Posłowie Kukiz’15 chcą zniesienia obowiązku jazdy na światłach w dzień

Obowiązek jazdy na światłach mijania w ciągu dnia do kosza? Tego chcą posłowie Kukiz’15, którzy złożyli interpelację do Ministerstwa Infrastruktury. Swoje stanowisko poparli przykładami innych państw, gdzie takie regulacje zniesiono, a także polskim opracowaniem, które przeczy, jakoby całodobowo włączone światła w samochodach poprawiały bezpieczeństwo.

Obowiązek poruszania się z włączonymi światłami mijania obowiązuje w Polsce od 1 stycznia 2007 roku. Gdy przed 12 laty wdrażano tę regulację w życie, argumentowano, że to ukłon z stronę bezpieczeństwa, a podobne przepisy miało kilkanaście innych europejskich państw. Kolejny raz jednak, pojawiają się krytyczne głosy co do tego, czy obowiązujące przepisy są zasadne.

Po raz pierwszy wątpliwości wniesiono 9 lat temu. W lutym 2010 roku ówczesna opozycja spierała się z koalicją rządzącą o to, czy światła mijania na pewno powinny być włączone przez cały rok, czy tylko w miesiącach z pogorszoną widocznością – jesienią i zimą. Przeciwnicy obowiązującego porządku twierdzili, że nie ma żadnych wiarygodnych argumentów za rzekomą poprawą bezpieczeństwa przez cały rok.

Tamta dyskusja zakończyła się porażką przeciwników obowiązku jeżdżenia na światłach non stop. Niespełna dekadę później, temat znów powraca – tym razem, z inicjatywy Kukiz’15. Posłowie tego klubu złożyli do Ministerstwa Infrastruktury jeszcze bardziej radykalną w postulatach interpelację, twierdząc, że obowiązek jazdy na światłach w ciągu dnia w ogóle powinien trafić do kosza.

Deputowani powołali się na opracowanie Sławomira Gołębiowskiego, który przez ponad pół wieku był związany z Instytutem Transportu Samochodowego. Spróbował on udowodnić tezę, że wprowadzenie w 2007 roku obowiązku jazdy na światłach mijania całą dobę nie wpłynęło bezpośrednio na zmniejszenie liczby wypadków na drogach. Na poparcie argumentów przytoczono też na m.in. Norwegię.

Nim posłowie Kukiz’15 doczekają się odpowiedzi resortu, na co ten ma 21 dni, warto przytoczyć jeszcze inne argumenty sceptyków obecnego porządku w przepisach. Twierdzą oni, że włączone całą dobę światła mijania usypiają czujność kierowców wobec pieszych i innych “nieoświetlonych”, a także powodują zwiększone zużycie paliwa i szybsze zużywanie się kloszy reflektorów.

Ponadto, wielu zerka poza polskie granice, np. w kierunku Austrii. Tam obowiązek jazdy na światłach mijania upadł bardzo szybko, bo zaledwie po 3 latach od wprowadzenia. Gdy w 2008 roku wycofywano go, pojawiły się argumenty, że przez czas obowiązywania jazdy na światłach 24/7 nawet… wzrosła liczba wypadków na austriackich drogach.

Zwolennicy obecnych przepisów również mają jednak silną linię obrony. Twierdzą oni, że obowiązek jazdy na światłach mijania zwiększa poczucie bezpieczeństwa i ułatwia dostrzeżenie pojazdu już z bardzo daleka. Pomaga to bynajmniej nie tylko w czasie np. mgieł czy mżawki, ale także upałów, gdy zachodzi zjawisko falowania asfaltu przy horyzoncie, czyli tzw. fatamorgana.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Posłowie Kukiz’15 chcą zniesienia obowiązku jazdy na światłach w dzień
Posłowie Kukiz’15 chcą zniesienia obowiązku jazdy na światłach w dzień
Posłowie Kukiz’15 chcą zniesienia obowiązku jazdy na światłach w dzień

Obowiązek jazdy na światłach mijania w ciągu dnia do kosza? Tego chcą posłowie Kukiz’15, którzy złożyli interpelację do Ministerstwa Infrastruktury. Swoje stanowisko poparli przykładami innych państw, gdzie takie regulacje zniesiono, a także polskim opracowaniem, które przeczy, jakoby całodobowo włączone światła w samochodach poprawiały bezpieczeństwo.

Obowiązek poruszania się z włączonymi światłami mijania obowiązuje w Polsce od 1 stycznia 2007 roku. Gdy przed 12 laty wdrażano tę regulację w życie, argumentowano, że to ukłon z stronę bezpieczeństwa, a podobne przepisy miało kilkanaście innych europejskich państw. Kolejny raz jednak, pojawiają się krytyczne głosy co do tego, czy obowiązujące przepisy są zasadne.

Po raz pierwszy wątpliwości wniesiono 9 lat temu. W lutym 2010 roku ówczesna opozycja spierała się z koalicją rządzącą o to, czy światła mijania na pewno powinny być włączone przez cały rok, czy tylko w miesiącach z pogorszoną widocznością – jesienią i zimą. Przeciwnicy obowiązującego porządku twierdzili, że nie ma żadnych wiarygodnych argumentów za rzekomą poprawą bezpieczeństwa przez cały rok.

Tamta dyskusja zakończyła się porażką przeciwników obowiązku jeżdżenia na światłach non stop. Niespełna dekadę później, temat znów powraca – tym razem, z inicjatywy Kukiz’15. Posłowie tego klubu złożyli do Ministerstwa Infrastruktury jeszcze bardziej radykalną w postulatach interpelację, twierdząc, że obowiązek jazdy na światłach w ciągu dnia w ogóle powinien trafić do kosza.

Deputowani powołali się na opracowanie Sławomira Gołębiowskiego, który przez ponad pół wieku był związany z Instytutem Transportu Samochodowego. Spróbował on udowodnić tezę, że wprowadzenie w 2007 roku obowiązku jazdy na światłach mijania całą dobę nie wpłynęło bezpośrednio na zmniejszenie liczby wypadków na drogach. Na poparcie argumentów przytoczono też na m.in. Norwegię.

Nim posłowie Kukiz’15 doczekają się odpowiedzi resortu, na co ten ma 21 dni, warto przytoczyć jeszcze inne argumenty sceptyków obecnego porządku w przepisach. Twierdzą oni, że włączone całą dobę światła mijania usypiają czujność kierowców wobec pieszych i innych “nieoświetlonych”, a także powodują zwiększone zużycie paliwa i szybsze zużywanie się kloszy reflektorów.

Ponadto, wielu zerka poza polskie granice, np. w kierunku Austrii. Tam obowiązek jazdy na światłach mijania upadł bardzo szybko, bo zaledwie po 3 latach od wprowadzenia. Gdy w 2008 roku wycofywano go, pojawiły się argumenty, że przez czas obowiązywania jazdy na światłach 24/7 nawet… wzrosła liczba wypadków na austriackich drogach.

Zwolennicy obecnych przepisów również mają jednak silną linię obrony. Twierdzą oni, że obowiązek jazdy na światłach mijania zwiększa poczucie bezpieczeństwa i ułatwia dostrzeżenie pojazdu już z bardzo daleka. Pomaga to bynajmniej nie tylko w czasie np. mgieł czy mżawki, ale także upałów, gdy zachodzi zjawisko falowania asfaltu przy horyzoncie, czyli tzw. fatamorgana.