Pojeździłem Lexusem LX z V8 o pojemności 5.7 litra, a także UX-em i uczyłem się latać dronem

Główną atrakcją spotkania zorganizowanego przez Lexusa były tym razem drony. Dzięki temu zaproszeni dziennikarze, blogerzy i youtubrzey, mogli podszkolić swój warsztat, lub nauczyć się dronowania od podstaw. Była to więc dla mnie idealna okazja, bo właśnie jestem na etapie zakupu drona, ale kompletnie nie potrafię latać. Wiem tylko tyle, ile obejrzałem w tutorialach na YouTube, ale kontroler w rękach trzymałem zaledwie kilka razy.

Mavic 2 Zoom do motoryzacji może być lepszy od Pro?

Przede wszystkim wybrałem Mavica 2 Pro, bo wiadomo, chwalony, natomiast trochę żałuję, że nawet nie zerknąłem bardziej na Mavica 2 Zoom. No bo ma gorszą matrycę. Tymczasem jak instruktorzy zaczęli latać nad samochodami, okazało się że na większości ujęć są one tylko niewielką kropką w kadrze. Znowu niskie latanie nie jest tak bezpieczne i koniec końców 90% ujęć powstała z dużej wysokości.

I tutaj Zoom ze swoim optycznym przybliżeniem mógłby sprawdzić się lepiej w nagrywaniu samochodów, bo nie trzeba by było latać tak nisko. A nisko to mniej bezpiecznie dla drona. Poniżej wrzucam porównanie, z tą uwagą że Mavic 2 Pro ma obiektyw 28 mm, czyli jednak trochę węższy niż tryb szerokokątny w Mavicu 2 Zoom.

Druga sprawa, dzięki temu zoomowi optycznemu, można sprzętowo uzyskać tzw. efekt Dolly.

Na Mavicu 2 Pro też da się zrobić, ale już pod warunkiem, że materiał nagrywamy w 4K i eksportujemy do 1080p. Wtedy będzie w miarę bezstratnie. Obraz należy nagrać z 4K, a następnie zmniejszyć jego kadr, co będzie sprawiało wrażenie efektu przybliżania. Natomiast nagrywając w 4K i eksportując do 1080p zwyczajnie jest z czego kadrować, żeby jakość obrazu mocno się nie popsuła.

Uważać na promieniowanie słoneczne

Z rzeczy, o których nie miałem pojęcia, wymienić należy również konieczność sprawdzania promieniowania słonecznego, które wyraża Kp-index. Okazuje się, że wybuchy na słońcu negatywnie wpływają na jakość sygnału GPS. Wysoki Kp-index spowoduje więc, że aparatura utrzymująca drona w określonym miejscu, może przestać działać. Aktualną wartość Kp, jak i prognozę, można sprawdzić m.in. z użyciem aplikacji DroneRadar na smartfony lub przez aplikację, ewentualnie stronę uavforecast.com.

Jedną z atrakcji imprezy była m.in. możliwość przejechania się czymś, co wygląda jak skrzyżowanie auta dla rosyjskich oligarchów i szejków arabskich. I z racji na ten raczej przytłaczający wygląd byłem sceptycznie nastawiony do Lexusa LX. Ponadto ów model jest zbudowany na ramie, więc gdy się o tym przekonałem, moje sceptyczne nastawienie się zintensyfikowało. Głównie ze względu na to, że wszystkie auta na ramie jakimi zdarzyło mi się dotąd jeździć, raczej przeciętnie radziły sobie z tłumieniem nierówności.

Lexus LX pozostawi mnie z nisko opuszczoną szczęką

Jednak w LX-ie Lexus zastosował zawieszenie pneumatyczne ze zmienną charakterystyką. O tym że to działa, przekonałem się już podczas pierwszego kontaktu z autem, kiedy musiałem z większą prędkością pojechać po nierównej polnej drodze. Ku mojemu zdziwieniu LX przepłynął nad wszystkimi dziurami. Szok i niedowierzanie. Ale jest też tryb sportowy, który ma uchronić auto przed przechyłami przy większych prędkościach.

A takie prędkości mogą się zdarzyć, bowiem ten ogromny SUV, a nawet terenówka – no bo na ramie – waży aż 2,74 tony przy pełnym wyposażeniu. Do tego auto mierzy 5,07 m, ma 1,98 m szerokości oraz aż 1,87 m wysokości. To o 12,4 cm więcej od gigantycznego przecież Audi Q7!

Pod maską V8 o pojemności 5.7 litra

Druga rzecz, równie niespotykana jak konstrukcja na ramie, to zastosowany silnik. Lexus nie daje dużego wyboru, bo LX występuje tylko z dopiskiem 570. A to oznacza obecność pod maską V8 o pojemności 5,7 litra o mocy 367 KM i z momentem obrotowym 530 Nm od 3200 obr./min. I to wszystko uzyskane bez żadnego doładowania.

Do tego dochodzi sprawna, 8 stopniowa skrzynia automatyczna, co sprawia że ten kolos przyspiesza do 100 km/h w zaledwie 7,7 sekundy. Natomiast prędkość maksymalna, pomimo wątpliwej aerodynamiki, wynosi aż 210 km/h.

Wnętrze w niczym nie ustępuje pozostałym modelom Lexusa

To dobrze, bo spodziewałem się tylko nieco lepszej Toyoty Land Cruiser. A to jednak Lexus pełną gębą. Więcej ciężko mi powiedzieć, bo za kierownicą LX-a spędziłem może 30 minut. Auto mam nadzieję trafi w moje ręce na nieco dłużej.

Z kupnem samochodu może być jednak problem, bowiem sprzedaż auta w Polsce jest ograniczona do 50 egzemplarzy rocznie. To raz. A dwa – cena tego modelu wynosi równe 650 000 zł. Tyle, że nie ma tutaj ani żadnych płatnych opcji, ani też różnych wersji wyposażenia. Jest tylko jedna odmiana – na bogato – o nazwie Omotenashi.

Lexus UX, czyli hybrydowy konkurent Audi Q3

Podczas spotkania Lexus wałkował też temat modelu UX, czyli najnowszego i najmniejszego SUV-a w ofercie producenta. Ciężko mi się na ten temat znowu rozpisywać, bo już wszystko na temat tego auta przekazałem w zeszłym miesiącu w tekście pt. Lexus UX 250h E-FOUR – jak jeździ nowy, najmniejszy SUV od Lexusa?

Ale w większym skrócie jest to konkurent Audi Q3, który pod względem długości mieści się pomiędzy Volvo XC40, a XC60 oraz BMW X3 i X3. Auto napędzane jest albo 2 litrową, wolnossącą benzyną o mocy 171 KM, albo napędem hybrydowy, również z 2 litrową benzyną, ale też z dwoma silnikami elektrycznymi – 152 KM z tyłu oraz 109 KM z przodu. Łączna moc hybrydy to 184 KM co pozwala rozpędzić się do 100 km/h w 8,7 s (w wariancie AWD).

Poza tym wnętrze jest stanowczo najfajniejsze ze wszystkich dotychczasowych Lexusów, ale brakuje w nim obsługi Android Auto oraz Apple CarPlay. Japoński producent już zapowiedział, że się to zmieni, bo obsługa tych bajerów właśnie pojawiła się w modelu RX.

 

 

 

Komentarze

Najnowsze

  •  

    Najmocniejszy Seat Tarraco FR to 241-konna hybryda

    Rok światowej premierze największego SUV-a Seata, hiszpańska marka zaprezentowała najszybszą i zarazem bardzo ekonomiczną odmianę. 241-konne Tarraco FR to, zgodnie z trendami,...
    29 sierpnia 2019

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Pojeździłem Lexusem LX z V8 o pojemności 5.7 litra, a także UX-em i uczyłem się latać dronem
Pojeździłem Lexusem LX z V8 o pojemności 5.7 litra, a także UX-em i uczyłem się latać dronem
Pojeździłem Lexusem LX z V8 o pojemności 5.7 litra, a także UX-em i uczyłem się latać dronem

Główną atrakcją spotkania zorganizowanego przez Lexusa były tym razem drony. Dzięki temu zaproszeni dziennikarze, blogerzy i youtubrzey, mogli podszkolić swój warsztat, lub nauczyć się dronowania od podstaw. Była to więc dla mnie idealna okazja, bo właśnie jestem na etapie zakupu drona, ale kompletnie nie potrafię latać. Wiem tylko tyle, ile obejrzałem w tutorialach na YouTube, ale kontroler w rękach trzymałem zaledwie kilka razy.

Mavic 2 Zoom do motoryzacji może być lepszy od Pro?

Przede wszystkim wybrałem Mavica 2 Pro, bo wiadomo, chwalony, natomiast trochę żałuję, że nawet nie zerknąłem bardziej na Mavica 2 Zoom. No bo ma gorszą matrycę. Tymczasem jak instruktorzy zaczęli latać nad samochodami, okazało się że na większości ujęć są one tylko niewielką kropką w kadrze. Znowu niskie latanie nie jest tak bezpieczne i koniec końców 90% ujęć powstała z dużej wysokości.

I tutaj Zoom ze swoim optycznym przybliżeniem mógłby sprawdzić się lepiej w nagrywaniu samochodów, bo nie trzeba by było latać tak nisko. A nisko to mniej bezpiecznie dla drona. Poniżej wrzucam porównanie, z tą uwagą że Mavic 2 Pro ma obiektyw 28 mm, czyli jednak trochę węższy niż tryb szerokokątny w Mavicu 2 Zoom.

Druga sprawa, dzięki temu zoomowi optycznemu, można sprzętowo uzyskać tzw. efekt Dolly.

Na Mavicu 2 Pro też da się zrobić, ale już pod warunkiem, że materiał nagrywamy w 4K i eksportujemy do 1080p. Wtedy będzie w miarę bezstratnie. Obraz należy nagrać z 4K, a następnie zmniejszyć jego kadr, co będzie sprawiało wrażenie efektu przybliżania. Natomiast nagrywając w 4K i eksportując do 1080p zwyczajnie jest z czego kadrować, żeby jakość obrazu mocno się nie popsuła.

Uważać na promieniowanie słoneczne

Z rzeczy, o których nie miałem pojęcia, wymienić należy również konieczność sprawdzania promieniowania słonecznego, które wyraża Kp-index. Okazuje się, że wybuchy na słońcu negatywnie wpływają na jakość sygnału GPS. Wysoki Kp-index spowoduje więc, że aparatura utrzymująca drona w określonym miejscu, może przestać działać. Aktualną wartość Kp, jak i prognozę, można sprawdzić m.in. z użyciem aplikacji DroneRadar na smartfony lub przez aplikację, ewentualnie stronę uavforecast.com.

Jedną z atrakcji imprezy była m.in. możliwość przejechania się czymś, co wygląda jak skrzyżowanie auta dla rosyjskich oligarchów i szejków arabskich. I z racji na ten raczej przytłaczający wygląd byłem sceptycznie nastawiony do Lexusa LX. Ponadto ów model jest zbudowany na ramie, więc gdy się o tym przekonałem, moje sceptyczne nastawienie się zintensyfikowało. Głównie ze względu na to, że wszystkie auta na ramie jakimi zdarzyło mi się dotąd jeździć, raczej przeciętnie radziły sobie z tłumieniem nierówności.

Lexus LX pozostawi mnie z nisko opuszczoną szczęką

Jednak w LX-ie Lexus zastosował zawieszenie pneumatyczne ze zmienną charakterystyką. O tym że to działa, przekonałem się już podczas pierwszego kontaktu z autem, kiedy musiałem z większą prędkością pojechać po nierównej polnej drodze. Ku mojemu zdziwieniu LX przepłynął nad wszystkimi dziurami. Szok i niedowierzanie. Ale jest też tryb sportowy, który ma uchronić auto przed przechyłami przy większych prędkościach.

A takie prędkości mogą się zdarzyć, bowiem ten ogromny SUV, a nawet terenówka – no bo na ramie – waży aż 2,74 tony przy pełnym wyposażeniu. Do tego auto mierzy 5,07 m, ma 1,98 m szerokości oraz aż 1,87 m wysokości. To o 12,4 cm więcej od gigantycznego przecież Audi Q7!

Pod maską V8 o pojemności 5.7 litra

Druga rzecz, równie niespotykana jak konstrukcja na ramie, to zastosowany silnik. Lexus nie daje dużego wyboru, bo LX występuje tylko z dopiskiem 570. A to oznacza obecność pod maską V8 o pojemności 5,7 litra o mocy 367 KM i z momentem obrotowym 530 Nm od 3200 obr./min. I to wszystko uzyskane bez żadnego doładowania.

Do tego dochodzi sprawna, 8 stopniowa skrzynia automatyczna, co sprawia że ten kolos przyspiesza do 100 km/h w zaledwie 7,7 sekundy. Natomiast prędkość maksymalna, pomimo wątpliwej aerodynamiki, wynosi aż 210 km/h.

Wnętrze w niczym nie ustępuje pozostałym modelom Lexusa

To dobrze, bo spodziewałem się tylko nieco lepszej Toyoty Land Cruiser. A to jednak Lexus pełną gębą. Więcej ciężko mi powiedzieć, bo za kierownicą LX-a spędziłem może 30 minut. Auto mam nadzieję trafi w moje ręce na nieco dłużej.

Z kupnem samochodu może być jednak problem, bowiem sprzedaż auta w Polsce jest ograniczona do 50 egzemplarzy rocznie. To raz. A dwa – cena tego modelu wynosi równe 650 000 zł. Tyle, że nie ma tutaj ani żadnych płatnych opcji, ani też różnych wersji wyposażenia. Jest tylko jedna odmiana – na bogato – o nazwie Omotenashi.

Lexus UX, czyli hybrydowy konkurent Audi Q3

Podczas spotkania Lexus wałkował też temat modelu UX, czyli najnowszego i najmniejszego SUV-a w ofercie producenta. Ciężko mi się na ten temat znowu rozpisywać, bo już wszystko na temat tego auta przekazałem w zeszłym miesiącu w tekście pt. Lexus UX 250h E-FOUR – jak jeździ nowy, najmniejszy SUV od Lexusa?

Ale w większym skrócie jest to konkurent Audi Q3, który pod względem długości mieści się pomiędzy Volvo XC40, a XC60 oraz BMW X3 i X3. Auto napędzane jest albo 2 litrową, wolnossącą benzyną o mocy 171 KM, albo napędem hybrydowy, również z 2 litrową benzyną, ale też z dwoma silnikami elektrycznymi – 152 KM z tyłu oraz 109 KM z przodu. Łączna moc hybrydy to 184 KM co pozwala rozpędzić się do 100 km/h w 8,7 s (w wariancie AWD).

Poza tym wnętrze jest stanowczo najfajniejsze ze wszystkich dotychczasowych Lexusów, ale brakuje w nim obsługi Android Auto oraz Apple CarPlay. Japoński producent już zapowiedział, że się to zmieni, bo obsługa tych bajerów właśnie pojawiła się w modelu RX.