Test: Jeep Compass 2.0 MULTIJET II 140 KM 4X4

Nowym Compassem i Renegadem zrobiłem w sumie kilka tysięcy kilometrów. Dzisiaj, pomimo wielu różnic i kompromisów, nie mam praktycznie żadnych wątpliwości, po które auto udałbym się do salonu. Tak napisałem? Bo to prawda, jedno z tych aut nie ma dla mnie w ogóle sensu.

Od premiery Renegada i drugiej generacji Compassa minęło trochę czasu. Oba auta zdążyły już się opatrzeć na polskich drogach, zwłaszcza Renagade, który stał się dość częstym widokiem. Renegadem w limitowanej wersji Night Eagle jeździłem ponad 1,5 roku temu, zrobiłem nim ponad 2 tys. kilometrów. Auto w tej odmianie wyglądało jak nietuzinkowa bulwarówka, która mogła z powodzeniem prezentować się pomiędzy droższymi samochodami. Jednak dopiero teraz miałem okazję porządnie przetestować Jeepa Compassa. Odebrałem egzemplarz z silnikiem wysokoprężnym 2.0 MULTIJET II 140 KM 4X4. Przy okazji poinformuje Was, że gama jednostek napędowych obejmuje dwa silniki benzynowe:

  •  1.4 Tmair 140 KM i 170 KM,

oraz trzy wysokoprężne:

  •  1.6 MJD 120 KM
  • 2.0 MJD 140 KM lub 170 KM.

Napęd przenoszony może być na przednie koła lub na obydwie osie za pośrednictwem układu Jeep Active Drive 4×4. Compass z zewnątrz prezentuje się naprawdę ciekawie, zwłaszcza przód wygląda poważnie, masywnie i nowocześnie. Niestety pomimo, iż dysponowałem dobrze wyposażoną wersją, to w środku jest poprawnie, ale jakoś tak już leciwie. Potwierdziłem się w tym przekonaniu przesiadając się tydzień później do nowego Peugouta 3008. Te auta pod względem zaprojektowania i wykonania dzieli jednak przepaść. Można to nazwać inaczej – Jeep Compass łączy tradycję ze współczesną stylistyką Fiata :). Na plus trzeba zaliczyć czytelność tradycyjnych zegarów, chociaż moim zdaniem wyglądają już trochę jak z minionej dekady i nie pasują do umieszczonego centralnie między nimi wyświetlacza komputera pokładowego. Za to miejsca jest pod dostatkiem, wnętrze samochodu jest bardzo przestronne i wygodnie podróżuje w nim 5 osób. Należy wspomnieć, że równie wygodnie podróżuje się Jeepem Renegade, gdzie w środku czujemy się jakbyśmy podróżowali o wiele większym samochodem. Za kierownicą siedzi się wysoko, przestrzeń przed kierowcą i pasażerem jest zaskakująca duża. W Compassie do dyspozycji kierowcy i pasażera oddano za to duży i funkcjonalny ekran z intuicyjnym interfejsem oraz dedykowanymi aplikacjami.

Zjazd z drogi i pierwsza wpadka

Z danych fabrycznych możemy się dowiedzieć, że Compass ma prześwit poprzeczny (208 mm) a jego kąty wynoszą odpowiednio 16,8 (natarcia), 22,9 (rampowy) i 31,7 stopnia (zejścia). Na papierze nie wygląda to najgorzej, zdecydowanie lepiej niż w większości SUV-ów. Niestety tylko na papierze, bo gdy zjechałem z drogi na piaszczystą drogę z dziurami po kałużach, już po chwili ostro przytarłem przodem. Zdziwiłem się, bo przejeżdżałem tędy bez problemu Renegadem w zwykłej wersji. Wyszedłem sprawdzić, czym zahaczyłem o podłoże. Okazało się, że z przodu do zderzaka przyczepiona jest jakaś dziwna lotka, zupełnie nie wiem po co, obniża samochód o jakieś 3-4 centymetry. Może dlatego, że Jeep oferuje też wersję Trailhawk z inaczej ukształtowanym zderzakiem i podniesionym zawieszeniem (nie jest ona dostępna w Polsce). Szkoda, bo do dyspozycji kierowcy jest stały napęd 4×4 (można go uruchomić za pomocą dedykowanego selektora. Można też za jego pomocą włączyć blokadę sprzęgła czy terenowe tryby na śnieg, błoto lub piach (różne ustawienia zmieniają podawanie momentu obrotowego na osie).

Dobra jednostka napędowa ze skrzynią typu filozof

Jeepem w mieście jak i poza nim jeździ się bardzo przyjemnie, auto dobrze się prowadzi a wysokoprężna jednostka zapewnia wystarczającą dynamikę. Kierowca dysponuje 140 KM i 350 Nm. Pozwala to rozpędzić samochód do 190 km/h i przyspieszyć do 100 km/h w 10 sekund. Całkiem przyzwoicie. Niestety muszę ponarzekać na automatyczną skrzynię biegów, która ciągle myślała co ma robić. Z początku myślałem, że mam starego automata a nie nowoczesną skrzynię 9-biegową. Wciskasz gaz i czekasz na reakcje, zespół napędowym myśli i po chwili jakby w panice zaczyna działać na oślep. Podobnie jest z dojeżdżaniem do świateł, skrzynia się gubi, silnik potrafi się lekko zdławić. Zdecydowanie wybrałbym wersję ze skrzynią manualną. Zaletą samochodu jest spalanie, przy oszczędnej jeździe auto zadowoli się około 7,5 litra ropy w cyklu mieszanym, w mieście trzeba doliczyć 0,5 litra, natomiast w trasie spokojnie zejdziemy poniżej 6 litrów.

Gdybym miał wybierać, kupiłbym sobie Jeepa Renegade

Żeby kupić Compassa w wersji Limited 4×4 z dwulitrowym dieslem i jako takim wyposażeniem trzeba szykować około 150 tys. 1.6 MULTIJET II 120KM 4X2  ze skrzynią manualna kupimy co prawda za 120 tys., ale moim zdaniem, to już całkowicie mija się z celem, podobnie jak zakup wersji benzynowej Sport 1.4 MULTIAIR 140KM 4X2 M6 za 90 tys. Gdybym miał wydać 120 tys. to z rabatem kupiłbym Jeepa Renegade w wersji 2.0 MULTIJET II 170KM 4X4 A9 o mocy 170 KM z napędem 4WD LOW. Ponadto w Renegade byłem pozytywnie zaskoczony wykonaniem wnętrza i akceptuje jego funkcjonalność. Po drugie w ciekawszej wersji oswoiłem się z jego wyglądem i bardzo się podoba. Po trzecie lubię wypady na do lasu na grzyby lub nad jezioro powędkować, a tym autem dojadę bezstresowo w większość miejsc niedostępnych dla Compassa.

 

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Test: Jeep Compass 2.0 MULTIJET II 140 KM 4X4
Test: Jeep Compass 2.0 MULTIJET II 140 KM 4X4
Test: Jeep Compass 2.0 MULTIJET II 140 KM 4X4

Nowym Compassem i Renegadem zrobiłem w sumie kilka tysięcy kilometrów. Dzisiaj, pomimo wielu różnic i kompromisów, nie mam praktycznie żadnych wątpliwości, po które auto udałbym się do salonu. Tak napisałem? Bo to prawda, jedno z tych aut nie ma dla mnie w ogóle sensu.

Od premiery Renegada i drugiej generacji Compassa minęło trochę czasu. Oba auta zdążyły już się opatrzeć na polskich drogach, zwłaszcza Renagade, który stał się dość częstym widokiem. Renegadem w limitowanej wersji Night Eagle jeździłem ponad 1,5 roku temu, zrobiłem nim ponad 2 tys. kilometrów. Auto w tej odmianie wyglądało jak nietuzinkowa bulwarówka, która mogła z powodzeniem prezentować się pomiędzy droższymi samochodami. Jednak dopiero teraz miałem okazję porządnie przetestować Jeepa Compassa. Odebrałem egzemplarz z silnikiem wysokoprężnym 2.0 MULTIJET II 140 KM 4X4. Przy okazji poinformuje Was, że gama jednostek napędowych obejmuje dwa silniki benzynowe:

  •  1.4 Tmair 140 KM i 170 KM,

oraz trzy wysokoprężne:

  •  1.6 MJD 120 KM
  • 2.0 MJD 140 KM lub 170 KM.

Napęd przenoszony może być na przednie koła lub na obydwie osie za pośrednictwem układu Jeep Active Drive 4×4. Compass z zewnątrz prezentuje się naprawdę ciekawie, zwłaszcza przód wygląda poważnie, masywnie i nowocześnie. Niestety pomimo, iż dysponowałem dobrze wyposażoną wersją, to w środku jest poprawnie, ale jakoś tak już leciwie. Potwierdziłem się w tym przekonaniu przesiadając się tydzień później do nowego Peugouta 3008. Te auta pod względem zaprojektowania i wykonania dzieli jednak przepaść. Można to nazwać inaczej – Jeep Compass łączy tradycję ze współczesną stylistyką Fiata :). Na plus trzeba zaliczyć czytelność tradycyjnych zegarów, chociaż moim zdaniem wyglądają już trochę jak z minionej dekady i nie pasują do umieszczonego centralnie między nimi wyświetlacza komputera pokładowego. Za to miejsca jest pod dostatkiem, wnętrze samochodu jest bardzo przestronne i wygodnie podróżuje w nim 5 osób. Należy wspomnieć, że równie wygodnie podróżuje się Jeepem Renegade, gdzie w środku czujemy się jakbyśmy podróżowali o wiele większym samochodem. Za kierownicą siedzi się wysoko, przestrzeń przed kierowcą i pasażerem jest zaskakująca duża. W Compassie do dyspozycji kierowcy i pasażera oddano za to duży i funkcjonalny ekran z intuicyjnym interfejsem oraz dedykowanymi aplikacjami.

Zjazd z drogi i pierwsza wpadka

Z danych fabrycznych możemy się dowiedzieć, że Compass ma prześwit poprzeczny (208 mm) a jego kąty wynoszą odpowiednio 16,8 (natarcia), 22,9 (rampowy) i 31,7 stopnia (zejścia). Na papierze nie wygląda to najgorzej, zdecydowanie lepiej niż w większości SUV-ów. Niestety tylko na papierze, bo gdy zjechałem z drogi na piaszczystą drogę z dziurami po kałużach, już po chwili ostro przytarłem przodem. Zdziwiłem się, bo przejeżdżałem tędy bez problemu Renegadem w zwykłej wersji. Wyszedłem sprawdzić, czym zahaczyłem o podłoże. Okazało się, że z przodu do zderzaka przyczepiona jest jakaś dziwna lotka, zupełnie nie wiem po co, obniża samochód o jakieś 3-4 centymetry. Może dlatego, że Jeep oferuje też wersję Trailhawk z inaczej ukształtowanym zderzakiem i podniesionym zawieszeniem (nie jest ona dostępna w Polsce). Szkoda, bo do dyspozycji kierowcy jest stały napęd 4×4 (można go uruchomić za pomocą dedykowanego selektora. Można też za jego pomocą włączyć blokadę sprzęgła czy terenowe tryby na śnieg, błoto lub piach (różne ustawienia zmieniają podawanie momentu obrotowego na osie).

Dobra jednostka napędowa ze skrzynią typu filozof

Jeepem w mieście jak i poza nim jeździ się bardzo przyjemnie, auto dobrze się prowadzi a wysokoprężna jednostka zapewnia wystarczającą dynamikę. Kierowca dysponuje 140 KM i 350 Nm. Pozwala to rozpędzić samochód do 190 km/h i przyspieszyć do 100 km/h w 10 sekund. Całkiem przyzwoicie. Niestety muszę ponarzekać na automatyczną skrzynię biegów, która ciągle myślała co ma robić. Z początku myślałem, że mam starego automata a nie nowoczesną skrzynię 9-biegową. Wciskasz gaz i czekasz na reakcje, zespół napędowym myśli i po chwili jakby w panice zaczyna działać na oślep. Podobnie jest z dojeżdżaniem do świateł, skrzynia się gubi, silnik potrafi się lekko zdławić. Zdecydowanie wybrałbym wersję ze skrzynią manualną. Zaletą samochodu jest spalanie, przy oszczędnej jeździe auto zadowoli się około 7,5 litra ropy w cyklu mieszanym, w mieście trzeba doliczyć 0,5 litra, natomiast w trasie spokojnie zejdziemy poniżej 6 litrów.

Gdybym miał wybierać, kupiłbym sobie Jeepa Renegade

Żeby kupić Compassa w wersji Limited 4×4 z dwulitrowym dieslem i jako takim wyposażeniem trzeba szykować około 150 tys. 1.6 MULTIJET II 120KM 4X2  ze skrzynią manualna kupimy co prawda za 120 tys., ale moim zdaniem, to już całkowicie mija się z celem, podobnie jak zakup wersji benzynowej Sport 1.4 MULTIAIR 140KM 4X2 M6 za 90 tys. Gdybym miał wydać 120 tys. to z rabatem kupiłbym Jeepa Renegade w wersji 2.0 MULTIJET II 170KM 4X4 A9 o mocy 170 KM z napędem 4WD LOW. Ponadto w Renegade byłem pozytywnie zaskoczony wykonaniem wnętrza i akceptuje jego funkcjonalność. Po drugie w ciekawszej wersji oswoiłem się z jego wyglądem i bardzo się podoba. Po trzecie lubię wypady na do lasu na grzyby lub nad jezioro powędkować, a tym autem dojadę bezstresowo w większość miejsc niedostępnych dla Compassa.