Renault Talisman TCe 225 EDC FAP – TEST

Trochę się bałem tego testu, bo jakieś 3 lata temu jeździłem Talismanem z początku produkcji i auto okazało się przeciętniakiem. Piękne nadwozie oraz rozczarowujące właściwości jezdne. Tak to zapamiętałem. W efekcie Talisman stał się dla mnie najbardziej rozczarowującym autem od Renault. Okazuje się jednak, że 3 lata sporo zmieniły.

Mocy było mało, jeździłem wersją 150 KM, więc rozpędzanie auta sprawiało wrażenie, jakby silnik miał zaraz wyzionąć ducha. Jednocześnie przyspieszenie było takie sobie. To samo z pracą zawieszenia – do kabiny docierało mnóstwo odgłosów z okolic kół. Każdą dziurę słychać było w kabinie dosyć wyraźnie. Denerwowała nawet jazda po bardziej chropowatym asfalcie, bo te dźwięki też wyraźnie dostawały się do kabiny.

Wykończenie wnętrza również było takie sobie. Niby wszystko ok, nowoczesne zegary, wielki ekran, ale jakoś tak lekko tandetnie, jeśli chodzi o spasowanie. I wtem po 3 latach w me ręce wpadł Renault Talisman S-Line TCe 225 EDC FAP.

Pod maską 224 KM

Odnośnie mocy dużo się zmieniło, bo silnik 1.8 TCe pracujący pod maską Talismana to w bardzo udana konstrukcja. Jadąc 90-100 km/h silnik potrzebuje zaledwie 5 litrów na 100 km, zaś przy 140 km/h zużycie paliwa wzrasta do do góra 7,5 litra na 100 km.

Drugi fajny aspekt tego silnika to moc. Osiąga on moc 224 KM oraz moment obrotowy 300 Nm od 2000 obr./min i jest zestawiony z całkiem przyjemnym, 7 stopniowym automatem EDC. W efekcie sprint do 100 km/h trwa zaledwie 7,4 sekundy (7,6 s w wersji z 4Control).

Wyprzedzanie na trasie to prawdziwa przyjemność. Zakładasz, że wyprzedzisz 1-2 samochody za jednym podejściem, a po wciśnięciu gazu okazuje się że możesz wyprzedzić bez problemu 3-4 auta.

Rzecz kolejna, silnik ten jest znacznie bardziej przyjemny w odbiorze od konkurencyjnego 1.6 PureTech 225 KM, znajdującego się m.in. pod maską nowego Peugeota 508 oraz DS 7. W tym drugim aucie silnik sprawia wrażenie wysilonego, a przy wciskaniu gazu w podłogę wydaje z siebie średnio zachwycające dźwięku. A w Renault Talisman pod tym względem jest znacznie lepiej.

Warto dodać, że ten sam silnik 1.8 TCe – w nieco zmodyfikowanej wersji – montowany jest także w Renault Megane RS oraz Alpine A110, gdzie rozwija odpowiednio 300 KM oraz 252 KM.

Praca zawieszenia i komfort podróży

Jak już wspomniałem w Talismanie z początku produkcji było pod tym względem słabo. Natomiast w obecnej wersji coś musieli poprawić.

Warunkiem jest jednak skorzystanie z trybu Multi-Sense z adaptacyjnym zawieszeniem, czyli tzw. trybów jazdy. Co więcej – żaden z wbudowanych trybów nie był dla mnie idealny. W trybie Normal uważam że zawieszenie jest zbyt sztywne. W trybie Comfort zawieszenie jest już ok, natomiast układ kierowniczy działa tak lekko, że auto ma ochotę jechać nie tam gdzie chcemy, a tam gdzie prowadzą koleiny.

Rozwiązaniem jest tryb Preso, gdzie wszystko można ustawić wg własnych upodobań. Silnik w tryb Eco, Normal lub Sport. Jak kto lubi. Natomiast zawieszenie działa przyjemnie tylko w trybie Comfort. Układ kierowniczy zaś – tylko w trybie Normal. I w ten sposób ustawiony Talisman prowadzi się już całkiem inaczej. Całkiem dobrze.

Mam też nieodparte wrażenie, że inżynierowie trochę poprawili pracę zawieszenia oraz nieco wygłuszyć nadkola. Wciąż znam auta lepiej wyciszone – choćby Superb – ale Talisman nie odstaje już tak, jak wcześniej. Ale wynika to pewnie z obecności zawieszenia adaptacyjnego.

Jeżeli chodzi o wyciszenie od wiatru – też jest całkiem ok, przy prędkościach autostradowych w aucie nie ma nadmiernego hałasu. Nie jest to może komfort klasy premium, ale to raczej oczywiste. Z drugiej strony Talisman TCe 225 na na tyle dużo mocy, że spokojnie można nim jechać 200 km/h (maksymalnie 240 km/h), a przy takich prędkościach w kabinie jest już głośno.

4 koła skrętne

Egzemplarz którym jeździłem wyposażony był także w system 4 kół skrętnych o nazwie 4Control. Renault twierdzi, że system 100 razy w ciągu sekundy sprawdza co zrobić z tylnymi kołami i gdy jest taka potrzeba, może je wychylić o 3,5°. Podobno wpływa to na pewniejsze pokonywanie zakrętów przy wyższych prędkościach. Być może, choć ja tego nie odczułem.

Czułem za to działanie tego systemu w mieście. Średnica zawracania między krawężnikami Talismana z 4Control to 10,8 m, podczas gdy wersja bez tego systemu potrzebuje do tego 80 cm więcej. Gdy skręcimy kierownicę maksymalnie jest też wrażenie, że tył samochodu ucieka w przeciwnym kierunku. Wrażenie zupełnie słuszne zresztą.

Wadą 4Control jest tylko mniejszy zbiornik paliwa o 4 litry (ma 47 litrów) oraz o 0,2 s wolniejsze przyspieszenie od 0 do 100 km/h.

Wnętrze

W 2015/16 roku Talisman zrobił na mnie przeciętne wrażenie. Natomiast w egzemplarzu z rocznika 2019 pod tym względem jest znacznie lepiej. Jednak tym razem dostałem niemal najwyższe wyposażenie S-Edition. Sprawę poprawiał przede wszystkim duży dach panoramiczny. Materiały też nie są tak złe, jak je zapamiętałem.

Jest dużo miękkiego plastiku i to nawet poniżej linii ekranu. Na przykład schowek wykonany jest z miękkiego materiału. To samo na konsoli centralnej – jest miękko. Dzięki temu można bardzo wygodnie oprzeć prawe kolano przy dłuższej trasie.

Jeżeli chodzi o multimedia – jestem pozytywnie zaskoczony obsługą Android Auto. Ekran w aucie ma 8,7”, czyli wciąż jest dosyć duży jak na dzisiejsze standardy. Jego orientacja jest jednak pionowa. W poprzednich wersjach Renault nawigacja Mapy Google wyświetlała się na ekranie w niedużym, poziomym oknie.

Natomiast teraz po podłączeniu telefonu do Talismana, moim oczom ukazał się znacznie wyższa aplikacja Map Google. Nie zajmuje wprawdzie całego wyświetlacza, ale i tak jest większa niż wcześniej. Nie wiem wprawdzie, czy wynika to z poprawek Renault, czy też z poprawek Google – w każdym razie z multimediów korzysta się całkiem przyjemnie.

Jeżeli chodzi o nagłośnienie – nie miałem systemu audio Bose. Dostępny jest on bowiem w wyższym wyposażeniu Initiale Paris lub za dopłatą. Miałem standardowe audio, które ku memu zaskoczeniu grało całkiem dobrze.

Z ciekawostek wymienić należy też system, który odsuwa fotel kierowcy po wyłączeniu silnika i przysuwa go po jego włączeniu. Zupełnie jak w Lexusie. Miałem też kamerę cofania bardzo dobrej jakości.

Warto też wspomnieć o naprawdę dużym bagażniku – ma 608 litrów i 1022 po złożeniu siedzeń. To prawie tyle co w Superbie i więcej, niż w Insignii.

Wady

Adaptacyjny tempomat nie działa w pełnym zakresie prędkości. W trasie radzi sobie dobrze, ale gdy chcemy z niego skorzystać w korkach – nic z tego. To samo, gdy chcemy go uruchomić przy wyższych prędkościach. Miałem problem, żeby go uruchomić powyżej 160 km/h.

Wspomniane już zawieszenie też nie jest tak komfortowe, jak w choćby Superbie, czy w nowym Peugeocie 508.

Ceny

Renault Talisman kosztuje minimum 89 900 zł w podstawowym wyposażeniu Business z silnikiem diesla Blue dCi 120 KM.

Słabszy silnik benzynowy ma 160 KM i kosztuje już 108 900 zł, ze względu że jest to już wyższe wyposażenie Limited.

To oznacza, że w wyposażeniu pojawia się system Multi-Sense, wspomagania parkowania przodem i tyłem, czy elektryczne szyby z tyłu.

Wersja S-Edition z silnikiem TCe 225 to już wydatek 142 000 zł. Dostajemy wtedy pełne światła LED, rozpoznawanie znaków drogowych, większy wyświetlacz 8,7”, system 4Control, wentylowane i podgrzewane fotele, skórę i 19-calowe felgi.

Jest też wyposażenie Initiale Paris, w którym wygląd auta traci nieco na zadziorności, ale dostajemy kamerę cofania, wyświetlacz HUD, czy nagłośnienie Bose. Ale to można też opcjonalnie dokupić do wersji S-Edition.

Reasumując, 3 lata temu byłem rozczarowany Talismanem, bo dostałem słabo wyposażony egzemplarz ze słabym silnikiem. Natomiast dobrze wyposażony Talisman z 224 konnym silnikiem to bardzo udany samochód. Może nie tak dobry jak Superb, ale też nie tak drogi w bogatej wersji wyposażenia.

Komentarze

Najnowsze


  

Testy

więcej >>

pOPULARNE

Renault Talisman TCe 225 EDC FAP – TEST
Renault Talisman TCe 225 EDC FAP – TEST
Renault Talisman TCe 225 EDC FAP – TEST

Trochę się bałem tego testu, bo jakieś 3 lata temu jeździłem Talismanem z początku produkcji i auto okazało się przeciętniakiem. Piękne nadwozie oraz rozczarowujące właściwości jezdne. Tak to zapamiętałem. W efekcie Talisman stał się dla mnie najbardziej rozczarowującym autem od Renault. Okazuje się jednak, że 3 lata sporo zmieniły.

Mocy było mało, jeździłem wersją 150 KM, więc rozpędzanie auta sprawiało wrażenie, jakby silnik miał zaraz wyzionąć ducha. Jednocześnie przyspieszenie było takie sobie. To samo z pracą zawieszenia – do kabiny docierało mnóstwo odgłosów z okolic kół. Każdą dziurę słychać było w kabinie dosyć wyraźnie. Denerwowała nawet jazda po bardziej chropowatym asfalcie, bo te dźwięki też wyraźnie dostawały się do kabiny.

Wykończenie wnętrza również było takie sobie. Niby wszystko ok, nowoczesne zegary, wielki ekran, ale jakoś tak lekko tandetnie, jeśli chodzi o spasowanie. I wtem po 3 latach w me ręce wpadł Renault Talisman S-Line TCe 225 EDC FAP.

Pod maską 224 KM

Odnośnie mocy dużo się zmieniło, bo silnik 1.8 TCe pracujący pod maską Talismana to w bardzo udana konstrukcja. Jadąc 90-100 km/h silnik potrzebuje zaledwie 5 litrów na 100 km, zaś przy 140 km/h zużycie paliwa wzrasta do do góra 7,5 litra na 100 km.

Drugi fajny aspekt tego silnika to moc. Osiąga on moc 224 KM oraz moment obrotowy 300 Nm od 2000 obr./min i jest zestawiony z całkiem przyjemnym, 7 stopniowym automatem EDC. W efekcie sprint do 100 km/h trwa zaledwie 7,4 sekundy (7,6 s w wersji z 4Control).

Wyprzedzanie na trasie to prawdziwa przyjemność. Zakładasz, że wyprzedzisz 1-2 samochody za jednym podejściem, a po wciśnięciu gazu okazuje się że możesz wyprzedzić bez problemu 3-4 auta.

Rzecz kolejna, silnik ten jest znacznie bardziej przyjemny w odbiorze od konkurencyjnego 1.6 PureTech 225 KM, znajdującego się m.in. pod maską nowego Peugeota 508 oraz DS 7. W tym drugim aucie silnik sprawia wrażenie wysilonego, a przy wciskaniu gazu w podłogę wydaje z siebie średnio zachwycające dźwięku. A w Renault Talisman pod tym względem jest znacznie lepiej.

Warto dodać, że ten sam silnik 1.8 TCe – w nieco zmodyfikowanej wersji – montowany jest także w Renault Megane RS oraz Alpine A110, gdzie rozwija odpowiednio 300 KM oraz 252 KM.

Praca zawieszenia i komfort podróży

Jak już wspomniałem w Talismanie z początku produkcji było pod tym względem słabo. Natomiast w obecnej wersji coś musieli poprawić.

Warunkiem jest jednak skorzystanie z trybu Multi-Sense z adaptacyjnym zawieszeniem, czyli tzw. trybów jazdy. Co więcej – żaden z wbudowanych trybów nie był dla mnie idealny. W trybie Normal uważam że zawieszenie jest zbyt sztywne. W trybie Comfort zawieszenie jest już ok, natomiast układ kierowniczy działa tak lekko, że auto ma ochotę jechać nie tam gdzie chcemy, a tam gdzie prowadzą koleiny.

Rozwiązaniem jest tryb Preso, gdzie wszystko można ustawić wg własnych upodobań. Silnik w tryb Eco, Normal lub Sport. Jak kto lubi. Natomiast zawieszenie działa przyjemnie tylko w trybie Comfort. Układ kierowniczy zaś – tylko w trybie Normal. I w ten sposób ustawiony Talisman prowadzi się już całkiem inaczej. Całkiem dobrze.

Mam też nieodparte wrażenie, że inżynierowie trochę poprawili pracę zawieszenia oraz nieco wygłuszyć nadkola. Wciąż znam auta lepiej wyciszone – choćby Superb – ale Talisman nie odstaje już tak, jak wcześniej. Ale wynika to pewnie z obecności zawieszenia adaptacyjnego.

Jeżeli chodzi o wyciszenie od wiatru – też jest całkiem ok, przy prędkościach autostradowych w aucie nie ma nadmiernego hałasu. Nie jest to może komfort klasy premium, ale to raczej oczywiste. Z drugiej strony Talisman TCe 225 na na tyle dużo mocy, że spokojnie można nim jechać 200 km/h (maksymalnie 240 km/h), a przy takich prędkościach w kabinie jest już głośno.

4 koła skrętne

Egzemplarz którym jeździłem wyposażony był także w system 4 kół skrętnych o nazwie 4Control. Renault twierdzi, że system 100 razy w ciągu sekundy sprawdza co zrobić z tylnymi kołami i gdy jest taka potrzeba, może je wychylić o 3,5°. Podobno wpływa to na pewniejsze pokonywanie zakrętów przy wyższych prędkościach. Być może, choć ja tego nie odczułem.

Czułem za to działanie tego systemu w mieście. Średnica zawracania między krawężnikami Talismana z 4Control to 10,8 m, podczas gdy wersja bez tego systemu potrzebuje do tego 80 cm więcej. Gdy skręcimy kierownicę maksymalnie jest też wrażenie, że tył samochodu ucieka w przeciwnym kierunku. Wrażenie zupełnie słuszne zresztą.

Wadą 4Control jest tylko mniejszy zbiornik paliwa o 4 litry (ma 47 litrów) oraz o 0,2 s wolniejsze przyspieszenie od 0 do 100 km/h.

Wnętrze

W 2015/16 roku Talisman zrobił na mnie przeciętne wrażenie. Natomiast w egzemplarzu z rocznika 2019 pod tym względem jest znacznie lepiej. Jednak tym razem dostałem niemal najwyższe wyposażenie S-Edition. Sprawę poprawiał przede wszystkim duży dach panoramiczny. Materiały też nie są tak złe, jak je zapamiętałem.

Jest dużo miękkiego plastiku i to nawet poniżej linii ekranu. Na przykład schowek wykonany jest z miękkiego materiału. To samo na konsoli centralnej – jest miękko. Dzięki temu można bardzo wygodnie oprzeć prawe kolano przy dłuższej trasie.

Jeżeli chodzi o multimedia – jestem pozytywnie zaskoczony obsługą Android Auto. Ekran w aucie ma 8,7”, czyli wciąż jest dosyć duży jak na dzisiejsze standardy. Jego orientacja jest jednak pionowa. W poprzednich wersjach Renault nawigacja Mapy Google wyświetlała się na ekranie w niedużym, poziomym oknie.

Natomiast teraz po podłączeniu telefonu do Talismana, moim oczom ukazał się znacznie wyższa aplikacja Map Google. Nie zajmuje wprawdzie całego wyświetlacza, ale i tak jest większa niż wcześniej. Nie wiem wprawdzie, czy wynika to z poprawek Renault, czy też z poprawek Google – w każdym razie z multimediów korzysta się całkiem przyjemnie.

Jeżeli chodzi o nagłośnienie – nie miałem systemu audio Bose. Dostępny jest on bowiem w wyższym wyposażeniu Initiale Paris lub za dopłatą. Miałem standardowe audio, które ku memu zaskoczeniu grało całkiem dobrze.

Z ciekawostek wymienić należy też system, który odsuwa fotel kierowcy po wyłączeniu silnika i przysuwa go po jego włączeniu. Zupełnie jak w Lexusie. Miałem też kamerę cofania bardzo dobrej jakości.

Warto też wspomnieć o naprawdę dużym bagażniku – ma 608 litrów i 1022 po złożeniu siedzeń. To prawie tyle co w Superbie i więcej, niż w Insignii.

Wady

Adaptacyjny tempomat nie działa w pełnym zakresie prędkości. W trasie radzi sobie dobrze, ale gdy chcemy z niego skorzystać w korkach – nic z tego. To samo, gdy chcemy go uruchomić przy wyższych prędkościach. Miałem problem, żeby go uruchomić powyżej 160 km/h.

Wspomniane już zawieszenie też nie jest tak komfortowe, jak w choćby Superbie, czy w nowym Peugeocie 508.

Ceny

Renault Talisman kosztuje minimum 89 900 zł w podstawowym wyposażeniu Business z silnikiem diesla Blue dCi 120 KM.

Słabszy silnik benzynowy ma 160 KM i kosztuje już 108 900 zł, ze względu że jest to już wyższe wyposażenie Limited.

To oznacza, że w wyposażeniu pojawia się system Multi-Sense, wspomagania parkowania przodem i tyłem, czy elektryczne szyby z tyłu.

Wersja S-Edition z silnikiem TCe 225 to już wydatek 142 000 zł. Dostajemy wtedy pełne światła LED, rozpoznawanie znaków drogowych, większy wyświetlacz 8,7”, system 4Control, wentylowane i podgrzewane fotele, skórę i 19-calowe felgi.

Jest też wyposażenie Initiale Paris, w którym wygląd auta traci nieco na zadziorności, ale dostajemy kamerę cofania, wyświetlacz HUD, czy nagłośnienie Bose. Ale to można też opcjonalnie dokupić do wersji S-Edition.

Reasumując, 3 lata temu byłem rozczarowany Talismanem, bo dostałem słabo wyposażony egzemplarz ze słabym silnikiem. Natomiast dobrze wyposażony Talisman z 224 konnym silnikiem to bardzo udany samochód. Może nie tak dobry jak Superb, ale też nie tak drogi w bogatej wersji wyposażenia.