Seat zbudował już milion sztuk Leona w 7 lat – ten model uratował markę od zapaści

Przedstawiona w 2012 roku trzecia generacja Seata Leona okazała się strzałem w dziesiątkę. W zaledwie 7 lat kompaktowego hiszpańskiego bestsellera wyprodukowano w liczbie aż 1 miliona sztuk. Polska jest ósmym największym rynkiem dla tego modelu. To dzięki Leonowi Seat odratował się od wizji bolesnej zapaści.

Gdy w czerwcu 2012 roku opublikowano pierwsze zdjęcia zupełnie nowego Seata Leona, samochód wzbudził spore zainteresowanie, a marka wiązała z nim wielkie nadzieje. To właśnie nowe wcielenie kompaktowego hatchbacka oznaczało być albo nie być hiszpańskiej marki. Przez opieszały stosunek do tej firmy, popadała ona wtedy w coraz większy marazm.

Przestarzała Altea i jej pochodne wersje, nieudane Exeo będące piątą wodą po starym Audi A4, do tego coraz mniej popularna Alhambra i mało porywające Mii. Popularna Ibiza to za mało, aby umocnić pozycję. To właśnie w 2012 roku Seat zanotował katastrofalny spadek sprzedaży, notując najgorszy od 20 lat wynik.

Nowy Leon zadebiutował zatem w samą porę, nie tylko dając początek przełomowemu etapowi w dziejach Seata, ale i doskonale pokazując jak należy robić przebojowe samochody. Wyglądał dobrze, zyskał bogate możliwości personalizacji (od budżetowych wariantów z szarym wnętrzem po bogate ST i sportową Cuprę) i rozbudowaną gamę nadwoziową (nareszcie z kombi).

Na efekty długo nie było czekać. Samochód zyskał dużą popularność na europejskich rynkach, pozwalając samemu Seatowi na odbicie się od sprzedażowego dna. Po 7 latach od premiery, rezultaty są imponujące. Hiszpańska marka w 2018 roku pobiła historyczny rekord sprzedaży z prawie 444 tysiącami sprzedanych aut.

Pół roku później, Seat może świętować kolejny rekord. Pod koniec lipca z taśm zjechała milionowa sztuka kompaktowego hatchbacka. To tylko niewiele mniej od liczby, w jakich sprzedano dwie poprzednie generacje Leona łącznie. Pierwsza rozeszła się w liczbie zaledwie 535 tys. sztuk, a druga – 676 tys. egzemplarzy.

Co warto dodać, osiągnięto to bez pomocy żadnego niezwykle dużego rynku poza Europą. Hiszpańskich aut próżno szukać np. w Chinach, Rosji, USA czy Brazylii. Kupimy je jedynie w Maroku, Meksyku, Singapurze i Nowej Zelandii.

Najwięcej Leonów kupiono w Niemczech, przebijając rodzimą Hiszpanię. Poza tym, prym wiedzie jeszcze Wielka Brytania i Turcja. Polska, wymieniona na oficjalnej grafice jako ostatnia, jest ósmym najważniejszym rynkiem zbytu dla Seata Leona. Przez 7 lat kupiono u nas 25,5 tysiąca sztuk tego auta.

Co dalej? Już jesienią poznamy oficjalne zdjęcia czwartej, zupełnie nowej generacji Leona. Ma być większa, nowocześniejsza i jeszcze bardziej wyrazista. Hiszpanie zdają sobie sprawę, że obecne wcielenie już coraz bardziej trąci myszką, dlatego plany związane z debiutem można uznać za dobrze skalkulowane.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Seat zbudował już milion sztuk Leona w 7 lat – ten model uratował markę od zapaści
Seat zbudował już milion sztuk Leona w 7 lat – ten model uratował markę od zapaści
Seat zbudował już milion sztuk Leona w 7 lat – ten model uratował markę od zapaści

Przedstawiona w 2012 roku trzecia generacja Seata Leona okazała się strzałem w dziesiątkę. W zaledwie 7 lat kompaktowego hiszpańskiego bestsellera wyprodukowano w liczbie aż 1 miliona sztuk. Polska jest ósmym największym rynkiem dla tego modelu. To dzięki Leonowi Seat odratował się od wizji bolesnej zapaści.

Gdy w czerwcu 2012 roku opublikowano pierwsze zdjęcia zupełnie nowego Seata Leona, samochód wzbudził spore zainteresowanie, a marka wiązała z nim wielkie nadzieje. To właśnie nowe wcielenie kompaktowego hatchbacka oznaczało być albo nie być hiszpańskiej marki. Przez opieszały stosunek do tej firmy, popadała ona wtedy w coraz większy marazm.

Przestarzała Altea i jej pochodne wersje, nieudane Exeo będące piątą wodą po starym Audi A4, do tego coraz mniej popularna Alhambra i mało porywające Mii. Popularna Ibiza to za mało, aby umocnić pozycję. To właśnie w 2012 roku Seat zanotował katastrofalny spadek sprzedaży, notując najgorszy od 20 lat wynik.

Nowy Leon zadebiutował zatem w samą porę, nie tylko dając początek przełomowemu etapowi w dziejach Seata, ale i doskonale pokazując jak należy robić przebojowe samochody. Wyglądał dobrze, zyskał bogate możliwości personalizacji (od budżetowych wariantów z szarym wnętrzem po bogate ST i sportową Cuprę) i rozbudowaną gamę nadwoziową (nareszcie z kombi).

Na efekty długo nie było czekać. Samochód zyskał dużą popularność na europejskich rynkach, pozwalając samemu Seatowi na odbicie się od sprzedażowego dna. Po 7 latach od premiery, rezultaty są imponujące. Hiszpańska marka w 2018 roku pobiła historyczny rekord sprzedaży z prawie 444 tysiącami sprzedanych aut.

Pół roku później, Seat może świętować kolejny rekord. Pod koniec lipca z taśm zjechała milionowa sztuka kompaktowego hatchbacka. To tylko niewiele mniej od liczby, w jakich sprzedano dwie poprzednie generacje Leona łącznie. Pierwsza rozeszła się w liczbie zaledwie 535 tys. sztuk, a druga – 676 tys. egzemplarzy.

Co warto dodać, osiągnięto to bez pomocy żadnego niezwykle dużego rynku poza Europą. Hiszpańskich aut próżno szukać np. w Chinach, Rosji, USA czy Brazylii. Kupimy je jedynie w Maroku, Meksyku, Singapurze i Nowej Zelandii.

Najwięcej Leonów kupiono w Niemczech, przebijając rodzimą Hiszpanię. Poza tym, prym wiedzie jeszcze Wielka Brytania i Turcja. Polska, wymieniona na oficjalnej grafice jako ostatnia, jest ósmym najważniejszym rynkiem zbytu dla Seata Leona. Przez 7 lat kupiono u nas 25,5 tysiąca sztuk tego auta.

Co dalej? Już jesienią poznamy oficjalne zdjęcia czwartej, zupełnie nowej generacji Leona. Ma być większa, nowocześniejsza i jeszcze bardziej wyrazista. Hiszpanie zdają sobie sprawę, że obecne wcielenie już coraz bardziej trąci myszką, dlatego plany związane z debiutem można uznać za dobrze skalkulowane.