5-letnia Skoda Rapid z 728 tys. km przebiegu robi furorę, tylko kto to kupi?

Od kilku dni zainteresowanie w internecie wzbudza ogłoszenie z bardzo wysłużoną Skodą Rapid, która spośród innych poflotownych samochodów zwróciła uwagę przebiegiem. 728 tys. kilometrów to wartość duża już sama w sobie. W 5-letnim samochodzie – raczej niespotykana zbyt często.

O tym, że flotowe, nowe samochody w bazowych odmianach eksploatowane są jak woły robocze – wiadomo nie od dzisiaj. Firmy z różnych sektorów kupują tysiące takich samochodów z uwzględnieniem jednego, ważnego celu – by po prostu jeździły.

No i jeżdżą. Dzień w dzień, setki, niekiedy tysiące kilometrów. Szczególnie lekko nie mają samochody przedstawicieli handlowych, dla których jest ono podstawowym narzędziem pracy. Niekiedy czas goni, więc dziury i progi zwalniające są jakby mniej widoczne.

Takie wymagające warunki przekładają się nie tylko na stosunkowo szybko pojawiające się zużycie, jak wytarta kierownica, “wymęczone fotele”, wyblakłe klosze reflektorów czy liczne obcierki i uszkodzenia lakieru. Obrazuje to także przebieg.

Wartości, których wielu spodziewałoby się po samochodach 8-10 letnich, wśród aut flotowych “stukają” już po 3-4 latach. Sprawdźcie sami – Skody, Ople czy Fordy z rocznika 2014, 2015 czy 2016 z przebiegami ponad 200-300 tys. kilometrów to nic wyjątkowego w ogłoszeniach.

Nawet jednak i w kategorii stosunkowo nowych samochodów dla flot pojawiają się niecodzienne “okazy”. Do takiego grona należy niewątpliwie bohaterka dzisiejszego tekstu – lekko trafiona granatowa Skoda Rapid, rocznik 2014 wersja podstawowa – halogeny, szarość, manualna klima.

Co w niej wyjątkowego? Przebieg. Jak byk w dwóch miejscach – 728 tysięcy kilometrów. Nie w 20, 15, 10 lat. Nie. Do osiągnięcia takiego wyniku dzielna flotowa Skoda potrzebowała jedynie 5 lat. A nawet mniej niż 5 – bo pierwszy raz widziano ją na ogłoszeniu już jesienią zeszłego roku.

Samochód z 105-konnym dieslem (a jakże) pod maską, jak już wspomniano, jest lekko uszkodzony. Poza zniszczonym przednim zderzakiem i zużyciem, wygląda jednak całkiem przyzwoicie. Tylko właśnie – wygląda. O stanie technicznym wystawiający pisze bardzo lakonicznie.

Dowiadujemy się tylko tyle, że “podłużnice ok” (tylko “ok”?), zawieszenie “nieruszone”… i to by było na tyle. W komplecie ponoć wszystkie dokumenty, możliwość transportu, cena – co ważne, brutto – nad wyraz atrakcyjne 12 800 złotych. To nawet nie połowa wartości rynkowej Rapida.

Być może właśnie tak lakoniczne informacje w połączeniu z kosmicznym przebiegiem odstraszają potencjalnych kupujących? W końcu bariery psychiczne polskich nabywców kończą się niekiedy na magicznych 200 tysiącach kilometrów – dalej, samochody wyparowują albo jadą już tylko na wstecznym, żeby się nie nakręcało dalej.

Już 300, 400 czy 500 tysięcy to wartości, które u wielu kupujących wywołają – co najmniej – zaskoczenie. A co dopiero 700, a dokładniej – 728 tysięcy kilometrów.

Niestety, nawet jak technicznie ta poczciwa Skoda wytrzyma jeszcze kolejne 100, 200 tysięcy – w obecnym klimacie do zakupu samochodów, Pan z podwrocławskiego komisu może mieć problemy z pozbyciem się tego niecodziennego okazu.

źródło: Link do ogłoszenia

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

5-letnia Skoda Rapid z 728 tys. km przebiegu robi furorę, tylko kto to kupi?
5-letnia Skoda Rapid z 728 tys. km przebiegu robi furorę, tylko kto to kupi?
5-letnia Skoda Rapid z 728 tys. km przebiegu robi furorę, tylko kto to kupi?

Od kilku dni zainteresowanie w internecie wzbudza ogłoszenie z bardzo wysłużoną Skodą Rapid, która spośród innych poflotownych samochodów zwróciła uwagę przebiegiem. 728 tys. kilometrów to wartość duża już sama w sobie. W 5-letnim samochodzie – raczej niespotykana zbyt często.

O tym, że flotowe, nowe samochody w bazowych odmianach eksploatowane są jak woły robocze – wiadomo nie od dzisiaj. Firmy z różnych sektorów kupują tysiące takich samochodów z uwzględnieniem jednego, ważnego celu – by po prostu jeździły.

No i jeżdżą. Dzień w dzień, setki, niekiedy tysiące kilometrów. Szczególnie lekko nie mają samochody przedstawicieli handlowych, dla których jest ono podstawowym narzędziem pracy. Niekiedy czas goni, więc dziury i progi zwalniające są jakby mniej widoczne.

Takie wymagające warunki przekładają się nie tylko na stosunkowo szybko pojawiające się zużycie, jak wytarta kierownica, “wymęczone fotele”, wyblakłe klosze reflektorów czy liczne obcierki i uszkodzenia lakieru. Obrazuje to także przebieg.

Wartości, których wielu spodziewałoby się po samochodach 8-10 letnich, wśród aut flotowych “stukają” już po 3-4 latach. Sprawdźcie sami – Skody, Ople czy Fordy z rocznika 2014, 2015 czy 2016 z przebiegami ponad 200-300 tys. kilometrów to nic wyjątkowego w ogłoszeniach.

Nawet jednak i w kategorii stosunkowo nowych samochodów dla flot pojawiają się niecodzienne “okazy”. Do takiego grona należy niewątpliwie bohaterka dzisiejszego tekstu – lekko trafiona granatowa Skoda Rapid, rocznik 2014 wersja podstawowa – halogeny, szarość, manualna klima.

Co w niej wyjątkowego? Przebieg. Jak byk w dwóch miejscach – 728 tysięcy kilometrów. Nie w 20, 15, 10 lat. Nie. Do osiągnięcia takiego wyniku dzielna flotowa Skoda potrzebowała jedynie 5 lat. A nawet mniej niż 5 – bo pierwszy raz widziano ją na ogłoszeniu już jesienią zeszłego roku.

Samochód z 105-konnym dieslem (a jakże) pod maską, jak już wspomniano, jest lekko uszkodzony. Poza zniszczonym przednim zderzakiem i zużyciem, wygląda jednak całkiem przyzwoicie. Tylko właśnie – wygląda. O stanie technicznym wystawiający pisze bardzo lakonicznie.

Dowiadujemy się tylko tyle, że “podłużnice ok” (tylko “ok”?), zawieszenie “nieruszone”… i to by było na tyle. W komplecie ponoć wszystkie dokumenty, możliwość transportu, cena – co ważne, brutto – nad wyraz atrakcyjne 12 800 złotych. To nawet nie połowa wartości rynkowej Rapida.

Być może właśnie tak lakoniczne informacje w połączeniu z kosmicznym przebiegiem odstraszają potencjalnych kupujących? W końcu bariery psychiczne polskich nabywców kończą się niekiedy na magicznych 200 tysiącach kilometrów – dalej, samochody wyparowują albo jadą już tylko na wstecznym, żeby się nie nakręcało dalej.

Już 300, 400 czy 500 tysięcy to wartości, które u wielu kupujących wywołają – co najmniej – zaskoczenie. A co dopiero 700, a dokładniej – 728 tysięcy kilometrów.

Niestety, nawet jak technicznie ta poczciwa Skoda wytrzyma jeszcze kolejne 100, 200 tysięcy – w obecnym klimacie do zakupu samochodów, Pan z podwrocławskiego komisu może mieć problemy z pozbyciem się tego niecodziennego okazu.

źródło: Link do ogłoszenia