Diesle będą trwać jeszcze co najmniej 20 lat – twierdzi BMW

Trendy panujące obecnie w motoryzacji oparte na m.in. elektryfikacji i odchodzeniu od oleju napędowego, nie spotykają się z jednomyślnym entuzjazmem wśród producentów samochodowych. Choć BMW dobrze radzi sobie z inwestowaniem w alternatywne źródła napędu, to dalej wierzy w siłę silników spalinowych – w tym, diesli. Bawarczycy dają im jeszcze co najmniej 2 dekady spokoju.

BMW trudno uznać za markę, która przespała etap, w którym wskazane było co najmniej rozpoczęcie prac nad alternatywnymi źródłami napędu. Poza inwestowaniem w samochody hybrydowe i prototypy pojazdów zasilanych ogniwami paliwowymi, już w 2013 roku niemiecka marka zaprezentowała pierwsze, seryjne elektryczne auto. Od tamtego momentu minęło 6 lat.

Silniki spalinowe tak szybko nie odpuszczą

W czasie, gdy większość marek obudziła się dopiero w ciągu ostatniego roku po uderzeniu młotkiem “normy emisji spalin” i “sukces Tesli”, Bawarczycy są już dobrze zaznajomieni z produkcją samochodów niespalinowych. Co więcej – nie zasiadają na laurach. Niebawem na rynek trafi duży elektryczny SUV iNEXT i średniej wielkości fastback na prąd, i4.

Pomimo podchodzenia na poważnie do wyzwań, jakie stoją przed motoryzacją w schyłku drugiej dekady XXI wieku, BMW zachowuje jednak wyważony stosunek do kwestii przyszłości dotychczasowych źródeł napędu. Dyrektor działu technicznego BMW Klaus Froelich stwierdził, że pogłoski o nadchodzącej rychłej śmierci silników spalinowych są przedwczesne.

Elektrycznych aut będzie więcej, ale dalej będą w mniejszości

Uznał on, że silnik benzynowy będzie trwać jeszcze co najmniej przez 3 dekady. Diesle, wobec których dokręcana śruba już teraz staje się dla wielu marek zbyt krępująca, zdaniem Froelicha przetrwają jeszcze bezpiecznie nie mniej niż 20 lat.

Przedstawiciel BMW zwraca uwagę na kwestię przewidywanych proporcji w sprzedaży samochodów ze zelektryfikowanymi napędami. Producenci prześcigają się w prognozach, jak duży procent sprzedaży w przyszłym dziesięcioleciu będą stanowić tego typu samochody. Mało kto jednak daje im więcej niż 50%.

Zbyt oporny rozwój infrastruktury

BMW oszacowało, że do 2025 roku sprzedawać będzie ok. 30% aut hybrydowych i elektrycznych. Ale! Pozostałe 70% zostaje dla samochodów tradycyjnych, co dalej daje im miażdżącą przewagę i silną pozycję rynkową. Minie jeszcze dużo lat, zanim walka między prądem a paliwem się wyrówna. Co więcej, jego zdaniem – producenci przeszacowują wzrost popularności prądu jako źródła zasilania samochodów.

Froelich zerka też na państwa, które mają widoczne problemy z budowaniem infrastruktury dla samochodów elektrycznych, jak Rosja, Bliski Wschód i nierozwinięte obszary Chin. Przedstawiicel BMW twierdzi, że skutecznie utrudni to proces szybkiego “przestawiania się” świata, choćby w części, na samochody zasilane częściowo lub całkowicie prądem.

Studzenie entuzjazmu

Klaus Froelich nie stroni jednak i od pesymistycznych wizji związanych z silnikami spalinowymi. Przede wszystkim, za nieuchronny uznaje on proces stopniowego okrajania wyboru jednostek napędowych. To dzieje się już teraz – klienci mają coraz mniejszy wybór nie tylko co do pojemności, ale i mocy jednostek napędowych.

Samo BMW właśnie szykuje się do uśmiercenia trzycylindrowego silnika benzynowego o pojemności 1,5-litra, bo dostosowanie go do coraz bardziej restrykcyjnych norm jest nieopłacalne. Na straty spisane są też sześciocylindrowe diesle – zbyt drogie i skomplikowane w budowie, a także V12 – zbyt niszowe i drogie w “udoskonalaniu”.

źródło: Carscoops

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Diesle będą trwać jeszcze co najmniej 20 lat – twierdzi BMW
Diesle będą trwać jeszcze co najmniej 20 lat – twierdzi BMW
Diesle będą trwać jeszcze co najmniej 20 lat – twierdzi BMW

Trendy panujące obecnie w motoryzacji oparte na m.in. elektryfikacji i odchodzeniu od oleju napędowego, nie spotykają się z jednomyślnym entuzjazmem wśród producentów samochodowych. Choć BMW dobrze radzi sobie z inwestowaniem w alternatywne źródła napędu, to dalej wierzy w siłę silników spalinowych – w tym, diesli. Bawarczycy dają im jeszcze co najmniej 2 dekady spokoju.

BMW trudno uznać za markę, która przespała etap, w którym wskazane było co najmniej rozpoczęcie prac nad alternatywnymi źródłami napędu. Poza inwestowaniem w samochody hybrydowe i prototypy pojazdów zasilanych ogniwami paliwowymi, już w 2013 roku niemiecka marka zaprezentowała pierwsze, seryjne elektryczne auto. Od tamtego momentu minęło 6 lat.

Silniki spalinowe tak szybko nie odpuszczą

W czasie, gdy większość marek obudziła się dopiero w ciągu ostatniego roku po uderzeniu młotkiem “normy emisji spalin” i “sukces Tesli”, Bawarczycy są już dobrze zaznajomieni z produkcją samochodów niespalinowych. Co więcej – nie zasiadają na laurach. Niebawem na rynek trafi duży elektryczny SUV iNEXT i średniej wielkości fastback na prąd, i4.

Pomimo podchodzenia na poważnie do wyzwań, jakie stoją przed motoryzacją w schyłku drugiej dekady XXI wieku, BMW zachowuje jednak wyważony stosunek do kwestii przyszłości dotychczasowych źródeł napędu. Dyrektor działu technicznego BMW Klaus Froelich stwierdził, że pogłoski o nadchodzącej rychłej śmierci silników spalinowych są przedwczesne.

Elektrycznych aut będzie więcej, ale dalej będą w mniejszości

Uznał on, że silnik benzynowy będzie trwać jeszcze co najmniej przez 3 dekady. Diesle, wobec których dokręcana śruba już teraz staje się dla wielu marek zbyt krępująca, zdaniem Froelicha przetrwają jeszcze bezpiecznie nie mniej niż 20 lat.

Przedstawiciel BMW zwraca uwagę na kwestię przewidywanych proporcji w sprzedaży samochodów ze zelektryfikowanymi napędami. Producenci prześcigają się w prognozach, jak duży procent sprzedaży w przyszłym dziesięcioleciu będą stanowić tego typu samochody. Mało kto jednak daje im więcej niż 50%.

Zbyt oporny rozwój infrastruktury

BMW oszacowało, że do 2025 roku sprzedawać będzie ok. 30% aut hybrydowych i elektrycznych. Ale! Pozostałe 70% zostaje dla samochodów tradycyjnych, co dalej daje im miażdżącą przewagę i silną pozycję rynkową. Minie jeszcze dużo lat, zanim walka między prądem a paliwem się wyrówna. Co więcej, jego zdaniem – producenci przeszacowują wzrost popularności prądu jako źródła zasilania samochodów.

Froelich zerka też na państwa, które mają widoczne problemy z budowaniem infrastruktury dla samochodów elektrycznych, jak Rosja, Bliski Wschód i nierozwinięte obszary Chin. Przedstawiicel BMW twierdzi, że skutecznie utrudni to proces szybkiego “przestawiania się” świata, choćby w części, na samochody zasilane częściowo lub całkowicie prądem.

Studzenie entuzjazmu

Klaus Froelich nie stroni jednak i od pesymistycznych wizji związanych z silnikami spalinowymi. Przede wszystkim, za nieuchronny uznaje on proces stopniowego okrajania wyboru jednostek napędowych. To dzieje się już teraz – klienci mają coraz mniejszy wybór nie tylko co do pojemności, ale i mocy jednostek napędowych.

Samo BMW właśnie szykuje się do uśmiercenia trzycylindrowego silnika benzynowego o pojemności 1,5-litra, bo dostosowanie go do coraz bardziej restrykcyjnych norm jest nieopłacalne. Na straty spisane są też sześciocylindrowe diesle – zbyt drogie i skomplikowane w budowie, a także V12 – zbyt niszowe i drogie w “udoskonalaniu”.

źródło: Carscoops