Ford Puma powraca na rynek – teraz jest zgrabnym, miejskim crossoverem

Nazwa “Puma” jest zdecydowanie zbyt dźwięczna i dobrze brzmiąca, by odeszła w zapomnienie. Z tego założenia wyszedł Ford, który po 17 latach przerwy przywraca ją do użytku. Teraz Pumą będzie jednak nie małe coupe, lecz miejski crossover. Szanse na sukces – ogromne.

Ford Puma po raz pierwszy został zaprezentowany w 1997 roku jako miejskie coupe oparte na bazie Fiesty. Z tym modelem łączyła go platforma i deska rozdzielcza, za to wyróżnikiem był nietuzinkowy design i sportowe właściwości jezdne.

Koncepcja Pumy okazała się jednak niszowa i w dłuższej perspektywie – nieopłacalna. Produkcja małego coupe zakończyła się w 2002 roku bez przewidzianego następcy, a pamięć o urokliwym miejskim aucie w kolejnych latach zaczęła zanikać.

17 lat później, Ford postanowił dać wyjątkowo chwytliwej i dobrze brzmiącej nazwie drugą szansę. Puma odradza się jako nowoczesny miejski crossover, który ma dać szansę amerykańskiej marce na przywrócenie rentowności. Zeszły rok europejski oddział zamknął bowiem z ogromną stratą.

Biorąc pod uwagę to, jaki rodzaj nadwozia cieszy się dzisiaj ogromną popularnością – nic dziwnego, że właśnie crossovery dominują kalendarz premier Forda nie tylko w tym, ale i przyszłym roku. Nowa Puma to element ofensywy modelowej, która nie może, a musi odnieść sukces.

Klientów ma skusić zgrabne, oryginalnie stylizowane nadwozie, a także przemyślanie rozplanowane wnętrze. Bagażnik, który wyposażono w podwójną podłogę, ma nie ustępować oferowaną przestrzeniom miejskim kombi, a nawet kompaktowym hatchbackom.

Zapożyczony z bratniej Fiesty kokpit zwraca uwagę 12,3-calowym ekranem dotykowym, a także opcjonalnymi cyfrowymi wskaźnikami. Nowy Ford Puma oferować będzie wiele systemów wspierających kierowcę, jak np. asystent pasa ruchu czy system zapobiegania kolizjom.

Pod maskę trafi m.in. 1-litrowy, turbodoładowany, trzycylindrowy silnik benzynowy EcoBoost oferujący moc 123 lub 152 KM. Póki co, Ford mówi tylko o sześciobiegowej przekładni manualnej, ale w ofercie nie powinno zabraknąć później także automatycznej skrzyni biegów.

Ford Puma oferowany będzie w różnych pakietach stylistycznych. Na zdjęciach widoczny jest rzecz jasna topowy – ST-Line, który wyróżnia się m.in. niebieskim lakierem, brakiem chromu na rzecz kontrastowego zestawienia barw i reflektorami wykonanymi w technologii LED.

Nowa Puma zostanie oficjalnie zaprezentowana na Salonie Samochodowym we Frankfurcie jesienią, a sprzedaż powinna ruszyć na przełomie bieżącego i przyszłego, 2020 roku. Ceny? Szacuje się, że będą startować z pułapu 80 tysięcy złotych.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Ford Puma powraca na rynek – teraz jest zgrabnym, miejskim crossoverem
Ford Puma powraca na rynek – teraz jest zgrabnym, miejskim crossoverem
Ford Puma powraca na rynek – teraz jest zgrabnym, miejskim crossoverem

Nazwa “Puma” jest zdecydowanie zbyt dźwięczna i dobrze brzmiąca, by odeszła w zapomnienie. Z tego założenia wyszedł Ford, który po 17 latach przerwy przywraca ją do użytku. Teraz Pumą będzie jednak nie małe coupe, lecz miejski crossover. Szanse na sukces – ogromne.

Ford Puma po raz pierwszy został zaprezentowany w 1997 roku jako miejskie coupe oparte na bazie Fiesty. Z tym modelem łączyła go platforma i deska rozdzielcza, za to wyróżnikiem był nietuzinkowy design i sportowe właściwości jezdne.

Koncepcja Pumy okazała się jednak niszowa i w dłuższej perspektywie – nieopłacalna. Produkcja małego coupe zakończyła się w 2002 roku bez przewidzianego następcy, a pamięć o urokliwym miejskim aucie w kolejnych latach zaczęła zanikać.

17 lat później, Ford postanowił dać wyjątkowo chwytliwej i dobrze brzmiącej nazwie drugą szansę. Puma odradza się jako nowoczesny miejski crossover, który ma dać szansę amerykańskiej marce na przywrócenie rentowności. Zeszły rok europejski oddział zamknął bowiem z ogromną stratą.

Biorąc pod uwagę to, jaki rodzaj nadwozia cieszy się dzisiaj ogromną popularnością – nic dziwnego, że właśnie crossovery dominują kalendarz premier Forda nie tylko w tym, ale i przyszłym roku. Nowa Puma to element ofensywy modelowej, która nie może, a musi odnieść sukces.

Klientów ma skusić zgrabne, oryginalnie stylizowane nadwozie, a także przemyślanie rozplanowane wnętrze. Bagażnik, który wyposażono w podwójną podłogę, ma nie ustępować oferowaną przestrzeniom miejskim kombi, a nawet kompaktowym hatchbackom.

Zapożyczony z bratniej Fiesty kokpit zwraca uwagę 12,3-calowym ekranem dotykowym, a także opcjonalnymi cyfrowymi wskaźnikami. Nowy Ford Puma oferować będzie wiele systemów wspierających kierowcę, jak np. asystent pasa ruchu czy system zapobiegania kolizjom.

Pod maskę trafi m.in. 1-litrowy, turbodoładowany, trzycylindrowy silnik benzynowy EcoBoost oferujący moc 123 lub 152 KM. Póki co, Ford mówi tylko o sześciobiegowej przekładni manualnej, ale w ofercie nie powinno zabraknąć później także automatycznej skrzyni biegów.

Ford Puma oferowany będzie w różnych pakietach stylistycznych. Na zdjęciach widoczny jest rzecz jasna topowy – ST-Line, który wyróżnia się m.in. niebieskim lakierem, brakiem chromu na rzecz kontrastowego zestawienia barw i reflektorami wykonanymi w technologii LED.

Nowa Puma zostanie oficjalnie zaprezentowana na Salonie Samochodowym we Frankfurcie jesienią, a sprzedaż powinna ruszyć na przełomie bieżącego i przyszłego, 2020 roku. Ceny? Szacuje się, że będą startować z pułapu 80 tysięcy złotych.