Skoda Mountiaq – jedyny taki czeski pickup powstanie tylko w jednej sztuce

Studenci szkoły designu Skody, jak co roku, otrzymali bojowe zdanie – stworzyć niecodzienną wariację na temat któregoś z seryjnych samochodów czeskiej marki. Tym razem, owocem ich prac jest Skoda Mountiaq, czyli pierwszy taki pickup rodem z Czech.

Choć na pierwszy rzut oka Kodiaq w wersji pickup wygląda na amatorską samoróbkę, to jednak opracowanie tego kosmicznego prototypu zajęło miesiące przygotowań i ponad 2 tysiące godzin pracy.

To niecodzienne studium ma pokazywać umiejętności adeptów szkoły designu Skody, którzy co roku prezentują na wiosnę oryginalne prototypy na bazie seryjnych samochodów marki. W zeszłym roku był to Karoq Cabrio, w poprzednich latach uwagę zwrócił projekt Rapida Coupe.

Skoda Mountiaq, bo tak się nazywa, to powstały w jednym egzemplarzu nietuzinkowy pickup. Nawiązując do estetyki półciężarówek, rodzinny SUV przeszedł szereg zakrojonych na szeroką skalę modyfikacji.

Po pierwsze, czeski pickup ma wyższy prześwit o całe 100 milimetrów. Zamontowano też oryginalne 17-calowe felgi, na których spoczywają wyczynowe, offroadowe opony. Nie zabrakło też orurownia przedniego zderzaka, do którego przymocowano wyciągarkę.

Mountiaq ma być samochodem do zadań specjalnych, dlatego zderzaki i dach przyozdobiono dodatkowym oświetleniem. Studenci pamiętali też o specjalnej rurze wydechowej na wysokości słupka pasażera, ułatwiającej manewrowanie w głębokiej wodzie.

Najwięcej zmieniło się, rzecz jasna, za głowami kierowcy i pasażera. Zniknęła jedna para drzwi, a całą dalszą powierzchnię zajmuje “paka”. Przy szybie oddzielającej od niej kabinę pasażerską zamocowano dodatkowe orurowanie, a samą pakę wykończono aluminium.

Pod podłogą “paki” rozplanowano wiele schowków, a ostatnią dużą widoczną od tyłu zmianą jest jeszcze klapa. Zniknęło z niej logo marki, a w jej miejscu zamocowano klamkę.

Pod maską znalazł się 2-litrowy benzynowy TSI o mocy 187 KM. Na bezdrożach, powinno wystarczyć. Niezmiernie ciekawi nas, jak przyjąłby się taki model na rynkach światowych, gdzie praktycznie wszędzie poza Europą – pickupy są uwielbiane. To jednak na zawsze pozostanie zagadką.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Skoda Mountiaq – jedyny taki czeski pickup powstanie tylko w jednej sztuce
Skoda Mountiaq – jedyny taki czeski pickup powstanie tylko w jednej sztuce
Skoda Mountiaq – jedyny taki czeski pickup powstanie tylko w jednej sztuce

Studenci szkoły designu Skody, jak co roku, otrzymali bojowe zdanie – stworzyć niecodzienną wariację na temat któregoś z seryjnych samochodów czeskiej marki. Tym razem, owocem ich prac jest Skoda Mountiaq, czyli pierwszy taki pickup rodem z Czech.

Choć na pierwszy rzut oka Kodiaq w wersji pickup wygląda na amatorską samoróbkę, to jednak opracowanie tego kosmicznego prototypu zajęło miesiące przygotowań i ponad 2 tysiące godzin pracy.

To niecodzienne studium ma pokazywać umiejętności adeptów szkoły designu Skody, którzy co roku prezentują na wiosnę oryginalne prototypy na bazie seryjnych samochodów marki. W zeszłym roku był to Karoq Cabrio, w poprzednich latach uwagę zwrócił projekt Rapida Coupe.

Skoda Mountiaq, bo tak się nazywa, to powstały w jednym egzemplarzu nietuzinkowy pickup. Nawiązując do estetyki półciężarówek, rodzinny SUV przeszedł szereg zakrojonych na szeroką skalę modyfikacji.

Po pierwsze, czeski pickup ma wyższy prześwit o całe 100 milimetrów. Zamontowano też oryginalne 17-calowe felgi, na których spoczywają wyczynowe, offroadowe opony. Nie zabrakło też orurownia przedniego zderzaka, do którego przymocowano wyciągarkę.

Mountiaq ma być samochodem do zadań specjalnych, dlatego zderzaki i dach przyozdobiono dodatkowym oświetleniem. Studenci pamiętali też o specjalnej rurze wydechowej na wysokości słupka pasażera, ułatwiającej manewrowanie w głębokiej wodzie.

Najwięcej zmieniło się, rzecz jasna, za głowami kierowcy i pasażera. Zniknęła jedna para drzwi, a całą dalszą powierzchnię zajmuje “paka”. Przy szybie oddzielającej od niej kabinę pasażerską zamocowano dodatkowe orurowanie, a samą pakę wykończono aluminium.

Pod podłogą “paki” rozplanowano wiele schowków, a ostatnią dużą widoczną od tyłu zmianą jest jeszcze klapa. Zniknęło z niej logo marki, a w jej miejscu zamocowano klamkę.

Pod maską znalazł się 2-litrowy benzynowy TSI o mocy 187 KM. Na bezdrożach, powinno wystarczyć. Niezmiernie ciekawi nas, jak przyjąłby się taki model na rynkach światowych, gdzie praktycznie wszędzie poza Europą – pickupy są uwielbiane. To jednak na zawsze pozostanie zagadką.