Czerwiec – nie będzie kolejnego SUV-a, sierpień – jednak będzie, czyli rozdwojenie jaźni u Maserati

To że plany modelowe ogłaszane przez FCA trudno traktować poważnie, wiadomo nie od dziś. Koncern ten powinien jednak chociaż stwarzać pozory wiarygodności. Nie pomagają temu doniesienia o planach co do poszerzenia oferty Maserati, które zmieniają się co… 2 miesiące.

Oświadczenia koncernu FCA, w których koncern ogłasza swoje plany modelowe na kolejne lata, od dawna nie są już traktowane poważnie. W końcu gdyby były one prawdziwe, po drogach jeździłoby co najmniej dwa razy więcej różnych aut Jeepa, Fiata, Alfy Romeo i nie tylko.

Z czasem, gdy daty debiutu kolejnych aut były stale przesuwane lub w ogóle anulowane, w naturalny sposób wiarygodność FCA drastycznie spadła. Co gorsza, doniesienia co do planów lub… braku planów koncernu, dalej w komiczny sposób przeżywają różne wahania.

Tym razem chodzi o włoskie Maserati. Wygląda to tak. Po premierze pierwszego w historii marki SUV-a Levante, prędko pojawiły się doniesienia, że marka planuje jeszcze jeden, mniejszy model. W końcu SUV-y to dziś gwarancja rentowności, której Maserati ostatnio bardzo brakuje.

Średniej wielkości auto było spodziewane najpierw w 2018, a potem między 2019 a 2020 rokiem i miało być krewnym Alfy Romeo Stelvio. Konkurencja? Ogromna! Większość mediów motoryzacyjnych zaczęła się nastawiać zatem nie czy, a kiedy tzw. “baby-Levante” doczeka się światła dziennego.

Wtem, w czerwcu bieżącego roku, szef Maserati w rozmowie z brytyjskim renomowanym periodykiem Autocar powiedział, że marka nie planuje aut mniejszych od tych, jakie ma obecnie w ofercie. “Nie możesz iść w dół, możesz tylko w górę” – powiedział Herald Wester.

Tłumaczono wówczas, że Maserati nie może opracowywać mniejszych samochodów, bo osłabia to jej wizerunek i sugeruje, że jest marką masową. A przecież nie jest, prawda? Jak najbardziej, dlatego taka narracja wydawała się spójna i logiczna.

FCA, do którego należy Maserati, nie byłoby jednak sobą, gdyby nie pokazało, że słowa głoszone przez podległych mu ludzi nie są warte nic. Dosłownie nic. Dwa miesiące później, marka ogłosiła plany, które… wyrzucają do kosza wszystko, co powiedział Maserati.

Kilka dni temu producent ogłosił swój program na najbliższe lata, klasycznie w formie tabelki, wedle której w 2022 roku przedstawi… mniejszego SUV-a od obecnie produkowanego Levante. Samochód ochrzczony roboczym mianem “D-SUV” na razie nie wiadomo jaką przyjmie nazwę.

To by było na tyle, a raczej – na ten miesiąc. Do 2022 roku Maserati może w końcu w takim tempie zmienić zdanie jeszcze co najmniej kilkadziesiąt razy. Aktualnie jednak, SUV mniejszy od Levante znów jest na kartach.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Czerwiec – nie będzie kolejnego SUV-a, sierpień – jednak będzie, czyli rozdwojenie jaźni u Maserati
Czerwiec – nie będzie kolejnego SUV-a, sierpień – jednak będzie, czyli rozdwojenie jaźni u Maserati
Czerwiec – nie będzie kolejnego SUV-a, sierpień – jednak będzie, czyli rozdwojenie jaźni u Maserati

To że plany modelowe ogłaszane przez FCA trudno traktować poważnie, wiadomo nie od dziś. Koncern ten powinien jednak chociaż stwarzać pozory wiarygodności. Nie pomagają temu doniesienia o planach co do poszerzenia oferty Maserati, które zmieniają się co… 2 miesiące.

Oświadczenia koncernu FCA, w których koncern ogłasza swoje plany modelowe na kolejne lata, od dawna nie są już traktowane poważnie. W końcu gdyby były one prawdziwe, po drogach jeździłoby co najmniej dwa razy więcej różnych aut Jeepa, Fiata, Alfy Romeo i nie tylko.

Z czasem, gdy daty debiutu kolejnych aut były stale przesuwane lub w ogóle anulowane, w naturalny sposób wiarygodność FCA drastycznie spadła. Co gorsza, doniesienia co do planów lub… braku planów koncernu, dalej w komiczny sposób przeżywają różne wahania.

Tym razem chodzi o włoskie Maserati. Wygląda to tak. Po premierze pierwszego w historii marki SUV-a Levante, prędko pojawiły się doniesienia, że marka planuje jeszcze jeden, mniejszy model. W końcu SUV-y to dziś gwarancja rentowności, której Maserati ostatnio bardzo brakuje.

Średniej wielkości auto było spodziewane najpierw w 2018, a potem między 2019 a 2020 rokiem i miało być krewnym Alfy Romeo Stelvio. Konkurencja? Ogromna! Większość mediów motoryzacyjnych zaczęła się nastawiać zatem nie czy, a kiedy tzw. “baby-Levante” doczeka się światła dziennego.

Wtem, w czerwcu bieżącego roku, szef Maserati w rozmowie z brytyjskim renomowanym periodykiem Autocar powiedział, że marka nie planuje aut mniejszych od tych, jakie ma obecnie w ofercie. “Nie możesz iść w dół, możesz tylko w górę” – powiedział Herald Wester.

Tłumaczono wówczas, że Maserati nie może opracowywać mniejszych samochodów, bo osłabia to jej wizerunek i sugeruje, że jest marką masową. A przecież nie jest, prawda? Jak najbardziej, dlatego taka narracja wydawała się spójna i logiczna.

FCA, do którego należy Maserati, nie byłoby jednak sobą, gdyby nie pokazało, że słowa głoszone przez podległych mu ludzi nie są warte nic. Dosłownie nic. Dwa miesiące później, marka ogłosiła plany, które… wyrzucają do kosza wszystko, co powiedział Maserati.

Kilka dni temu producent ogłosił swój program na najbliższe lata, klasycznie w formie tabelki, wedle której w 2022 roku przedstawi… mniejszego SUV-a od obecnie produkowanego Levante. Samochód ochrzczony roboczym mianem “D-SUV” na razie nie wiadomo jaką przyjmie nazwę.

To by było na tyle, a raczej – na ten miesiąc. Do 2022 roku Maserati może w końcu w takim tempie zmienić zdanie jeszcze co najmniej kilkadziesiąt razy. Aktualnie jednak, SUV mniejszy od Levante znów jest na kartach.