To już koniec – właśnie z taśm zjechał ostatni VW Beetle

Końca dobiegła pewna epoka. Kilka dni temu z taśm produkcyjnych w Meksyku zjechał ostatni egzemplarz Volkswagena Beetle, który w obecnej postaci zadebiutował 8 lat temu. To nie tylko koniec tego modelu w formie nowożytnej, ale i symboliczny koniec trwania dziedzictwa słynnego Garbusa. Po raz pierwszy od 81 lat nie będzie produkowane nic w jego kształcie.

Stało się. Zgodnie z zapowiedziami, z 2019 rokiem przyszedł spektakularny koniec Volkswagena Beetle. Oryginalne, garbate auto, którego historia sięga czasów przedwojennych, przestał być produkowany 10 lipca. Dokładnie w zeszłą środę w meksykańskim Puebla zjechał ostatni z 500 tysięcy wyprodukowanych egzemplarzy obecnej generacji samochodu.

Trafiła ona na rynek w 2011 roku jako trzecie podejście niemieckiej marki do kultowej koncepcji Garbusa. Poprzednia, wprowadzona na rynek w 1997 roku jako “New Beetle”, doczekała się 14 lat produkcji, wielu wersji specjalnych, 1,2 miliona wyprodukowanych sztuk i szerokiego grona zwolenników oraz przeciwników.

To jednak nic w porównaniu do protoplasty. Oryginalny Beetle, w naszym kraju zwany Garbusem, powstał jako koncepcja Ferdinanda Porsche już przed II Wojną Światową w 1938 roku. Przez kolejne lata kultowy, trzydrzwiowy hatchback doczekał się kilkudziesięciu lokalnych przydomków, wielu miejsc produkcji, niezliczonych modernizacji i najlepsze – 21,5 miliona wyprodukowanych sztuk.

Klasycznego Garbusa produkowano aż do 2003 roku w Meksyku, kiedy to ostatecznie jego 65-letnia epoka dobiegła końca. Zasłużenie – nic nie może przecież wiecznie trwać. Kolejne dwie nowożytne interpretacje tego samochodu były już raczej cieniem dawnej legendy, swoistym retro-gadżetem dla osób o niebanalnym guście, z roku na rok tracącym sens – zarówno logiczny, jak i ekonomiczny.

Volkswagen coraz bardziej zdawał sobie z tego sprawę, już przed 2 laty przebąkując o rychłym końcu Beetle – raz na zawsze. Ten moment potwierdził się ostatecznie w pierwszej połowie lipca tego roku. Ostatni Volkswagen Beetle w ciemnobłękitnym kolorze, jaki w błysku fleszy opuścił linię produkcyjną w Meksyku, to samochód, jakiego prędko raczej nie zobaczymy już w salonach marki.

2020 rok będzie zatem pierwszym od ponad, uwaga, 80 lat, kiedy to w żadnym miejscu na świecie nie będzie można kupić nowego Volkswagena Beetle. To bez wątpienia koniec bardzo długiej i ważnej epoki, ale nie ma co płakać.

Koncepcja tego samochodu po prostu wyczerpała się. Nic dziwnego, że producent nie planuje bezpośredniego następcy. Garbate proporcje nadwozia być może trafią jeszcze w przyszłości na drogi jako elektryczny model gamy I.D., jednak o nowym Garbusie nie ma mowy. Bo ile można to ciągnąć w nieskończoność…

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

To już koniec – właśnie z taśm zjechał ostatni VW Beetle
To już koniec – właśnie z taśm zjechał ostatni VW Beetle
To już koniec – właśnie z taśm zjechał ostatni VW Beetle

Końca dobiegła pewna epoka. Kilka dni temu z taśm produkcyjnych w Meksyku zjechał ostatni egzemplarz Volkswagena Beetle, który w obecnej postaci zadebiutował 8 lat temu. To nie tylko koniec tego modelu w formie nowożytnej, ale i symboliczny koniec trwania dziedzictwa słynnego Garbusa. Po raz pierwszy od 81 lat nie będzie produkowane nic w jego kształcie.

Stało się. Zgodnie z zapowiedziami, z 2019 rokiem przyszedł spektakularny koniec Volkswagena Beetle. Oryginalne, garbate auto, którego historia sięga czasów przedwojennych, przestał być produkowany 10 lipca. Dokładnie w zeszłą środę w meksykańskim Puebla zjechał ostatni z 500 tysięcy wyprodukowanych egzemplarzy obecnej generacji samochodu.

Trafiła ona na rynek w 2011 roku jako trzecie podejście niemieckiej marki do kultowej koncepcji Garbusa. Poprzednia, wprowadzona na rynek w 1997 roku jako “New Beetle”, doczekała się 14 lat produkcji, wielu wersji specjalnych, 1,2 miliona wyprodukowanych sztuk i szerokiego grona zwolenników oraz przeciwników.

To jednak nic w porównaniu do protoplasty. Oryginalny Beetle, w naszym kraju zwany Garbusem, powstał jako koncepcja Ferdinanda Porsche już przed II Wojną Światową w 1938 roku. Przez kolejne lata kultowy, trzydrzwiowy hatchback doczekał się kilkudziesięciu lokalnych przydomków, wielu miejsc produkcji, niezliczonych modernizacji i najlepsze – 21,5 miliona wyprodukowanych sztuk.

Klasycznego Garbusa produkowano aż do 2003 roku w Meksyku, kiedy to ostatecznie jego 65-letnia epoka dobiegła końca. Zasłużenie – nic nie może przecież wiecznie trwać. Kolejne dwie nowożytne interpretacje tego samochodu były już raczej cieniem dawnej legendy, swoistym retro-gadżetem dla osób o niebanalnym guście, z roku na rok tracącym sens – zarówno logiczny, jak i ekonomiczny.

Volkswagen coraz bardziej zdawał sobie z tego sprawę, już przed 2 laty przebąkując o rychłym końcu Beetle – raz na zawsze. Ten moment potwierdził się ostatecznie w pierwszej połowie lipca tego roku. Ostatni Volkswagen Beetle w ciemnobłękitnym kolorze, jaki w błysku fleszy opuścił linię produkcyjną w Meksyku, to samochód, jakiego prędko raczej nie zobaczymy już w salonach marki.

2020 rok będzie zatem pierwszym od ponad, uwaga, 80 lat, kiedy to w żadnym miejscu na świecie nie będzie można kupić nowego Volkswagena Beetle. To bez wątpienia koniec bardzo długiej i ważnej epoki, ale nie ma co płakać.

Koncepcja tego samochodu po prostu wyczerpała się. Nic dziwnego, że producent nie planuje bezpośredniego następcy. Garbate proporcje nadwozia być może trafią jeszcze w przyszłości na drogi jako elektryczny model gamy I.D., jednak o nowym Garbusie nie ma mowy. Bo ile można to ciągnąć w nieskończoność…