Zupełnie nowe Renault Captur, czyli inwazja crossoverów trwa

Od kilku dni nie słyszeliśmy nic o premierze jakiegoś nowego crossovera, dlatego Renault postanowiło przerwać tę niezręczną ciszę. Po 6 latach rynkowego stażu, Francuzi przedstawiają drugą generację swojego miejskiego crossovera. Captur jest jeszcze bardziej barwny, oryginalny i nowoczesny. Zastępuje miejsce Clio Kombi, dlatego jest o wiele przestronniejszy.

Renault Captur to jeden z najmłodszych modeli w ofercie Renault. Miejski crossover trafił do produkcji w połowie 2013 roku jako pierwszy samochód tego typu w ofercie i z miejsca stał się bestsellerem. Podwyższony, nieco większy wariant Clio sprzedał się w imponującej liczbie 1,2 miliona sztuk, notując stabilnie rosnący popyt aż do zeszłego roku produkcji.

Miejskie crossovery to od ostatnich lat kury znoszące złote jaja. Sprzedają się one doskonale niezależnie od producenta, przez co konkurencja w ostatnich latach jest coraz bardziej zaciekła. Kto przespał ten trend, właśnie szybko nadrabia zaległości. Ci, którzy obudzili się wystarczająco wcześnie, pilnują, aby ich produkty były cały czas “świeże”.

Z tego względu Renault zdecydowało się już po 6 latach produkcji, podobnie jak Peugeot z nowym 2008, zaprezentować zupełnie nowego Captura. Druga odsłona miejskiego bestsellera przyjęła ewolucyjny kierunek zmian. Samochód ma podobne proporcje nadwozia, stając się zarazem bardziej wyrazisty i masywny.

Choć nadal jest to miejski crossover, to pod względem możliwości transportowych Captur nie chce się niczego wstydzić. Nie ma wyjścia – w ofercie zastępuje on nie tylko poprzednika, ale i dotychczasowe Renault Clio Kombi. Dzięki dłuższemu o 110 mm nadwoziu, tylny rząd siedzeń oferuje o 17 mm więcej miejsca. Bagażnik zabierze z kolei o 81 mm więcej rzeczy.

Kokpit realizuje koncepcję zapoczątkowaną przez przedstawione na początku tego roku nowe wcielenie Clio. Jest więcej kolorów, ulokowane podłużnie nawiewy mają prostokątny kształt, a centralną konsolę zdobi ogromny, 7 lub nawet 9,3-calowy ekran dotykowy. Odpowiada on za sterowanie systemem multimedialnym, a także np. nawigacją i radiem.

Pod maskę nowej odsłony francuskiego crossovera trafią trzy silniki benzynowe i dwa diesle. Po pierwsze trzycylindrowy, 1-litrowy TCe 100 o mocy 100 KM, 1,3-litrowy TCe 130 o mocy 130 KM oraz TCe 155 o mocy 155 KM. Z diesli, do wyboru pozostaje 1,5-litrowe dCi o mocy 95 lub 115 KM.

Podobnie jak w przypadku Clio, nowością będzie wersja hybrydowa. Będzie to wariant plug-in, oferujący jazdę na prądzie do 45 kilometrów przy prędkości do 83 km/h. Wariant ten łączy dwa silniki elektryczne z akumulatorem o pojemności 9.8 kWh, a dominuje – silnik benzynowy o pojemności 1,6-litra.

Wersja E-Tech Plug-in trafi do sprzedaży w późniejszej kolejności, w 2020 roku. Wariant spalinowy ma trafić do pierwszych klientów jeszcze w tym roku. Wbrew temu, co podają niektóre media, samochód nie będzie produkowany tylko w Chinach, lecz jedynie dodatkowo, w odpowiedzi na zapotrzebowanie tamtejszego rynku. Europejscy klienci kupią model z francuskiej fabryki.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Zupełnie nowe Renault Captur, czyli inwazja crossoverów trwa
Zupełnie nowe Renault Captur, czyli inwazja crossoverów trwa
Zupełnie nowe Renault Captur, czyli inwazja crossoverów trwa

Od kilku dni nie słyszeliśmy nic o premierze jakiegoś nowego crossovera, dlatego Renault postanowiło przerwać tę niezręczną ciszę. Po 6 latach rynkowego stażu, Francuzi przedstawiają drugą generację swojego miejskiego crossovera. Captur jest jeszcze bardziej barwny, oryginalny i nowoczesny. Zastępuje miejsce Clio Kombi, dlatego jest o wiele przestronniejszy.

Renault Captur to jeden z najmłodszych modeli w ofercie Renault. Miejski crossover trafił do produkcji w połowie 2013 roku jako pierwszy samochód tego typu w ofercie i z miejsca stał się bestsellerem. Podwyższony, nieco większy wariant Clio sprzedał się w imponującej liczbie 1,2 miliona sztuk, notując stabilnie rosnący popyt aż do zeszłego roku produkcji.

Miejskie crossovery to od ostatnich lat kury znoszące złote jaja. Sprzedają się one doskonale niezależnie od producenta, przez co konkurencja w ostatnich latach jest coraz bardziej zaciekła. Kto przespał ten trend, właśnie szybko nadrabia zaległości. Ci, którzy obudzili się wystarczająco wcześnie, pilnują, aby ich produkty były cały czas “świeże”.

Z tego względu Renault zdecydowało się już po 6 latach produkcji, podobnie jak Peugeot z nowym 2008, zaprezentować zupełnie nowego Captura. Druga odsłona miejskiego bestsellera przyjęła ewolucyjny kierunek zmian. Samochód ma podobne proporcje nadwozia, stając się zarazem bardziej wyrazisty i masywny.

Choć nadal jest to miejski crossover, to pod względem możliwości transportowych Captur nie chce się niczego wstydzić. Nie ma wyjścia – w ofercie zastępuje on nie tylko poprzednika, ale i dotychczasowe Renault Clio Kombi. Dzięki dłuższemu o 110 mm nadwoziu, tylny rząd siedzeń oferuje o 17 mm więcej miejsca. Bagażnik zabierze z kolei o 81 mm więcej rzeczy.

Kokpit realizuje koncepcję zapoczątkowaną przez przedstawione na początku tego roku nowe wcielenie Clio. Jest więcej kolorów, ulokowane podłużnie nawiewy mają prostokątny kształt, a centralną konsolę zdobi ogromny, 7 lub nawet 9,3-calowy ekran dotykowy. Odpowiada on za sterowanie systemem multimedialnym, a także np. nawigacją i radiem.

Pod maskę nowej odsłony francuskiego crossovera trafią trzy silniki benzynowe i dwa diesle. Po pierwsze trzycylindrowy, 1-litrowy TCe 100 o mocy 100 KM, 1,3-litrowy TCe 130 o mocy 130 KM oraz TCe 155 o mocy 155 KM. Z diesli, do wyboru pozostaje 1,5-litrowe dCi o mocy 95 lub 115 KM.

Podobnie jak w przypadku Clio, nowością będzie wersja hybrydowa. Będzie to wariant plug-in, oferujący jazdę na prądzie do 45 kilometrów przy prędkości do 83 km/h. Wariant ten łączy dwa silniki elektryczne z akumulatorem o pojemności 9.8 kWh, a dominuje – silnik benzynowy o pojemności 1,6-litra.

Wersja E-Tech Plug-in trafi do sprzedaży w późniejszej kolejności, w 2020 roku. Wariant spalinowy ma trafić do pierwszych klientów jeszcze w tym roku. Wbrew temu, co podają niektóre media, samochód nie będzie produkowany tylko w Chinach, lecz jedynie dodatkowo, w odpowiedzi na zapotrzebowanie tamtejszego rynku. Europejscy klienci kupią model z francuskiej fabryki.