Zrób sobie własną Klasę G, czyli niecodzienny tuning Suzuki Jimny

Sprzedaż bestsellerowego, nowego Suzuki Jimny ruszyła pełną parą. Wraz z tym, na małą terenówkę ruszył szturm różnego rodzaju specjalistów od modyfikacji. Najciekawszą z nich jest niewątpliwie pakiet niezwykle wiernie przenoszący na Suzuki kształty… Mercedesa Klasy G.

2018 rok był przełomowy dla niszowej, japońskiej marki specjalizującej się w produkcji miejskich samochodów. Dokładnie rok temu Suzuki przedstawiło pierwszą od 20 lat nową generację miniterenówki Jimny.


Reakcja zarówno mediów motoryzacyjnych, jak i klientów na premierę tego niebywale oryginalnego i urokliwego samochodu, przerosła najśmielsze oczekiwania. Samochód wywołał furorę swoją nietuzinkową formą, a na samo Jimny posypało się tyle zamówień, że większość nabywców będzie czekać na swoje egzemplarze do co najmniej… połowy przyszłego roku.

Szczęśliwcy, którzy podjęli decyzję o zakupie małego Suzuki krótko po premierze, mogą się już cieszyć swoim nabytkiem od kilku miesięcy. Jimny jeździ już po drogach od Londynu, przez Warszawę, aż po Tokio i Sydney. Auto wyjechało też na szerokie arterie Dubaju.

Tam, ktoś o bardzo bujnej wyobraźni postanowił zaserwować małej terenówce nietypowy tuning. Samochód dzięki bardzo misternie wykonanemu pakietowi stylistycznemu upodobniono do… najnowszego Mercedesa Klasy G.

Zmieniono nie tylko tylne lampy, ale i nałożono charakterystyczne nakładki na boczną powierzchnię, klamki z guzikiem i nakładki na progi. Najwięcej wydarzyło się z przodu. Zdemontowano wszystkie fabryczne elementy, zamiast nich przenosząc wygląd “Gelendy” z wiernością co do każdego elementu.

Niemal identyczny jest kształt błotników, maski, zderzaka, atrapy chłodnicy i reflektorów. O tym, że patrzymy na Suzuki, przypomina praktycznie tylko wielki znaczek marki w miejscu, gdzie oryginał zdobiony jest przez słynną Gwiazdę.

Niestety, samochód spotkano przypadkowo, dlatego “sesja” fotograficzna jest równie… przypadkowa. Być może któryś z uchwyconych egzemplarzy wpadnie jeszcze komuś w oko podczas pobytu w Dubaju – tym razem, przechodniowi lepszym aparatem i w bardziej malowniczej scenerii.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.