PSA gotowe zamknąć fabrykę Vauxhalla w przypadku braku umowy Brexitu

Boris Johnson na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii oznacza zwiększone ryzyko “twardego Brexitu” bez umowy z Unią. W takiej sytuacji, PSA nie chce pozostać dłużne. Koncern jest gotowy zamknąć fabrykę Vauxhalla, co może oznaczać koniec osobowych aut tej marki rodem z Wysp.

Po tym, jak stanowisko brytyjskiego szefa rządu objął kontrowersyjny Boris Johnson, wzrosły obawy przemysłu motoryzacyjnego co do przyszłości fabryk ulokowanych w Wielkiej Brytanii. Dotychczas, kwestia wyjścia Królestwa z Unii z umową lub bez była niepewna.

Teraz, wzrosło ryzyko ziszczenia się tego drugiego scenariusza. Nowy szef Torysów to bowiem gorący zwolennik wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty bez umowy. Chwilę po objęciu stanowiska ogłosił, że kraj opuści Unię 31 października, nawet, jeżeli nie przyjęte zostanie porozumienie z organami unijnymi.

Oznaczać to może poważne utrudnienia na tle m.in. polityki celnej i przepływu towarów, przez co – zdaniem np. stowarzyszenia Society of Motor Manufacturers and Traders, pod znakiem zapytania może stanąć w ogóle przyszłość brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego.

To z kolei może oznaczać cios w brytyjską gospodarkę. Z roczną produkcją wynoszącą ok. półtora miliona samochodów rocznie i 18,5 miliardów funtów przychodu, to ważna gałąź tamtejszej ekonomii. Niektóre koncerny mogą być bezlitosne, jeżeli Wielka Brytania nie zawrze umowy z Unią.

Co tego grona należy francuskie PSA, które od 2017 roku jest właścicielem marki Vauxhall – brytyjskiego odpowiednika Opla. Marka ta posiada na Wyspach dwie fabryki, z czego ta w Ellesmere Port zajmuje się produkcją ważnego modelu – Astry.

Aż 80% wyprodukowanych tam aut na eksport. W przypadku “twardego Brexitu”, zakłady mogą zostać zamknięte, a produkcja Astry zostanie ulokowana w innym kraju na południu Europy. PSA jest gotowe na taki scenariusz, choć wolałoby, żeby do tego nie doszło.

Takie stanowisko w rozmowie z Financial Times wyraził Carlos Tavares, charyzmatyczny prezes francuskiego koncernu, który słynie z bezkompromisowych wypowiedzi i zarazem – bardzo efektywnego zarządzania.

Jego stanowisko trudno uznać za złośliwą decyzję Francuzów wymierzoną w nielubianych Wyspiarzy, jak niektórzy zdążyli już zasugerować. Stoją za nią ekonomiczne argumenty (jak chociażby koszty i stracony czas na zawirowaniach celnych) i zwyczajna dla biznesu chęć ucieczki przed niestabilnością. Tym drugi czynnikiem, dzisiejsi politycy, zdają się nieszczególnie przejmować.

zdjęcia: Telegraph, Carscoops

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

PSA gotowe zamknąć fabrykę Vauxhalla w przypadku braku umowy Brexitu
PSA gotowe zamknąć fabrykę Vauxhalla w przypadku braku umowy Brexitu
PSA gotowe zamknąć fabrykę Vauxhalla w przypadku braku umowy Brexitu

Boris Johnson na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii oznacza zwiększone ryzyko “twardego Brexitu” bez umowy z Unią. W takiej sytuacji, PSA nie chce pozostać dłużne. Koncern jest gotowy zamknąć fabrykę Vauxhalla, co może oznaczać koniec osobowych aut tej marki rodem z Wysp.

Po tym, jak stanowisko brytyjskiego szefa rządu objął kontrowersyjny Boris Johnson, wzrosły obawy przemysłu motoryzacyjnego co do przyszłości fabryk ulokowanych w Wielkiej Brytanii. Dotychczas, kwestia wyjścia Królestwa z Unii z umową lub bez była niepewna.

Teraz, wzrosło ryzyko ziszczenia się tego drugiego scenariusza. Nowy szef Torysów to bowiem gorący zwolennik wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty bez umowy. Chwilę po objęciu stanowiska ogłosił, że kraj opuści Unię 31 października, nawet, jeżeli nie przyjęte zostanie porozumienie z organami unijnymi.

Oznaczać to może poważne utrudnienia na tle m.in. polityki celnej i przepływu towarów, przez co – zdaniem np. stowarzyszenia Society of Motor Manufacturers and Traders, pod znakiem zapytania może stanąć w ogóle przyszłość brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego.

To z kolei może oznaczać cios w brytyjską gospodarkę. Z roczną produkcją wynoszącą ok. półtora miliona samochodów rocznie i 18,5 miliardów funtów przychodu, to ważna gałąź tamtejszej ekonomii. Niektóre koncerny mogą być bezlitosne, jeżeli Wielka Brytania nie zawrze umowy z Unią.

Co tego grona należy francuskie PSA, które od 2017 roku jest właścicielem marki Vauxhall – brytyjskiego odpowiednika Opla. Marka ta posiada na Wyspach dwie fabryki, z czego ta w Ellesmere Port zajmuje się produkcją ważnego modelu – Astry.

Aż 80% wyprodukowanych tam aut na eksport. W przypadku “twardego Brexitu”, zakłady mogą zostać zamknięte, a produkcja Astry zostanie ulokowana w innym kraju na południu Europy. PSA jest gotowe na taki scenariusz, choć wolałoby, żeby do tego nie doszło.

Takie stanowisko w rozmowie z Financial Times wyraził Carlos Tavares, charyzmatyczny prezes francuskiego koncernu, który słynie z bezkompromisowych wypowiedzi i zarazem – bardzo efektywnego zarządzania.

Jego stanowisko trudno uznać za złośliwą decyzję Francuzów wymierzoną w nielubianych Wyspiarzy, jak niektórzy zdążyli już zasugerować. Stoją za nią ekonomiczne argumenty (jak chociażby koszty i stracony czas na zawirowaniach celnych) i zwyczajna dla biznesu chęć ucieczki przed niestabilnością. Tym drugi czynnikiem, dzisiejsi politycy, zdają się nieszczególnie przejmować.

zdjęcia: Telegraph, Carscoops