pozerzy są dla nas priorytetową klientelą”, jak BMW, które w ten sposób broni wielkich atrap chłodnicy w swoich autach. Niedawno szef designu stwierdził, tego chcą, eufemistycznie mówiąc, “ich klienci w krajach Bliskiego Wschodu i Chinach”.

Nieliczni godzą się z tym, kto stał się ich głównym targetem

Podobnie, choć bardziej subtelnie, postępuje Mercedes, który widząc, jak kultowa Klasa G z auta leśników i miłośników offroadu stało się atrybutem noworuskich bogaczy i oligarchów, zmienili charakter tego auta w bardziej luksusowy, podbijając przy tym kilkukrotnie cenę, z drogiego czyniąc “Gelendę” najdroższym SUV-em w gamie. W końcu wspomniani klienci nie patrzą na cenę.

Równowagę w tym wszystkim stara się jednak zachować Ferrari, które raz na jakiś czas mówi “tak, o gustach się dyskutuje i będziemy o to walczyć na śmierć i życie”. Przekonała się o tym już kanadyjska ikona muzyki elektronicznej deadmau5. Pomalował on swoją 458 Italię na barwy Nyan Cata i zmienił logotypy z “Ferrari” na… “Purrari”.

Ferrari dostało szału, strasząc producenta drogą prawną za bezprawną modyfikację znaku towarowego i domagając się przywrócenia stanu pierwotnego. Słynący z ciętego języka i konfliktowego usposobienia Deadmau5 tym razem, dla świętego spokoju, odpuścił i pozbył się swojego Ferrari. Włosi wygrali.

Proszę sobie nie robić takich zdjęć z naszymi samochodami

5 lat po tamtej sytuacji, Ferrari postanowiło ponownie zainterweniować. Tym razem, wymierzając swoje działa w niemieckiego projektanta mody i instagramowego celebrytę, Philipa Pleina. Poza projektowaniem bardzo drogiej odzieży, specjalizuje się on także w prezentowaniu swojego wystawnego życia w social mediach. Oprócz drogich zegarków i traktowanych jak żywe trofeum pań, ważnym elementem jego wizerunku są też jeszcze droższe samochody.

Plein niedawno kupił sobie 4 auta Ferrari, chwaląc się tym na kilku fotografiach. Nie spodobało się to jednak centrali włoskiej marki, która wezwała projektanta ustami swoich prawników do usunięcia zdjęć. Podano argument, że to bezprawne wykorzystywanie znaku towarowego producenta i godzenie w wizerunek marki, który jest sprzeczny z tym, co reprezentuje pan Philip.

Ferrari zobowiązało projektanta do usunięciu wszystkich kontrowersyjnych zdjęć z Instagrama, grożąc sankcjami karnymi. Plein nie tylko nie przestraszył się prawników Ferrari, ale i wyśmiał ich twierdząc, że to on podejmie się kroków prawnych za “ograniczanie jego wolności i zniesławienie”. Najwyraźniej fragment sugerujący mu brak smaku, bardzo zabolał niemieckiego projektanta mody.

Ferrari dba o wizerunek, bo jest najcenniejszą marką świata

Bardzo emocjonalna postawa Włochów ma swoje źródło w wartości samej nazwy “FERRARI”. Wyceniana na 4 miliardy dolarów, jest najcenniejszym znakiem towarowym na świecie. Włosi staraj się pielęgnować wizerunek firmy wykwintnej, elitarnej, limitowanej i “nie dla każdego”.

To dlatego, zdaniem niektórych, szanse na zwycięstwo Ferrari przy potencjalnej sprawie w sądzie, są duże. Włosi mogliby udowodnić, że wystawne zdjęcia celebryty był aranżowane dla jego korzyści i tym samym szkodziły chronionemu znakowi towarowemu, wokół którego marka ma prawo tworzyć określony wizerunek.

Jak się ta sprawa skończy, zobaczymy. Włosi jednak jeżeli chcą być konsekwentni, powinni chyba uruchomić odrębny dział do walki z “bezczeszczeniem” jej wizerunku. Takich, jak Philip Plein, jest o wiele, wiele więcej… Oto jaskrawy przykład.

zdjęcia: Carsnori, Daily Mail, Moscow-Baku.ru, Instagram

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Ferrari straszy sądem celebrytę za robienie zdjęć, które “szkodzą wizerunkowi marki”
Ferrari straszy sądem celebrytę za robienie zdjęć, które “szkodzą wizerunkowi marki”
Ferrari straszy sądem celebrytę za robienie zdjęć, które “szkodzą wizerunkowi marki”

Niemiecki projektant mody Philip Plein lubi chwalić się w internecie swoim wystawnym życiem, w co wliczają się również drogie samochody. Ferrari po raz kolejny postanowiło wyrazić oburzenie, że jej auta pojawiają się w sytuacjach, jakich ona wolała by nie widzieć. I wezwali celebrytę do usunięcia zdjęć “godzących w wizerunek marki”, strasząc konsekwencjami prawnymi.

Niektórzy producenci drogich samochodów, wydają się, naiwnie nie wiedzieć, jak skonstruowany jest dzisiejszy świat lub dobrze to udają. Gdyby spytać się o oczekiwania takich firm wobec tego, do jakich klientów adresują swoje produkty, wielu pewnie wspomniałoby o dystyngowanych milionerach, lordach i innym reprezentantom stereotypowej elity. Tacy, co palą cygaro, noszą garnitur i gustowne zegarki.

Marki dla lordów i bogaczy? Chyba szejków i celebrytów

Jaka jest jednak rzeczywistość, nie trudno się domyślić. Ferrari, Lamborghini, Bentleye, Rolls Royce’y czy Mercedesy płyną szerokim strumieniem do szejków, dyktatorów, oligarchów i gangsterów, by w kolejnej partii dotrzeć do festyniarskich celebrytów, projektantów mody, raperów i innych niekoniecznie dystyngowanych i elitarnych, ale z pewnością – piekielnie bogatych.

W świecie łatwych pieniędzy i szerokich możliwości wzbogacenia się dla ludzi z różnych sfer społecznych, dziś drogie auto może kupić każdy. Majątek często nie idzie w parze z wyczuciem smaku, jakie tak silnie akcentują w reklamach marki premium i jakie – zdawałoby się – powinno być priorytetem dla ich klienteli.

To dlatego coraz częściej Mercedesy, które niegdyś uchodziły za luksusowe, minimalistyczne limuzyny, dzisiaj coraz częściej są przyozdabiane coraz bardziej obscenicznymi wzorami alufelg, dziwnymi pastelowymi kolorami i pojawiają się na teledyskach amerykańskich raperów i na ulicach postradzieckich dyktatur. Zamiast garnituru, częściej idą w parze ze złotymi zębami.

Tak, o gustach się dyskutuje

Choć wielu powiedziałoby teraz “no ale o gustach się nie dyskutuje”, to wszyscy dobrze wiemy, jak fałszywe i nieprawdziwe jest to ludowe porzekadło. Owszem, dyskutuje się i wielu to robi regularnie. Inaczej, artykuły o dziwnych kreacjach celebrytek na galach rozdania Oscarów albo o oszpecaniu elewacji budynków w polskich miastach, nie budziłyby takich żywych rozmów.

Nie wszystkie marki udają, że nie wiedzą, kto jest dziś ich główną klientelą. Niektóre, otwarcie mówią “tak, to festyniarscy pozerzy są dla nas priorytetową klientelą”, jak BMW, które w ten sposób broni wielkich atrap chłodnicy w swoich autach. Niedawno szef designu stwierdził, tego chcą, eufemistycznie mówiąc, “ich klienci w krajach Bliskiego Wschodu i Chinach”.

Nieliczni godzą się z tym, kto stał się ich głównym targetem

Podobnie, choć bardziej subtelnie, postępuje Mercedes, który widząc, jak kultowa Klasa G z auta leśników i miłośników offroadu stało się atrybutem noworuskich bogaczy i oligarchów, zmienili charakter tego auta w bardziej luksusowy, podbijając przy tym kilkukrotnie cenę, z drogiego czyniąc “Gelendę” najdroższym SUV-em w gamie. W końcu wspomniani klienci nie patrzą na cenę.

Równowagę w tym wszystkim stara się jednak zachować Ferrari, które raz na jakiś czas mówi “tak, o gustach się dyskutuje i będziemy o to walczyć na śmierć i życie”. Przekonała się o tym już kanadyjska ikona muzyki elektronicznej deadmau5. Pomalował on swoją 458 Italię na barwy Nyan Cata i zmienił logotypy z “Ferrari” na… “Purrari”.

Ferrari dostało szału, strasząc producenta drogą prawną za bezprawną modyfikację znaku towarowego i domagając się przywrócenia stanu pierwotnego. Słynący z ciętego języka i konfliktowego usposobienia Deadmau5 tym razem, dla świętego spokoju, odpuścił i pozbył się swojego Ferrari. Włosi wygrali.

Proszę sobie nie robić takich zdjęć z naszymi samochodami

5 lat po tamtej sytuacji, Ferrari postanowiło ponownie zainterweniować. Tym razem, wymierzając swoje działa w niemieckiego projektanta mody i instagramowego celebrytę, Philipa Pleina. Poza projektowaniem bardzo drogiej odzieży, specjalizuje się on także w prezentowaniu swojego wystawnego życia w social mediach. Oprócz drogich zegarków i traktowanych jak żywe trofeum pań, ważnym elementem jego wizerunku są też jeszcze droższe samochody.

Plein niedawno kupił sobie 4 auta Ferrari, chwaląc się tym na kilku fotografiach. Nie spodobało się to jednak centrali włoskiej marki, która wezwała projektanta ustami swoich prawników do usunięcia zdjęć. Podano argument, że to bezprawne wykorzystywanie znaku towarowego producenta i godzenie w wizerunek marki, który jest sprzeczny z tym, co reprezentuje pan Philip.

Ferrari zobowiązało projektanta do usunięciu wszystkich kontrowersyjnych zdjęć z Instagrama, grożąc sankcjami karnymi. Plein nie tylko nie przestraszył się prawników Ferrari, ale i wyśmiał ich twierdząc, że to on podejmie się kroków prawnych za “ograniczanie jego wolności i zniesławienie”. Najwyraźniej fragment sugerujący mu brak smaku, bardzo zabolał niemieckiego projektanta mody.

Ferrari dba o wizerunek, bo jest najcenniejszą marką świata

Bardzo emocjonalna postawa Włochów ma swoje źródło w wartości samej nazwy “FERRARI”. Wyceniana na 4 miliardy dolarów, jest najcenniejszym znakiem towarowym na świecie. Włosi staraj się pielęgnować wizerunek firmy wykwintnej, elitarnej, limitowanej i “nie dla każdego”.

To dlatego, zdaniem niektórych, szanse na zwycięstwo Ferrari przy potencjalnej sprawie w sądzie, są duże. Włosi mogliby udowodnić, że wystawne zdjęcia celebryty był aranżowane dla jego korzyści i tym samym szkodziły chronionemu znakowi towarowemu, wokół którego marka ma prawo tworzyć określony wizerunek.

Jak się ta sprawa skończy, zobaczymy. Włosi jednak jeżeli chcą być konsekwentni, powinni chyba uruchomić odrębny dział do walki z “bezczeszczeniem” jej wizerunku. Takich, jak Philip Plein, jest o wiele, wiele więcej… Oto jaskrawy przykład.

zdjęcia: Carsnori, Daily Mail, Moscow-Baku.ru, Instagram