Korytarz życia może stać się prawnym obowiązkiem

Choć praktyka udrażniania przejazdu pojazdom uprzywilejowanym jest powszechnie stosowana, to nadal nie brakuje sytuacji, w których korytarz życia powstaje się zbyt długo. Rząd chce dlatego, aby tworzono je profilaktycznie – gdy tylko się utworzy korek.

Tak zwany “korytarz życia” to jedna z praktyk, która – na szczęście – jest powszechnie respektowana przez większość polskich kierowców. Nie ulega jednak wątpliwości, że ułatwianie przejazdu pojazdom uprzywilejowanym niekiedy idzie opornie.

W czasie, gdy np. karetka pogotowia lub straż pożarna jedzie do poszkodowanych w wypadku, każda sekunda jest na wagę złota. Kierowcy mający problem ze zjechaniem na prawo lub lewo, skutecznie wydłużają ten dojazd niekiedy o kilkanaście-kilkadziesiąt sekund.

Rząd chce z takim zjawiskiem walczyć poprzez nadchodzącą nowelizację zapisów Prawa o ruchu drogowym. Nieoficjalnie jeszcze mówi się, że tworzenie korytarza życia stałoby się obowiązkiem nawet wtedy, gdy pojazd uprzywilejowany nie nadjeżdża.

Ustawodawca chce zatem, aby kierowcy profilaktycznie tworzyli wolne miejsce dla pojazdów na sygnale, by w razie potrzeby – uniknąć zwłoki w dojeździe do poszkodowanych. Intencje doceniamy – stawką jest w końcu życie ludzkie.

Projekt zmian zgłoszono póki co do Wykazu prac legislacyjnych. Jak mówi rzecznik resortu infrastruktury Szymon Huptyś, o postępach ministerstwo będzie informować na bieżąco. Już teraz można jednak domyślać się, że oprócz prawnego obowiązku w przepisach pojawiłyby się i kary.

Wzorem mogą być tutaj nasi zachodni sąsiedzi. W Niemczech za utrudnianie przejazdu w korytarzu życia grozi mandat w wysokości nawet 320 euro.

Potencjalne zmiany w przepisach dotyczyłyby dróg każdej kategorii. Wierząc intencjom ustawodawcy, pozwoliłyby one np. ułatwić dojazd do wypadków szczególnie w ciaśniejszych, miejskich arteriach.

Obecne regulacje obligują kierowców do ułatwienia przejazdu wyraźnie oznaczonym pojazdom uprzywilejowanym. I tutaj, zdaniem niektórych, jest źródło problemu. Kierowcy reagują dopiero, gdy słyszą sygnały. Zaczyna się nerwowa krzątanina, która nie służy nikomu.

źródło: Autokult, zdjęcie: Krzysztof Paliński/Auto Świat

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Korytarz życia może stać się prawnym obowiązkiem
Korytarz życia może stać się prawnym obowiązkiem
Korytarz życia może stać się prawnym obowiązkiem

Choć praktyka udrażniania przejazdu pojazdom uprzywilejowanym jest powszechnie stosowana, to nadal nie brakuje sytuacji, w których korytarz życia powstaje się zbyt długo. Rząd chce dlatego, aby tworzono je profilaktycznie – gdy tylko się utworzy korek.

Tak zwany “korytarz życia” to jedna z praktyk, która – na szczęście – jest powszechnie respektowana przez większość polskich kierowców. Nie ulega jednak wątpliwości, że ułatwianie przejazdu pojazdom uprzywilejowanym niekiedy idzie opornie.

W czasie, gdy np. karetka pogotowia lub straż pożarna jedzie do poszkodowanych w wypadku, każda sekunda jest na wagę złota. Kierowcy mający problem ze zjechaniem na prawo lub lewo, skutecznie wydłużają ten dojazd niekiedy o kilkanaście-kilkadziesiąt sekund.

Rząd chce z takim zjawiskiem walczyć poprzez nadchodzącą nowelizację zapisów Prawa o ruchu drogowym. Nieoficjalnie jeszcze mówi się, że tworzenie korytarza życia stałoby się obowiązkiem nawet wtedy, gdy pojazd uprzywilejowany nie nadjeżdża.

Ustawodawca chce zatem, aby kierowcy profilaktycznie tworzyli wolne miejsce dla pojazdów na sygnale, by w razie potrzeby – uniknąć zwłoki w dojeździe do poszkodowanych. Intencje doceniamy – stawką jest w końcu życie ludzkie.

Projekt zmian zgłoszono póki co do Wykazu prac legislacyjnych. Jak mówi rzecznik resortu infrastruktury Szymon Huptyś, o postępach ministerstwo będzie informować na bieżąco. Już teraz można jednak domyślać się, że oprócz prawnego obowiązku w przepisach pojawiłyby się i kary.

Wzorem mogą być tutaj nasi zachodni sąsiedzi. W Niemczech za utrudnianie przejazdu w korytarzu życia grozi mandat w wysokości nawet 320 euro.

Potencjalne zmiany w przepisach dotyczyłyby dróg każdej kategorii. Wierząc intencjom ustawodawcy, pozwoliłyby one np. ułatwić dojazd do wypadków szczególnie w ciaśniejszych, miejskich arteriach.

Obecne regulacje obligują kierowców do ułatwienia przejazdu wyraźnie oznaczonym pojazdom uprzywilejowanym. I tutaj, zdaniem niektórych, jest źródło problemu. Kierowcy reagują dopiero, gdy słyszą sygnały. Zaczyna się nerwowa krzątanina, która nie służy nikomu.

źródło: Autokult, zdjęcie: Krzysztof Paliński/Auto Świat