Poseł chciałby, by zezwolono omijanie korków na autostradzie pod prąd

Paraliż komunikacyjny, jaki powodują wypadki na drogach szybkiego ruchu, doprowadza często do dantejskich scen. Kierowcy, którzy chcą ominąć wielogodzinne korki, decydują się na jazdę pod prąd, do najbliższego zjazdu. W świetle prawa to poważne wykroczenie. Poseł Janusz Sanocki chciałby, aby taki manewr został jednak prawnie dopuszczony. Jakie ma argumenty?

Kto choćby sporadycznie wybiera się w podróż polskimi autostradami lub drogami szybkiego ruchu, ten wie, że korki to nie tylko utrapienie dla mieszkańców miast. Zatory na takich szosach potrafią być nawet bardziej uporczywe. W sytuacji, gdy dojdzie do groźnego wypadku blokującego całą jezdnię, tworzą się niekiedy kilkugodzinne, wielokilometrowe korki.

Nie ma litości dla jadących pod prąd

W teorii jest to sytuacja bez wyjścia – uwięzieni kierowcy muszą czekać na udrożnienie zatoru, cierpliwie czekając na swoją kolej. Praktyka pokazuje jednak, że wielu kierujących nie ma w sobie tyle cierpliwości i decydują się na ryzykowne manewry. Szukając luki, najczęściej na poboczu, niektórzy śmiałkowie zawracają i jadą pod prąd aż do najbliższego zjazdu.

Ten manewr to nie tylko łamanie przepisów, ale i stwarzanie dużego zagrożenia. Blokowanie pasa awaryjnego może doprowadzić do kolizji np. z karetką pogotowia lub co najmniej wydłużenia jej drogi do celu interwencji. W najlepszych sytuacjach, łamiący w ten sposób prawo zostają nagrani przez innych kierowców i zgłoszeni na policję.

Poseł proponuje

Pechowcy, w trakcie jazdy są “zawracani” przez napotkany patrol policji. Przyłapanym, grozi mandat karny w wysokości od 200 do 500 złotych, zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące lub sprawa w sądzie. Janusz Sanocki, poseł niezrzeszony, postanowił jednak stanąć w roli adwokata diabła, składając do resortu administracji i spraw wewnętrznych wartą opisania interpelację.

Deputowany pisze w niej, że zawracanie na zakorkowanej autostradzie może powinno być w niektórych przypadkach uzasadnione. Rekordowe korki spowodowane wypadkami, uziemiają kierowców niekiedy na nawet 6 godzin. Rozwiązaniem, zdaniem Sanockiego, powinno być wprowadzenie możliwości utworzenia przez policjantów w takich sytuacjach tzw. korytarzy do bezpiecznego wycofania się z korku.

Jak nie pod prąd, to może częściej otwierać barierki?

Prowadziłoby to domyślnie do rozładowania korków i legalnego umożliwienia kierującym sprawnego ominięcia wydłużającej podróż przeszkody. W ocenie posła, policja rzadko kiedy podejmuje konkretne działania w przypadku pojawienia się dużych korków na autostradach spowodowanych zdarzeniem drogowym.

Poza policyjnymi korytarzami, Sanocki zaproponował też np. aby częściej otwierać barierki rozdzielające pasy jezdni. Pozwalałoby to kierowcom w alternatywny sposób wydostać się z zatoru, udając się do najbliższego zjazdu z autostrady w przeciwnym kierunku jazdy.

Komentarze

Najnowsze

  •  

    Najmocniejszy Seat Tarraco FR to 241-konna hybryda

    Rok światowej premierze największego SUV-a Seata, hiszpańska marka zaprezentowała najszybszą i zarazem bardzo ekonomiczną odmianę. 241-konne Tarraco FR to, zgodnie z trendami,...
    29 sierpnia 2019

  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Poseł chciałby, by zezwolono omijanie korków na autostradzie pod prąd
Poseł chciałby, by zezwolono omijanie korków na autostradzie pod prąd
Poseł chciałby, by zezwolono omijanie korków na autostradzie pod prąd

Paraliż komunikacyjny, jaki powodują wypadki na drogach szybkiego ruchu, doprowadza często do dantejskich scen. Kierowcy, którzy chcą ominąć wielogodzinne korki, decydują się na jazdę pod prąd, do najbliższego zjazdu. W świetle prawa to poważne wykroczenie. Poseł Janusz Sanocki chciałby, aby taki manewr został jednak prawnie dopuszczony. Jakie ma argumenty?

Kto choćby sporadycznie wybiera się w podróż polskimi autostradami lub drogami szybkiego ruchu, ten wie, że korki to nie tylko utrapienie dla mieszkańców miast. Zatory na takich szosach potrafią być nawet bardziej uporczywe. W sytuacji, gdy dojdzie do groźnego wypadku blokującego całą jezdnię, tworzą się niekiedy kilkugodzinne, wielokilometrowe korki.

Nie ma litości dla jadących pod prąd

W teorii jest to sytuacja bez wyjścia – uwięzieni kierowcy muszą czekać na udrożnienie zatoru, cierpliwie czekając na swoją kolej. Praktyka pokazuje jednak, że wielu kierujących nie ma w sobie tyle cierpliwości i decydują się na ryzykowne manewry. Szukając luki, najczęściej na poboczu, niektórzy śmiałkowie zawracają i jadą pod prąd aż do najbliższego zjazdu.

Ten manewr to nie tylko łamanie przepisów, ale i stwarzanie dużego zagrożenia. Blokowanie pasa awaryjnego może doprowadzić do kolizji np. z karetką pogotowia lub co najmniej wydłużenia jej drogi do celu interwencji. W najlepszych sytuacjach, łamiący w ten sposób prawo zostają nagrani przez innych kierowców i zgłoszeni na policję.

Poseł proponuje

Pechowcy, w trakcie jazdy są “zawracani” przez napotkany patrol policji. Przyłapanym, grozi mandat karny w wysokości od 200 do 500 złotych, zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące lub sprawa w sądzie. Janusz Sanocki, poseł niezrzeszony, postanowił jednak stanąć w roli adwokata diabła, składając do resortu administracji i spraw wewnętrznych wartą opisania interpelację.

Deputowany pisze w niej, że zawracanie na zakorkowanej autostradzie może powinno być w niektórych przypadkach uzasadnione. Rekordowe korki spowodowane wypadkami, uziemiają kierowców niekiedy na nawet 6 godzin. Rozwiązaniem, zdaniem Sanockiego, powinno być wprowadzenie możliwości utworzenia przez policjantów w takich sytuacjach tzw. korytarzy do bezpiecznego wycofania się z korku.

Jak nie pod prąd, to może częściej otwierać barierki?

Prowadziłoby to domyślnie do rozładowania korków i legalnego umożliwienia kierującym sprawnego ominięcia wydłużającej podróż przeszkody. W ocenie posła, policja rzadko kiedy podejmuje konkretne działania w przypadku pojawienia się dużych korków na autostradach spowodowanych zdarzeniem drogowym.

Poza policyjnymi korytarzami, Sanocki zaproponował też np. aby częściej otwierać barierki rozdzielające pasy jezdni. Pozwalałoby to kierowcom w alternatywny sposób wydostać się z zatoru, udając się do najbliższego zjazdu z autostrady w przeciwnym kierunku jazdy.