Lexus NX 300 Optimum 2019 – 2.0 turbo, 238 KM, AWD – złote, a skromne – TEST

Oto najtańszy Lexus NX w ofercie. Wersja Optimum kosztuje 169 900 zł, czyli taniej od podstawowej odmiany NX-a z napędem na przód. Tymczasem ma napęd na 4 koła, systemy bezpieczeństwa, kamerę cofania, reflektory Full LED oraz silnik o mocy 238 KM. Są za to siedzenia na korbkę i materiałowa tapicerka. Czy tania klasa premium ma jakiś sens?

No to tak. Do Lexusa NX 300 wsiadłem prosto z Hondy CR-V Hybrid i pierwsze wrażenie było takie – jak ten Lexus jest dobrze wyciszony. To znaczy przy prędkościach parkingowych górą była Honda, no bo hybryda, wiadomo. Natomiast po rozpędzeniu się w okolice 140 km/h i więcej, hybrydowa Honda już jazgotała swoim wolnossącym benzyniakiem, natomiast Lexus po cichu jechał do przodu.

Wyciszenie w NX 300 jest po prostu rewelacyjne. Jazda z prędkością 180 km/h nie robi na aucie żądnego wrażenia. Silnika nie słychać prawie w ogóle, natomiast do uszu pasażerów dociera co najwyżej odgłos wiatru, a to i tak w nieznacznym stopniu w porównaniu do większości, których testy czytacie na LEFTLANE.PL.

Druga rzecz, która wyróżnia auta premium, od tych spoza tego grona, jest moc. Na przykład takiego niby konkurencyjnego Peugeota 5008, a przynajmniej wartego uwagi, kupić można w podstawie z silnikiem 3 cylindrowym, o pojemności 1.2 litra i mocy 130 KM. Natomiast maksymalnie dostaniemy tam 1.6 o mocy 180 KM.

Natomiast Lexus NX w podstawie występuje 4 cylindrową, 2 litrową benzynową o mocy 238 KM. I to pomimo tego, że auta pod względem długości różni tylko 1 mm. Lexus mierzy 4640 mm, Peugeot 4641 mm. No i to są właśnie te detale, które wciąż różnią auta premium od tych tańszych. Moc i wyciszenie wnętrza.

Silnik

Ma 4 cylindry, 1998 cm3 pojemności i turbodoładowanie. Efekt to 238 KM od 4600 do 5600 obr./min oraz 350 Nm od 1650 aż do 4000 obr./min. Coś takiego po prostu musi jechać i w rzeczywistości jedzie. Jak już wspomniałem – całkiem bezgłośnie. A to nie jest takie oczywiste w autach klasy premium, o czym uświadomił mnie DS 7 swoim dźwiękiem przy wysokich obrotach. Auto ma 225 KM wyciśnięte z pojemności 1.6 litra. Moc niby podobna, a wrażenia z jazdy zupełnie inne.

Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje w NX300 E-Four 7,1 sekundy, co jest bardzo dobrym rezultatem, jak na masę zbliżającą się do 1,9 tony. Wyprzedzanie tym autem to prawdziwa przyjemność.

A jeżeli chodzi o zużycie paliwa, jadąc spokojnie do 100 km/h zamkniemy się w 7 litrach na 100 km. Jazda po mieście kończy się wynikiem ok. 10-12 litrów na 100 km. Natomiast w trasie, przy 180 km/h, raczej nie przekroczymy 15 litrów na 100 km. Jak na te gabaryty i dużą moc – jest bardzo dobrze.

Na pochwałę zasługuje też 6 stopniowy automat. Jest szybki, sprawny i pomimo “zaledwie” 6 przełożeń, jest też oszczędny i cichy przy wysokich prędkościach. To taka uwaga dla tych, którzy myślą, że dobra skrzynia automatyczna musi mieć 8-9 biegów. Nie musi. Tutaj bieg szósty jest bardzo długi, dzięki czemu przy 180 km/h silnik i tak nie przekracza 3500 obr./min.

Wyposażenie

Rzecz kolejna, rzadko spotykana gdy w me ręce wpada auto ze znaczkiem Lexus, to wyposażenie. Zwykle dostaje auta w totalnie wypasionych wersjach, czyli z pełnym wyposażeniem. Tym razem trafiła mi się jednak podstawowa opcja + kilka dodatków, czyli NX 300 Optimum E-Four. Katalogowo za takie wyposażenie musielibyśmy zapłacić ponad 220 tys. zł, natomiast w obecnej ofercie kosztuje to 169 900 zł. Miałem dzięki temu napęd 4×4 o nazwie E-Four, system bezpieczeństwa Safety System+, 18 calowe felgi, pełne oświetlenie LED przodu oraz kamerę cofania.

Mimo wszystko dużym zaskoczeniem była dla mnie tapicerka materiałowa oraz ręczna regulacja fotela oraz kierownicy. Wszystko jednak miałem na korbkę i trochę to było denerwujące, gdy z auta korzystały 2 osoby. Trzeba było wszystko przestawiać, jeżeli auto zmieniało kierowcę.

Miałem też standardową kamerę cofania, zamiast systemu kamer 360 stopni. Jej jakość wciąż była bardzo dobra, jednak trochę mi brakowało dodatkowych kamer. Głównie w momencie, gdy chciałem równolegle zaparkować do krawężnika. Taki system mocno ułatwia ten manewr.

Nie miałem też dachu panoramicznego, wyświetlacza HUD, a klapa bagażnika była otwierana ręcznie, jak w Dacii. Miałem za to bardzo duży wyświetlacz centralny o przekątnej 10,25”, który może służyć m.in. za nawigację. Jest też opcja podzielenia go na pół i korzystania z nawigacji, lub multimediów oraz jednoczesne podglądanie np. średniego spalania na trasie.

Pod względem bezpieczeństwa uwag mieć nie można. Miałem wprawdzie opcjonalny pakiet Lexus Safety System+, który oferował m.in. aktywny tempomat ACC, automatyczne światła drogowe AHB, system ochrony przeciw zderzeniowej PCS z wykrywaniem pieszych oraz system utrzymywania pasa ruchu LDA. Jedynie do tego ostatniego mam uwagi, bo nie działał tak płynnie, jak choćby ten w nowszym modelu UX, ale może po kolejnym liftingu się to zmieni.

Wady

Nie ma Android Auto oraz Apple CarPlay, ale będzie. System właśnie teraz trafił do poliftowego Lexusa RX, o czym pisaliśmy tutaj. Nie obsługuje go tylko Dacia, ale i to lada chwila może się zmienić.

Obecność tych systemów oznacza, że podłączając telefon do samochodu, na ekranie auta możemy wyświetlić Mapy Google oraz Spotify. Z racji, że Mapy Google to obecnie najlepsza nawigacja do aut osobowych, a Spotify to podstawowy odtwarzacz muzyki – brak Android Auto może denerwować. Mnie denerwował.

Zawieszenie. Niby bardzo w porządku, bo bardzo cicho i sprawnie radzi sobie z nierównościami, ale na tle Hondy CR-V Hybrid jest takie trochę sztywne. Nie do końca wynika to z faktu, że zawieszenie Lexusa jest złe. Bo w sumie jest bardzo dobre. Natomiast Honda z modelem CR-V Hybrid po prostu weszła na jakiś kosmiczny poziom tłumienia nierówności.

Warto dopłacić do wentylowanych foteli ze skóry. Tutaj tego nie miałem, więc przy temperaturach 30 stopni, na długich trasach miałem spocone plecy oraz odmrożoną twarz od klimatyzacji. Jak wnętrze się nagrzeje, to jest przewalone.

Ceny

Jak na auto tej wielkości, jest dosyć drogo, natomiast jak na auto klasy premium, jest całkiem przyzwoicie. Otóż podstawowa wersja Lexusa NX 300 kosztuje 171 900 zł, a wersja hybrydowa NX 300h jest o 10 000 zł droższa. Ale dostajemy za to napęd FWD, czyli na przód.

Wersja E-Four, czyli inaczej 4×4 lub AWD, podnosi cenę do 184 900 zł i znów 10 000 zł więcej za hybrydę. Natomiast gdy rozpędzimy się z wyposażeniem, to wersja Omotenashi będzie nas kosztowała 267 900 zł w przypadku benzyny oraz 277 900 zł w przypadku hybrydy. Niby dużo, ale jak przejrzycie sobie cenniki innych producentów, to jednak okaże się (BMW, Mercedes), że wcale nie tak dużo.

Natomiast jak wspomniałem, jest to wersja Optimum, co oznacza ze za pieniądze mniejsze niż NX w podstawie, dostajemy m.in. 4×4 oraz LED-y.

Podsumowując

Świetne auto jeżeli chodzi o komfort, przyspieszenie oraz wyciszenie wnętrza. Tutaj wyraźnie czuć, że nie mamy do czynienia z czymś spoza klasy premium. Jedyne, czego mocno mi brakowało w upalne dni, to wentylowane fotele. Ale da się to zamówić opcjonalnie.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Lexus NX 300 Optimum 2019 – 2.0 turbo, 238 KM, AWD – złote, a skromne – TEST
Lexus NX 300 Optimum 2019 – 2.0 turbo, 238 KM, AWD – złote, a skromne – TEST
Lexus NX 300 Optimum 2019 – 2.0 turbo, 238 KM, AWD – złote, a skromne – TEST

Oto najtańszy Lexus NX w ofercie. Wersja Optimum kosztuje 169 900 zł, czyli taniej od podstawowej odmiany NX-a z napędem na przód. Tymczasem ma napęd na 4 koła, systemy bezpieczeństwa, kamerę cofania, reflektory Full LED oraz silnik o mocy 238 KM. Są za to siedzenia na korbkę i materiałowa tapicerka. Czy tania klasa premium ma jakiś sens?

No to tak. Do Lexusa NX 300 wsiadłem prosto z Hondy CR-V Hybrid i pierwsze wrażenie było takie – jak ten Lexus jest dobrze wyciszony. To znaczy przy prędkościach parkingowych górą była Honda, no bo hybryda, wiadomo. Natomiast po rozpędzeniu się w okolice 140 km/h i więcej, hybrydowa Honda już jazgotała swoim wolnossącym benzyniakiem, natomiast Lexus po cichu jechał do przodu.

Wyciszenie w NX 300 jest po prostu rewelacyjne. Jazda z prędkością 180 km/h nie robi na aucie żądnego wrażenia. Silnika nie słychać prawie w ogóle, natomiast do uszu pasażerów dociera co najwyżej odgłos wiatru, a to i tak w nieznacznym stopniu w porównaniu do większości, których testy czytacie na LEFTLANE.PL.

Druga rzecz, która wyróżnia auta premium, od tych spoza tego grona, jest moc. Na przykład takiego niby konkurencyjnego Peugeota 5008, a przynajmniej wartego uwagi, kupić można w podstawie z silnikiem 3 cylindrowym, o pojemności 1.2 litra i mocy 130 KM. Natomiast maksymalnie dostaniemy tam 1.6 o mocy 180 KM.

Natomiast Lexus NX w podstawie występuje 4 cylindrową, 2 litrową benzynową o mocy 238 KM. I to pomimo tego, że auta pod względem długości różni tylko 1 mm. Lexus mierzy 4640 mm, Peugeot 4641 mm. No i to są właśnie te detale, które wciąż różnią auta premium od tych tańszych. Moc i wyciszenie wnętrza.

Silnik

Ma 4 cylindry, 1998 cm3 pojemności i turbodoładowanie. Efekt to 238 KM od 4600 do 5600 obr./min oraz 350 Nm od 1650 aż do 4000 obr./min. Coś takiego po prostu musi jechać i w rzeczywistości jedzie. Jak już wspomniałem – całkiem bezgłośnie. A to nie jest takie oczywiste w autach klasy premium, o czym uświadomił mnie DS 7 swoim dźwiękiem przy wysokich obrotach. Auto ma 225 KM wyciśnięte z pojemności 1.6 litra. Moc niby podobna, a wrażenia z jazdy zupełnie inne.

Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje w NX300 E-Four 7,1 sekundy, co jest bardzo dobrym rezultatem, jak na masę zbliżającą się do 1,9 tony. Wyprzedzanie tym autem to prawdziwa przyjemność.

A jeżeli chodzi o zużycie paliwa, jadąc spokojnie do 100 km/h zamkniemy się w 7 litrach na 100 km. Jazda po mieście kończy się wynikiem ok. 10-12 litrów na 100 km. Natomiast w trasie, przy 180 km/h, raczej nie przekroczymy 15 litrów na 100 km. Jak na te gabaryty i dużą moc – jest bardzo dobrze.

Na pochwałę zasługuje też 6 stopniowy automat. Jest szybki, sprawny i pomimo “zaledwie” 6 przełożeń, jest też oszczędny i cichy przy wysokich prędkościach. To taka uwaga dla tych, którzy myślą, że dobra skrzynia automatyczna musi mieć 8-9 biegów. Nie musi. Tutaj bieg szósty jest bardzo długi, dzięki czemu przy 180 km/h silnik i tak nie przekracza 3500 obr./min.

Wyposażenie

Rzecz kolejna, rzadko spotykana gdy w me ręce wpada auto ze znaczkiem Lexus, to wyposażenie. Zwykle dostaje auta w totalnie wypasionych wersjach, czyli z pełnym wyposażeniem. Tym razem trafiła mi się jednak podstawowa opcja + kilka dodatków, czyli NX 300 Optimum E-Four. Katalogowo za takie wyposażenie musielibyśmy zapłacić ponad 220 tys. zł, natomiast w obecnej ofercie kosztuje to 169 900 zł. Miałem dzięki temu napęd 4×4 o nazwie E-Four, system bezpieczeństwa Safety System+, 18 calowe felgi, pełne oświetlenie LED przodu oraz kamerę cofania.

Mimo wszystko dużym zaskoczeniem była dla mnie tapicerka materiałowa oraz ręczna regulacja fotela oraz kierownicy. Wszystko jednak miałem na korbkę i trochę to było denerwujące, gdy z auta korzystały 2 osoby. Trzeba było wszystko przestawiać, jeżeli auto zmieniało kierowcę.

Miałem też standardową kamerę cofania, zamiast systemu kamer 360 stopni. Jej jakość wciąż była bardzo dobra, jednak trochę mi brakowało dodatkowych kamer. Głównie w momencie, gdy chciałem równolegle zaparkować do krawężnika. Taki system mocno ułatwia ten manewr.

Nie miałem też dachu panoramicznego, wyświetlacza HUD, a klapa bagażnika była otwierana ręcznie, jak w Dacii. Miałem za to bardzo duży wyświetlacz centralny o przekątnej 10,25”, który może służyć m.in. za nawigację. Jest też opcja podzielenia go na pół i korzystania z nawigacji, lub multimediów oraz jednoczesne podglądanie np. średniego spalania na trasie.

Pod względem bezpieczeństwa uwag mieć nie można. Miałem wprawdzie opcjonalny pakiet Lexus Safety System+, który oferował m.in. aktywny tempomat ACC, automatyczne światła drogowe AHB, system ochrony przeciw zderzeniowej PCS z wykrywaniem pieszych oraz system utrzymywania pasa ruchu LDA. Jedynie do tego ostatniego mam uwagi, bo nie działał tak płynnie, jak choćby ten w nowszym modelu UX, ale może po kolejnym liftingu się to zmieni.

Wady

Nie ma Android Auto oraz Apple CarPlay, ale będzie. System właśnie teraz trafił do poliftowego Lexusa RX, o czym pisaliśmy tutaj. Nie obsługuje go tylko Dacia, ale i to lada chwila może się zmienić.

Obecność tych systemów oznacza, że podłączając telefon do samochodu, na ekranie auta możemy wyświetlić Mapy Google oraz Spotify. Z racji, że Mapy Google to obecnie najlepsza nawigacja do aut osobowych, a Spotify to podstawowy odtwarzacz muzyki – brak Android Auto może denerwować. Mnie denerwował.

Zawieszenie. Niby bardzo w porządku, bo bardzo cicho i sprawnie radzi sobie z nierównościami, ale na tle Hondy CR-V Hybrid jest takie trochę sztywne. Nie do końca wynika to z faktu, że zawieszenie Lexusa jest złe. Bo w sumie jest bardzo dobre. Natomiast Honda z modelem CR-V Hybrid po prostu weszła na jakiś kosmiczny poziom tłumienia nierówności.

Warto dopłacić do wentylowanych foteli ze skóry. Tutaj tego nie miałem, więc przy temperaturach 30 stopni, na długich trasach miałem spocone plecy oraz odmrożoną twarz od klimatyzacji. Jak wnętrze się nagrzeje, to jest przewalone.

Ceny

Jak na auto tej wielkości, jest dosyć drogo, natomiast jak na auto klasy premium, jest całkiem przyzwoicie. Otóż podstawowa wersja Lexusa NX 300 kosztuje 171 900 zł, a wersja hybrydowa NX 300h jest o 10 000 zł droższa. Ale dostajemy za to napęd FWD, czyli na przód.

Wersja E-Four, czyli inaczej 4×4 lub AWD, podnosi cenę do 184 900 zł i znów 10 000 zł więcej za hybrydę. Natomiast gdy rozpędzimy się z wyposażeniem, to wersja Omotenashi będzie nas kosztowała 267 900 zł w przypadku benzyny oraz 277 900 zł w przypadku hybrydy. Niby dużo, ale jak przejrzycie sobie cenniki innych producentów, to jednak okaże się (BMW, Mercedes), że wcale nie tak dużo.

Natomiast jak wspomniałem, jest to wersja Optimum, co oznacza ze za pieniądze mniejsze niż NX w podstawie, dostajemy m.in. 4×4 oraz LED-y.

Podsumowując

Świetne auto jeżeli chodzi o komfort, przyspieszenie oraz wyciszenie wnętrza. Tutaj wyraźnie czuć, że nie mamy do czynienia z czymś spoza klasy premium. Jedyne, czego mocno mi brakowało w upalne dni, to wentylowane fotele. Ale da się to zamówić opcjonalnie.