Mercedes klasy X niebawem zniknie z rynku, bo nikt nie chce go kupować

Choć zadebiutował dopiero 2 lata temu, jego dni już teraz mają być policzone. Mercedes klasy X, czyli pierwszy luksusowy pickup w europejskiej klasie premium, okazał się być spektakularną rynkową porażką. Nie pomaga astronomiczna cena, mało rynków zbytu i plebejski rodowód – Klasa X to bowiem bliźniak Nissana Navary.

Gdy w 2016 roku Mercedes ogłosił, że zaprezentuje pierwszego w swoich dziejach luksusowego pickupa, wielu miało mieszane uczucia. I to nie z powodu pomysłu na zapełnienie nowej niszy, lecz tego, na bazie czego nowy pickup zostanie zbudowany. Niemiecka marka postanowiła bowiem nie inwestować funduszy w zbudowanie samochodu od podstaw.

Zdecydowano skorzystać z umowy partnerskiej z koncernem Renault-Nissan, jako bazę biorąc użytkowego pickupa – Nissana Navarę. Samochód miał uzyskać inny charakter, inaczej stylizowane nadwozie i mocniejsze jednostki napędowe, jednak efekt, jaki ujrzał światło dzienne wiosną 2017 roku, był… Rozczarowujący.

Mercedes klasy X, bo tak go nazwano, okazał się być jedynie nieznacznie zmodyfikowanym bliźniakiem, a nie krewnym użytkowej Navary. Zdradzała to nie tylko identyczna sylwetka, ale i nawet linia okien i proporcje nadwozia. Niemiecka marka premium nie starała się przesadnie ukryć plebejskiego rodowodu produktu, który reklamowano jako “luksusowy”.

Poza ceną, przez kolejne 2 lata istnienia tego modelu Mercedes popełnił kilka poważnych błędów. Po pierwsze – Klasa X została przeznaczona na zbyt mało rynków zbytu. Poza Europą, pickupa można kupić w Rosji, Afryce Południowej i Australii. Tyle.

Jakim cudem pominięto Amerykę Północną, która za pickupami szaleje, i Amerykę Południową, gdzie na półciężarówkach wychowują się miliony tamtejszych mieszkańców? Z USA był problem z kwestią podatkową (a nie opłacało się produkować Klasy X lokalnie), a po drugiej stronie równika ponoć nie opłacało się Klasy X sprzedawać przez wąski rynek luksusowych pickupów.

I tak oto, drogi, przypudrowany Nissan Navara, dostał arcytrudne zadanie – odnieść komercyjny sukces przy takim namnożeniu niesprzyjających czynników. Nie udało się. W samym 2018 roku na całym świecie sprzedano zaledwie 16 700 sztuk Klasy X. To nie jest słaby wynik. To jest katastrofa.

Jak podaje niemieckie Automobilwoche, Mercedes szybko pozbył się złudzeń i planuje niebawem wycofać swój nieudany eksperyment ze sprzedaży. Samochód nie tylko sprzedaje się fatalnie i przez to przynosi straty, ale i powstał w ramach współpracy z Renault-Nissanem, która niebawem się zakończy.

Kariera rynkowa Klasy X potrwa zatem jeszcze najwyżej przez kilka miesięcy, a pseudo-prestiżowy pickup przejdzie do historii jako kolejny reprezentant zaszczytnego grona rynkowych niewypałów. Zasiądzie w loży obok Astona Martina Cygneta, Saaba 9-2x i Renault Avantime.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Mercedes klasy X niebawem zniknie z rynku, bo nikt nie chce go kupować
Mercedes klasy X niebawem zniknie z rynku, bo nikt nie chce go kupować
Mercedes klasy X niebawem zniknie z rynku, bo nikt nie chce go kupować

Choć zadebiutował dopiero 2 lata temu, jego dni już teraz mają być policzone. Mercedes klasy X, czyli pierwszy luksusowy pickup w europejskiej klasie premium, okazał się być spektakularną rynkową porażką. Nie pomaga astronomiczna cena, mało rynków zbytu i plebejski rodowód – Klasa X to bowiem bliźniak Nissana Navary.

Gdy w 2016 roku Mercedes ogłosił, że zaprezentuje pierwszego w swoich dziejach luksusowego pickupa, wielu miało mieszane uczucia. I to nie z powodu pomysłu na zapełnienie nowej niszy, lecz tego, na bazie czego nowy pickup zostanie zbudowany. Niemiecka marka postanowiła bowiem nie inwestować funduszy w zbudowanie samochodu od podstaw.

Zdecydowano skorzystać z umowy partnerskiej z koncernem Renault-Nissan, jako bazę biorąc użytkowego pickupa – Nissana Navarę. Samochód miał uzyskać inny charakter, inaczej stylizowane nadwozie i mocniejsze jednostki napędowe, jednak efekt, jaki ujrzał światło dzienne wiosną 2017 roku, był… Rozczarowujący.

Mercedes klasy X, bo tak go nazwano, okazał się być jedynie nieznacznie zmodyfikowanym bliźniakiem, a nie krewnym użytkowej Navary. Zdradzała to nie tylko identyczna sylwetka, ale i nawet linia okien i proporcje nadwozia. Niemiecka marka premium nie starała się przesadnie ukryć plebejskiego rodowodu produktu, który reklamowano jako “luksusowy”.

Poza ceną, przez kolejne 2 lata istnienia tego modelu Mercedes popełnił kilka poważnych błędów. Po pierwsze – Klasa X została przeznaczona na zbyt mało rynków zbytu. Poza Europą, pickupa można kupić w Rosji, Afryce Południowej i Australii. Tyle.

Jakim cudem pominięto Amerykę Północną, która za pickupami szaleje, i Amerykę Południową, gdzie na półciężarówkach wychowują się miliony tamtejszych mieszkańców? Z USA był problem z kwestią podatkową (a nie opłacało się produkować Klasy X lokalnie), a po drugiej stronie równika ponoć nie opłacało się Klasy X sprzedawać przez wąski rynek luksusowych pickupów.

I tak oto, drogi, przypudrowany Nissan Navara, dostał arcytrudne zadanie – odnieść komercyjny sukces przy takim namnożeniu niesprzyjających czynników. Nie udało się. W samym 2018 roku na całym świecie sprzedano zaledwie 16 700 sztuk Klasy X. To nie jest słaby wynik. To jest katastrofa.

Jak podaje niemieckie Automobilwoche, Mercedes szybko pozbył się złudzeń i planuje niebawem wycofać swój nieudany eksperyment ze sprzedaży. Samochód nie tylko sprzedaje się fatalnie i przez to przynosi straty, ale i powstał w ramach współpracy z Renault-Nissanem, która niebawem się zakończy.

Kariera rynkowa Klasy X potrwa zatem jeszcze najwyżej przez kilka miesięcy, a pseudo-prestiżowy pickup przejdzie do historii jako kolejny reprezentant zaszczytnego grona rynkowych niewypałów. Zasiądzie w loży obok Astona Martina Cygneta, Saaba 9-2x i Renault Avantime.